Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Orkan Fryderyka to nic. Za kilka lat Polacy będą świadkami katastrof, których jeszcze nie doświadczyli

Orkan Fryderyka to nic. Za kilka lat Polacy będą świadkami katastrof, których jeszcze nie doświadczyli

Jest kwestią czasu, kiedy w Polskę uderzy tornado 3. lub 4. stopnia Fot. Adam Staskiewicz / East News
Jest kwestią czasu, kiedy w Polskę uderzy tornado 3. lub 4. stopnia

Strat finansowych spowodowanych przez orkan Fryderyka jeszcze nie znamy. Jedno wiadomo już teraz - w ciągu najbliższej dekady ekstremalne zjawisk pogodowych będzie znacznie więcej. I będą nas drogo kosztować.

55 tys. ludzi bez prądu, 45 uszkodzonych budynków mieszkalnych i 20 gospodarczych, 4 tys. strażaków walczących ze skutkami żywiołu - tak przez Polskę przeszła Fryderyka. Liczby te dają do myślenia, ale jednocześnie trzeba powiedzieć jasno: mieliśmy dużo szczęścia. Impet orkanu, zanim dotarł do Polski, mocno wyhamował.

W Wielkiej Brytanii prądu nie miało ponad 140 tys. osób, w Niemczech - ok. 100 tys. Za naszą zachodnią granicą wiatr, wiejący z prędkością ponad 200 km/h, zabił pięć osób. Przewracał nie tylko ludzie. Obalał tiry, dźwigi i banery reklamowe. Holandia stanęła w korkach (Fryderyka przewróciła aż 66 ciężarówek). Odwołano ponad 260 lotów.

Silne tornada wkrótce nad Wisłą

Eksperci nie mają wątpliwości: do takich wiadomości powinniśmy zacząć się przyzwyczajać. - W Polsce mamy obecnie 10-12 huraganów rocznie. Tymczasem na początku lat 90. ich występowanie było sporadyczne – mówi prof. Zbigniew Karaczun z Katedry Ochrony Środowiska Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, ekspert Koalicji Klimatycznej, czyli organizacji pozarządowej, która przygląda się zmianom klimatu w Polsce i na świecie.

Rosnąć będzie nie tylko liczba orkanów, co także ich siła. - W ciągu kilku lat w Polsce uderzy tornado 3. lub 4. kategorii – ostrzega na łamach "Gazety Wyborczej" dr Mateusz Taszarek z Zakładu Klimatologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Miał on na myśli tzw. skalę Fujity, która służy do oceny siły trąb powietrznych. Jest ona sześciostopniowa. Najniższy stopień - F0, oznacza wiatr o sile od 64 do 116 km/h. Powoduje lekkie zniszczenia zabudowy i infrastruktury oraz wyrwa płytko zakorzenione drzew. Na drugim biegunie znajduje się kategoria F5. Wtedy wiatr wyrywa budynki z fundamentów i przenosi je na znaczne odległości, a auta latają w powietrzu jak pociski.

Niszcząca siłą natury

 

Stopień trzeci i czwarty, o którym mówi Taszarek, też nie powinien być lekceważony. Jeśli takie tornado faktycznie uderzy w Polskę, będziemy świadkami katastrofy, której współczesne pokolenia jeszcze nie doświadczyły. Wiatr będzie wiał z prędkością od 254 km/h do nawet 420 km/h. Ucierpią nawet budynki o mocnej konstrukcji. Zostaną zerwane dachy i ściany, w powietrze uniosą się samochody ciężarowe i pociągi, powalone zostaną całe połacie lasów.

Kategorię czwartą miały, chociażby zeszłoroczne huragany Irma i Harvey, które uderzyły w Stany Zjednoczone. Ten pierwszy na samej Florydzie dotknął niemal 6 milionów domostw. Obydwa naturalne kataklizmy, wedle szacunków agencji ratingowej Moody's, mogły spowodować nawet 200 mld dol. strat i spowodować spowolnienie amerykańskiego wzrostu gospodarczego o 1 proc.

Jakie konsekwencje dla Polski będzie mieć atak zjawiska o takiej skali. Trudno przewidzieć. Ubiegłoroczne nawałnice, które nawiedziły północne rejony Polskie w nocy z 11 na 12 sierpnia, przyniosły straty rzędu 2,7 mld zł (o tragicznej śmierci pięciu osób nie wspominając). Najbardziej ucierpiała przyroda. Powrót do stanu sprzed katastrofy może zając zdewastowanym lasom nawet 25 lat! A mówimy o wietrze, który w ekstremalnych przypadkach dochodził do "zaledwie" 150 km/h.

Ponad 100 mld rachunku za klimat

 

Już w latach 2001-2011 na likwidację strat po klęsce żywiołowej wydano w Polsce 46 mld zł. Dużo? Według przyjętego ponad cztery lata temu rządowego "Strategicznego planu adaptacji dla sektorów i obszarów wrażliwych na zmiany klimatu do roku 2020" do 2030 r. koszty skutków ekstremalnych zjawisk (huraganów, trąb powietrznych, nawałnic, powodzi czy suszy) wyniosą od 100 do 120 mld zł. A zakłada się, że od 2030 r. będą jeszcze większe.

Zmiany dotkną praktycznie wszystkie gałęzie gospodarki. Trzeba będzie pomyśleć o zmianie norm budowlanych. - Kanalizacja deszczowa powinna mieć znacznie większa przepustowość niż do tej pory - mówi Karaczun. Poza tym trzeba wprowadzić bardziej rygorystyczne normy pod względem siły konstrukcji. Już teraz, gdy mamy do czynienia z Fryderyką, problemem są zerwane dachy z budynków. Do takiego incydentu doszło np. w Stroniach Śląskich.

Ucierpi także rolnictwo, które już teraz musi dostosować się do rozregulowanej pogody. - Dobry przykład to ostatnie dwa lata. Ze względu na ciepły luty i marzec, szybciej rozpoczął się cykl wegetacyjny roślin. I w momencie, kiedy były najbardziej wrażliwe, przyszły przymrozki. Miało to fatalne konsekwencja zwłaszcza dla sadownictwa – opowiada Karaczun.

Ucierpi też biznes narciarski. Nie dość, że będzie trzeba zabezpieczyć swoje domy przed halnymi, to jeszcze skróci się w Polsce sezon narciarski. Będzie po prostu za mało śniegu.

Czy ktoś powinien zacierać ręce?

 

Jakieś powody do optymizmu? Zniszczenia trzeba będzie odbudować, więc paradoksalnie może to być impuls dla gospodarki. - Musielibyśmy mieć mentalność amerykańską i gotowość do wytężonej pracy po tragedii. Gdyby wtedy nie skupiać się wyłącznie na pomocniczości ze strony państwa, która rzecz jasna jest potrzebna, ale pewnej stymulacji ekonomicznej, np. w postaci zachęty podatkowej na odbudowę, to mogłoby z tego wyniknąć coś pożytecznego. Jak śpiewał klasyk - "po nocy przychodzi dzień" – mówi prof. Piotr Tryjanowski, specjalista od wpływu klimatu, kierownik Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Zacierać ręce na prawdziwą hossę powinna jedna branża – ubezpieczeniowa.

klimat, huragan, orkan fryderyka
Czytaj także
Polecane galerie
Filip
2018-07-29 12:48
Dobrze że tu znają przynajmniej skalę fujity. Bo na innych stronach to takie bzdury. Wiedziałem że będą tornada EF4 I silne huragany, można było to przewidzieć. Ja jestem przygotowany na to...
Brzeszczot
2018-01-23 18:05
Ale się przestraszyłem!!....natury nikt nie zmieni, co ma być to będzie, jesteśmy w centrum Europy, dlatego uważam że u nas będzie ok jeżeli chodzi o pogodę.
katastrofa
2018-01-22 10:03
No to nie legalne dachy i domy i budowle z nie legalnych materiałów i na czarno polecą i uszkodzą sąsiednie działki,pojazdy i ludzi a ubezpieczalnie nie dadzą grosza . Będzie płacz strata wszystkiego a i może jeszcze gorzej.
Pokaż wszystkie komentarze (175)