Notowania

grecja
06.07.2015 11:39

Grecja wyjdzie ze strefy euro, a UE pogrąży się w chaosie?

Wyjście Grecji ze strefy euro i gospodarcze trzęsienie ziemi w Europie czy uzgodnienie nowych, dogodniejszych warunków spłaty zadłużenia? Oto najbardziej prawdopodobny scenariusz po greckim referendum.

Podziel się
Dodaj komentarz
(AP/FOTOLINK / EastNews)

Grecy w referendum odrzucili warunki zagranicznej pomocy finansowej. Za "nie" dla zagranicznej pomocy opowiedziało się 61,31 proc. głosujących. Poparcie dla dalszych oszczędności wyraziło tylko 38,69 proc. Zdaniem ekonomistów tak wyraźny głos greckiego społeczeństwa zmienił sytuację międzynarodową.

Grexit mało prawdopodobny

- Możliwe są trzy scenariusze - mówi Money.pl prof. Cezary Wójcik z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN. - Najbardziej prawdopodobne jest, że Grecja nie wyjdzie ze strefy euro i uda się zawrzeć nowe porozumienie z wierzycielami. Prawdopodobieństwo tego rozwiązania oceniam na 70 proc. Na 20 proc. oceniam szanse rozwiązania, w którym Grecja nie wychodzi ze strefy euro, ale bankrutuje i przestaje spłacać zobowiązanie. Szanse na wyjście Grecji ze strefy euro to według mnie 10 proc. - ocenia ekonomista.

Mniejszym optymistą jest Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole. Jego zdaniem szanse na wyjście ze strefy euro wynoszą obecnie około 40 proc. Przed referendum oceniano je na kilka do kilkunastu procent.

- Prawdopodobieństwo Grexitu znacząco wzrosło, ale wciąż scenariuszem bazowym jest jednak kompromis. Ten kompromis wymusza po części data 20 lipca, kiedy Grecja powinna zapłacić ratę zadłużenia wobec EBC. Jeśli Grecja chce pozostać w strefie euro, to do tego czasu musi się dogadać z wierzycielami - ocenia Jakub Borowski.

- Skoro Grecy powiedzieli, że nie chcą oszczędzać, to strefa euro powinna przestać ich finansować - twierdzi z kolei Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha. - Ale ponieważ jest to najlepsze rozwiązanie, jest również najmniej prawdopodobne. Politycy będą dalej kombinować - ironizuje ekspert.

Mocniejsza pozycja Grecji

Ekonomiści twierdzą też, że tak wyraźne wyniki referendum stanowią atut w ręku greckiego rządu, który dzięki umiejętnym negocjacjom może przynieść wymierne korzyści.

- Poparcie dla "nie" w referendum jest wysokie, znacznie wyższe niż prognozowano. Ten rząd dostał silne poparcie i strefa euro musi negocjować z tym rządem. Dzięki takim wynikom referendum, Grecja nieco zyskała, jeśli chodzi o pozycję negocjacyjną. Jeśli Cipras będzie przystępował do rozmów z myślą o zawarciu porozumienia, to jest szansa na dojście do zgody - twierdzi Jakub Borowski.

W ocenie Borowskiego pozytywnym znakiem jest poniedziałkowa dymisja greckiego ministra finansów, który był znany z wypowiedzi zaogniających spór z wierzycielami. Taki sygnał może ułatwić porozumienie.

- Pozycja negocjacyjna Grecji wzrosła. Rząd tego państwa ma teraz szanse na zawarcie lepszego dla siebie porozumienia – potwierdza Cezary Wójcik. - Problem polega jednak na tym, by znaleźć rozwiązanie, w którym obie strony wychodzą z twarzą, czyli że Europa nie ustąpiła, a Grecja nie była szantażystą. Wydaje mi się, że takie rozwiązanie da się znaleźć – dodaje.

I choć w ocenie ekonomistów Grecja ma szansę wynegocjować lepsze warunki niż przed referendum, to nie będzie to oznaczać końca ich kłopotów z długami. Według Jakuba Borowskiego kompromis będzie polegał na jakiejś formie oddłużenia, prawdopodobnie wydłużenia okresu spłaty. W jego ocenie mniej prawdopodobne są odpisy, czyli darowanie pewnej części długu.

Polityka przed gospodarką

Eksperci zauważają, że kalkulacja ekonomiczna ma w obecnej sytuacji znaczenie drugoplanowe. Działania wobec Grecji są w znacznej mierze determinowane czynnikami politycznymi, co zwiększa szanse na zwarcie porozumienia.

- Euro było projektem politycznym, nie rozwiązało więc problemów ekonomicznych, tylko je pogłębiło. Co więcej, ze względu na euro teraz te problemy trudniej rozwiązać. Spełnienie żądań Grecji wiązałoby się ze wzrostem ryzyka politycznego, choćby w Hiszpanii - mówi Robert Gwiazdowski.

- Mimo jastrzębich wypowiedzi niektórych polityków z państw strefy euro, tendencja do tego żeby się dogadać z Grecją będzie silna. Motywacja ma tu charakter polityczny, ekonomia schodzi na dalszy plan. Chodzi o to, by obronić projekt, jakim jest strefa euro, nie dopuścić do tego, by kraj wyszedł ze strefy euro i pogrążył się w chaosie politycznym i gospodarczym - mówi Borowski.

Grexit i co dalej?

Jak zaznacza ekonomista Credit Agricole, wyjście Grecji ze strefy euro wiązałoby się z dalszą pauperyzacją społeczeństwa. Rząd i greckie przedsiębiorstwa straciłyby wiarygodność, więc zabrakłoby środków na inwestycje. Zła sytuacja gospodarcza mogłaby doprowadzić do zamieszania na scenie politycznej i protestów społecznych. Istotnym zagrożeniem jest też fakt, że Grecja, członek NATO, może zwrócić się w stronę Rosji.

Z kolei Robert Gwiazdowski twierdzi, że Grexit byłby przede wszystkim korzystny dla pozostałych państw strefy euro.

- Już pięć lat temu było wiadomo, że Grecji nie da się uratować, a wszystkie kroplówki to tylko przedłużanie agonii. Teraz już nikt chyba nie ma wątpliwości i należy doprowadzić do kontrolowanego wyjścia Grecji ze strefy euro. Jeśli Grecy nie godzą się na oszczędności, to niech ta decyzja wpływa na ich własną walutę, a nie na euro - mówi Gwiazdowski.

Zdaniem Gwiazdowskiego przewidywanie dokładnych skutków wyjścia Grecji ze strefy euro to czysta futurologia. Nie ma bowiem pełnych danych o tym, kto posiada CDS-y, czyli instrumenty finansowe będące ubezpieczeniem przed bankructwem Grecji. Dlatego trudno określić, kto dokładnie ucierpi.

- Nikt nie wie, jakie trupy w szafie ma EBC i europejskie banki - mówi Gwiazdowski.

Tagi: grecja, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka światowa
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz