Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Arkadiusz Droździel
|

Droździel: Polacy nie lubią demokracji

0
Podziel się:

Z polską demokracją naprawdę jest coś nie tak. I nie chodzi w tym wypadku o zagrożenia, o jakich była mowa podczas konferencji zorganizowanej przez Andrzeja Olechowskiego, pod patronatem Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego.

Droździel: Polacy nie lubią demokracji

Z polską demokracją naprawdę jest coś nie tak. I nie chodzi w tym wypadku o zagrożenia, o jakich była mowa podczas konferencji zorganizowanej przez Andrzeja Olechowskiego, pod patronatem Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego.

Jak pokazały wybory na Podlasiu i referendum w sprawie obwodnicy przez dolinę Rospudy, problemem nie jest brak możliwości korzystania z dobrodziejstw demokracji - co starano się dowieść podczas spotkania na Uniwersytecie Warszawskim - ale niechęć obywateli do uczestniczenia w życiu demokratycznym państwa.

Fatalna frekwencja, przekraczająca ledwie 22 proc., to bowiem kolejne potwierdzenie zjawiska, jakie ma miejsce praktycznie od odzyskania niepodległości w 1989 roku - Polakom nie chce się chodzić na wybory.

Jedni tłumaczą ten stan brakiem opcji politycznej, z którą mogliby się utożsamiać. Inni twierdzą, że ich głos i tak nic nie znaczy, bo wszystko jest ustalone odgórnie. Jeszcze inni natomiast nie chodzą głosować na zasadzie: nie bo nie.

Polacy - naród, który był zawsze prekursorem demokratycznych przemian w Europie, obecnie jest na szarym końcu wśród wszystkich europejskich krajów pod względem odsetka obywateli, biorących udział w wyborach parlamentarnych. Frekwencja wyborcza z 2005 roku na poziomie 40,6 proc. jest najgorszą z zanotowanych w XXI wieku na terenie Europy.

Nie mamy się co równać nie tylko z rekordzistami: Maltą (96 proc.), Belgią i Luksemburgiem (po 91 proc.), czy też Cyprem (89 proc.), ale także z naszymi sąsiadami. W Czechach, na Węgrzech i Słowacji, a także w krajach nadbałtyckich do urn wyborczych chodzi od kilkunastu do kilkudziesięciu procent więcej obywateli niż u nas.

Podobnie rzecz się ma z najbogatszymi i z największymi krajami na kontynencie: Niemcami, Wielką Brytanią, Francją lub Hiszpanią.

18 lat temu Polacy uzyskali prawo do decydowania o kształcie swojego kraju poprzez wybór władzy w demokratycznych wyborach. Niestety raczej słabo korzystamy z tego przywileju. Jak zawsze jesteśmy mistrzami spektakularnych jednorazowych akcji, a nie świadomie i metodycznie podejmowanych decyzji.

Wolimy ciągle narzekać na kiepski rząd, beznadziejny Sejm, wstydzić się za głupkowatych i obłudnych polityków niż raz na kilka lat wysilić się i pójść na wybory.

Jeżeli ten trend nie zostanie odwrócony to raczej trudno oczekiwać, aby kolejny Sejm był lepszy od obecnego. Wręcz przeciwnie, można być pewnym, że będzie jeszcze gorszy.

Autor jest dziennikarzem portalu Money.pl

wiadomości
felieton
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)