Notowania

papierosy
30.05.2018 12:49

Dzień bez papierosa? Jak przekonać miliard nałogowców do zmiany stylu życia

Każdego roku na całym świecie ok. 8 mln ludzi umiera na skutek palenia tytoniu, a ok. miliarda osób jest od papierosów uzależnionych. W Polsce pali ok. 8 mln osób, a 60 tys. co roku z tego powodu umiera. I obie te liczby nie spadają.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Donat Brykczynski/ZW/REPORTER)
Dopóki są palacze, koncerny tytoniowe nie zaprzestaną produkcji papierosów.

31 maja obchodzimy zainicjowany przez Światową Organizację Zdrowia Światowy Dzień bez Papierosa. To tego dnia na całym świecie odbywają się akcje zniechęcające do palenia papierosów, które mają uświadomić palaczom jak i tym, którzy dopiero mogą wpaść w sidła nałogu – jak niebezpieczna jest ta używka.

Jeden dzień to oczywiście za mało dlatego organizacje pozarządowe jak i państwa starają się na co dzień walczyć z tym zjawiskiem, wprowadzając mi.in. kolejne przepisy zwalczające epidemie tytoniową.

W Polsce skutkiem tego jest znaczący wzrost cen papierosów, a informacje o szkodliwych skutkach palenia – łącznie z drastycznymi zdjęciami - zajmują minimum 65 proc. powierzchni opakowania papierosów. W najbliższej przyszłości możemy spodziewać się także wycofania papierosów mentolowych i ujednolicenia rozmiarów opakowań, nawet w przypadku tzw. rozmiaru slim. W teorii to wszystko ma zmniejszyć odsetek palaczy. Jak jest w praktyce?

Mimo całkowitego zakazu reklamy, ale też informacji o wyrobach tytoniowych, liczba palaczy praktycznie nie spada, miliony osób w Polsce wciąż palą i nie wygląda na to, że rzucą nałóg. Przemyt i szara strefa też utrzymuje się na wysokim poziomie.

Dopóki są palacze, koncerny tytoniowe nie zaprzestaną produkcji papierosów. To także gigantyczne zyski dla budżetu państwa. Ponad 80 procent ceny paczki papierosów to podatki. Z tego tytuły co roku od koncernów tytoniowych trafia do budżetu państwa ok. 24 miliardów złotych. Dla porównania roczny koszt programu 500+ to...ok. 24 mld złotych.

Koncerny szukają alternatywy

To niejedyne wydatki koncernów tytoniowych. Każdego roku firmy te wydają miliony dolarów na badania naukowe i rozwój technologii, która miałaby zminimalizować szkodliwe skutki palenia. Po co? Menadżerowie doskonale wiedzą, że ograniczenie zdrowotnych skutków palenia to szansa rozwój, która może zmienić układ sił na tytoniowym rynku.

Stąd na rynku coraz więcej produktów alternatywnych – e-papierosów, czy podgrzewaczy tytoniu. Produkty HNB (ang. heat-not-burn), jak np. IQOS dostarczają podobnej ilości nikotyny, a ilość uwalnianych szkodliwych związków jest średnio o 90-95 proc. mniejsza w stosunku do tradycyjnych papierosów. Tak przynajmniej wynika z badań, którymi posługują się koncerny tytoniowe na całym świecie. Co ciekawe pojawia się też coraz więcej badań prowadzonych przez rządy krajów, które potwierdzają badania koncernów. Nikotyna co prawda wciąż jest niebezpieczna, bo uzależnia, ale najbardziej zabójcze i szkodliwe są dla człowieka substancje poboczne, rakotwórcze związki uwalniane podczas palenia. Stąd wniosek, że korzystanie z produktów alternatywnych mogłoby zmniejszyć umieralność palaczy. O jak wiele? Nawet jeśli spadek ten wynosiłby kilka procent, byłoby o co walczyć. W całej Polsce co roku z powodu palenia umiera ok. 60 tysięcy osób, a na całym świecie aż 8 milinów ludzi.

Irracjonalne prawo?

Polskie prawo i Ministerstwo Zdrowia prowadzą z wyrobami tytoniowymi wojnę totalną i nie biorą zakładników. Zakaz reklamy i informacji o produktach tytoniowych dotyczy wszystkiego co zawiera nikotynę - także mniej szkodliwych zamienników. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez międzynarodową organizację zajmującą się zdrowiem publicznym i nałogami - Action on Smoking and Health - jedynie 20 proc. palaczy wie, że e-papierosy i urządzenia służące do podgrzewania tytoniu np. IQOS są zdecydowanie mniej szkodliwe, niż tradycyjne papierosy.

- Ministerstwo Zdrowia chciało wyciągać palaczy z nałogu, ale wciąż naraża ich na niebezpieczne choroby. To przez zakaz informowania o badaniach naukowych pokazujących różnice pomiędzy klasycznym papierosem, a wyrobami mniejszej szkodliwości. Restrykcyjne regulacje prawne zamiast pomagać, po prostu szkodzą – ostrzega money.pl Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Polacy żądają dostępu do informacji

Wniosek? Ograniczenie informowania o takich produktach ma równie niebezpieczne skutki uboczne. Być może polskie prawo w tym zakresie powinno być dostosowane do przepisów obowiązujących np. w USA i Wielkiej Brytanii. Tam rządy dostrzegają szansę w produktach alternatywnych.

Tak uważają również polscy palacze. Z badania przeprowadzonego pod koniec 2017 r. wśród pełnoletnich nałogowych palaczy przez Polską Izbę Handlu wynika, że zdecydowana większość (85 proc.) twierdzi, iż także palaczom w Polsce powinno przysługiwać prawo do informacji o dostępnych alternatywnych względem papierosów produktach. Jeszcze więcej, bo 90 proc. respondentów uważa, że palacze powinni mieć prawo do poznania wyników badań naukowych na temat mniejszej szkodliwości tych alternatyw.

8 na 10 osób jest przeciwnych utrzymaniu zakazu informowania klientów o takich produktach a 82 proc. zgadza się ze stwierdzeniem, że państwo powinno promować rozwój nowych technologii w przemyśle tytoniowym i nikotynowym, które obniżają szkodliwość produktów je zawierających.

- Konsumenci mają prawo do informacji, o produktach które kupują. Powinni mieć też dostęp do informacji o mniej szkodliwych zamiennikach papierosów. Zgodnie z obowiązującym prawem, sprzedawcom zabrania się informowania klientów o ich dostępności. W sklepie nie można też prezentować wyników badań naukowych dotyczących ich mniejszej szkodliwości – komentuje wyniki badań Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu.

Zakaz swobody prowadzi do negatywnych skutków

Wielu ekspertów podziela natomiast opinię, że elektroniczne papierosy oraz produkty służące do podgrzewania tytoniu mają bardzo duży potencjał w kwestii ograniczania szkodliwości wyrobów tytoniowych.

"Należy uznać, że ograniczenia w dostępie do e-papierosów i podgrzewaczy tytoniu poprzez wprowadzenie zakazu swobody komunikacji pomiędzy producentami a konsumentami prowadzi do negatywnych skutków w zakresie ochrony zdrowia publicznego, skazując de facto użytkowników na najbardziej szkodliwe na rynku produkty" - czytamy w raporcie renomowanego Warsaw Enterprise Institute.

Instytut sugeruje też, że alternatywne wyroby tytoniowe powinny być brane pod uwagę jako pewna forma terapii antynikotynowej i wsparcie w radzeniu sobie z uzależnieniem. Zdaniem WEI właśnie takie podejście "pozwoli zmaksymalizować korzyści w zakresie ochrony zdrowia publicznego".

Ministerstwo Zdrowia nieugięte

W tej chwili już 50 proc. palaczy w Polsce deklaruje chęć wyjścia z nałogu, przy czym 96 osób na 100 do niego wraca. Można by pomyśleć, że skoro samo rzucenie nałogu jest tak ciężkie, może faktycznie warto sięgnąć po produkty zawierające nikotynę, pozbawione jednak setek pobocznych substancji i związków towarzyszących paleniu papierosów? Ustawodawca wychodzi z innego założenia, o czym można przeczytać w informacji przekazanej portalowi Business Insider na początku maja br:

- Nie ma "zdrowszych" uzależnień, gdyż każdy jego rodzaj powoduje istotne zagrożenia dla zdrowia ludzkiego). Nie ma i nie będzie "zdrowszych" wyrobów tytoniowych czy też wyrobów powiązanych. W związku z tym nie należy ich również promować w kontekście rzekomej mniejszej szkodliwości dla zdrowia - napisało w liście do redakcji BI Ministerstwo Zdrowia.

Zdanie konsumentów, badania naukowe i prawne rozwiązania z USA czy Wielkiej Brytanii nie mają w tej kwestii dla MZ żadnego znaczenia.

W imię walki z nałogiem zabrania się palaczom dostępu do informacji o mniej szkodliwych alternatywach.

Tagi: papierosy, nałóg, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska, najważniejsze
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
30-05-2018

observerE-papierosy i IQOSy to jedyny niemal pewny sposób żeby przestać palić papierosy. Te wszystkie gumy, plasterki są do niczego, tylko koncerny … Czytaj całość

30-05-2018

PATRIOTAW POLSCE KAŻDY PALĄCY PAPIEROSY POWINIEN BYĆ LECZONY ZA WŁASNE PIENIĄDZE.PODATNIK NIE WYRAŻA ZGODY NA LECZENIE NAŁOGOWCÓW .

30-05-2018

bartsTo jakiś odjazd! W Anglii to rząd opłaca kampanie reklamowe informujące o mniej szkodliwych zamiennikach (e-papierosy, bezdymne IQOSy) a nas … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (38)