Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Zarząd iAlbatros działał na szkodę spółki? Prokurator wszczął śledztwo, chodzi co najmniej o 184 mln zł

Zarząd iAlbatros działał na szkodę spółki? Prokurator wszczął śledztwo, chodzi co najmniej o 184 mln zł

Fot. Paweł Kozioł/Reporter

Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczęła śledztwo ws. giełdowej spółki iAlbatros Group. Chodzi o podejrzenie wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach. Zarząd spółki miał doprowadzić do strat rzędu co najmniej 184 mln zł. Prokurator zajął się sprawą jeszcze zanim do siedziby spółki w środę 14 czerwca dwukrotnie wkroczyła policja.

 

 

"Co mnie pan bije? Co mnie pan dotyka?" – tak w środowe popołudnie krzyczał jeden z inwestorów spółki iAlbatros Group w jej warszawskiej siedzibie. Szarpał się z ochroną wynajętą przez drugą grupę inwestorów. Chciał wejść na walne zgromadzenie akcjonariuszy. Ochrona nie chciała go wpuścić. Kilka godzin wcześniej dwukrotnie interweniowała policja.

Tego dnia, 14 czerwca, pomiędzy starym zarządem, a grupą inwestorów, którzy zdobyli większość i chcieli wybrać nową radę nadzorczą i zarząd, rozgrywała się wojna o władzę, o czym pisaliśmy w money.pl.

Okazuje się jednak, że jeszcze zanim w siedzibie iAlbatros Gruop tuż przed długim weekendem rozegrały się dantejskie sceny i zjawiła się policja, spółką zainteresował się prokurator.

2 czerwca Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. Winni mieliby być członkowie zarządu spółki, którzy w marcu oraz w maju br. sprawowali władzę w spółce.

Gra o miliony

W ramach wszczętego śledztwa prokurator bada dwie sprawy. Pierwsza dotyczy tego, co wydarzyło się 28 marca br. Tego dnia spółka skupiła z giełdy ponad 2,4 mln akcji własnych, płacąc za każdą 59,05 zł. Rzecz w tym, że cena była zawyżona, bo w tym czasie na rynku za jedną akcję płacono 16,65 zł.

W ten sposób zarząd wydał na skup akcji ponad 145 mln zł – co najmniej o 104 mln za dużo, jak podejrzewa prokuratura.

Drugą sprawą są wydarzenia, które miały miejsce pomiędzy 18 a 26 maja br. W tych dniach miało dojść do wyrządzenia szkody majątkowej na rzecz spółki w jeszcze większej skali. Tym razem chodzi przynajmniej o 184 mln zł.

Według prokuratury w tym okresie spółka iAlbatros Group zbyła ponad 3,8 mln swoich akcji spółce Centrum Innowacyjnych Rozwiązań Biomedycznych. 2,4 mln akcji to te skupione za 145 mln zł 28 marca po cenie jednostkowej 59,05 zł.

Reszta to akcje skupione z rynku jeszcze wcześniej, we wrześniu 2016 roku za prawie 40 mln zł po cenie jednostkowej 28,9 zł.

Tymczasem kwota, za jaką iAlbatros sprzedał cały pakiet CIRB, to zaledwie 998 tys. zł, co daje 0,26 zł za jeden walor.

To właśnie z tego powodu – podejrzeń, że zarząd firmy działa na jej szkodę - grupa nowych akcjonariuszy w środę tuż przed Bożym Ciałem chciała odwołać dotychczasowe władze spółki i powołać nowe.

Nie było to jednak takie proste, bowiem dotychczasowe władze nie chciały ich wpuścić na zaplanowane już wcześniej wlane zgromadzenie akcjonariuszy. Stąd zamieszanie i przepychanki w siedzibie firmy.

Kto ma kody, ten ma władzę?

W środę 14 czerwca ostatecznie toczyły się jednocześnie równolegle dwa walne. Nowi akcjonariusze, na czele ze spółką United, która ma pakiet akcji iAlbatros, zebrali większość, ok. 25 proc. głosów i wybrali nową radę nadzorczą oraz prezesa Sławomira Karaszewskiego. Jednak nie mieli odpowiednich dostępów do systemu ESPI, za pośrednictwem którego spółki mają obowiązek informować rynek o takich zmianach.

Kody dostępu miał bowiem stary zarząd, który nie chciał ich oddać. Co więcej, też prawdopodobnie uważał, że to on ma większość. To dlatego, że liczył głosy wynikające z akcji posiadanych przez CIRB – 33 proc. akcji. Z przedstawicielami tej frakcji nie udało nam się jednak skontaktować.

Problem w tym, że poprzedniego dnia, 13 czerwca sąd w Gdańsku zakazał wykonywania praw z tych akcji. Były one więc nieme. Jak wynika z informacji money.pl, to właśnie z tego powodu żaden z dwóch notariuszy nie chciał zatwierdził uchwał ani protokołu z walnego przeprowadzonego przez stare władze spółki.

Nowe władze, uważające się za legalne, opublikowały komunikat ze swojego walnego za pośrednictwem spółki United notowanej na NewConnect. Czy to oznacza, że to one mają prawo kierować spółką?

Nie wiadomo, kto teraz rządzi

Powstało takie zamieszanie, że w piątek 16 czerwca notowania iAlbatros zostały zawieszone uchwałą GPW.

- Notowania spółki zostały zawieszone na wniosek nowych władz spółki (Sławomir Karaszewski – Prezes Zarządu). Nie chcemy abym Spółka była notowana, kiedy kody do systemów raportujących są w rękach ludzi, którzy nie chcą ich oddać i posługując się kłamstwem publikują nieprawdę. Nie ma żadnych wątpliwości, kto sprawuje władzę w Spółce – informuje money.pl Jan Karaszewski przedstawiający się jako pełnomocnik spółki iAlbatros Group.

Jednak GPW wcale nie była tego pewna. W piątek informując o zawieszeniu notowań tłumaczyła, że powodem tej decyzji są „istotne wątpliwości co do jednoznacznego określenia osób uprawnionych do prowadzenia spraw i reprezentacji Spółki”.

Również KNF nie wie, kto teraz rządzi w spółce. - Ocena ważności wybrania nowych władz w spółce pozostaje we właściwości niezależnych sądów – podkreśla Jacek Barszczewski, rzecznik prasowy KNF.

united, działania prokuratury, ialbatros
Czytaj także
Polecane galerie
Kazimierz
2017-07-01 18:20
Kiedy prokuratura i KNF zainteresuja sie Panem Karaszewskim i jego "ratowaniem" polskich firm finansowanym przez Pania Rosenthal. Podobono uwielbiajaca Polske. Ciekawe czy wie jak dziala jej podopieczny.
miki
2017-06-24 13:06
Kiedy prokuratura zainteresuje się panem Kliniewskim i jego przekrętem z Hygeniką i Kerdosem
Zuza
2017-06-21 13:06
Znowu będzie Tuska wina....
Pokaż wszystkie komentarze (14)