Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Kogo w Polsce przekupił DaimlerChrysler? Trzeba przejrzeć wyniki przetargów

Wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach, kiedy politycy wszystkich partii i media zgodnie deklarują potrzebę bezwzględnej walki z korupcją, wiadomość o łapówkach płaconych w Polsce przez piąty co do wielkości koncern motoryzacyjny na świecie, powinna trafić na czołówki serwisów informacyjnych i gazet.

Podziel się
Dodaj komentarz

*Wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach, kiedy politycy wszystkich partii i media zgodnie deklarują potrzebę bezwzględnej walki z korupcją, wiadomość o łapówkach płaconych w Polsce przez piąty co do wielkości koncern motoryzacyjny na świecie, powinna trafić na czołówki serwisów informacyjnych i gazet. *

Prokuratura w Stuttgarcie ustala, kto w Polsce otrzymywał łapówki od niemiecko-amerykańskiego giganta motoryzacyjnego, ale polskich mediów to nie obchodzi.

Tymczasem od wielu tygodni trwa wokół tej sprawy niemal zupełna cisza. Chodzi o niemiecko-amerykański koncern DaimlerChrysler, który w swym raporcie rocznym za 2005 r. przyznał się do płacenia łapówek w różnych krajach, głównie w Afryce, Azji i Europie Wschodniej.

"Te płatności budzą wątpliwość w świetle U.S. FCPA (ustawa zabraniająca amerykańskim firmom płacenia łapówek za granicą - przyp. JJ), prawa niemieckiego i przepisów obowiązujących w innych krajach (...) - czytamy w przywołanym raporcie. Aferę ujawnił 7 marca "Financial Times" pisząc, że "nieprawidłowości w księgach finansowych DaimleraChryslera wykazała niemiecka prokuratura, która podejrzewała tę niemiecko-amerykańską firmę o stosowanie niedozwolonych praktyk w Belgii, Ghanie i Polsce.

Daimler (część niemiecka koncernu) potwierdził, że po wewnętrznej kontroli kilkunastu pracowników zostało już zwolnionych lub zawieszonych w obowiązkach. Łapówki miały być płacone w ciągu ostatnich 12 lat. Firma nie chciała poinformować, ile osób brało udział w tych nielegalnych praktykach i w jakich krajach.Osoba zbliżona do niemieckiej prokuratury poinformowała, że łapówki były "niewielkie". Większość kwot nie przekraczała 100 tys. euro, w sumie jednak za korzyści Daimler zapłacił łącznie 10 mln euro. Koncern poinformował też, że jest zmuszony do obniżenia o 222 mln euro wyniku za 2003 r. właśnie z powodu kosztów związanych z łapówkami i niezapłaconymi podatkami.

Firma stworzyła też rezerwy w bilansie za 2005 r. o wartości 64 mln euro na pokrycie nieprawidłowości w księgach za lata 2003 - 2004. Rewelacje "Financial Timesa" nazajutrz przedrukowała na odległych ekonomicznych stronach "Rzeczpospolitej", by już następnego dnia zamieścić tekst podważający wiarygodność informacji brytyjskiego dziennika.

"Przedstawiciele polskiego oddziału firmy DaimlerChrysler uważają informacje, jakoby płacili w Polsce łapówki, za nieporozumienie" - tak zatytułowała swój tekst polska gazeta. "W komentowanych fragmentach raportu, z którym zapoznaje się amerykańska SEC (amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd - przyp. JJ), Polska nie występuje - stwierdził cytowany przez "Rzeczpospolitą" Piotr Wójcik z DaimlerChrysler Automotive Polska.

I bądź tu mądry, czytelniku, mając dwie sprzeczne informacje - z jednej strony renomowanego "Financial Timesa", z drugiej zaś - uchodzącej za szacowny tytuł w Polsce - "Rzeczpospolitej".

Zasięgnięcie informacji u źródła wydaje się w tej sytuacji oczywiste, a jednak nikt tego przede mną, przez niemal dwa miesiące, nie uczynił. Nie mogę uwierzyć jakoś, by żaden z moich kolegów nie potrafił sklecić paru zdań po niemiecku czy angielsku. Albo, że polskie media kryją korupcyjne powiązania polskich decydentów i DaimleraChryslera.

Brak zainteresowania polskiego dziennikarstwa tematem łapówek od niemiecko-amerykańskiego koncernu to zwyczajny rezultat obłędnego prześcigania się mediów w poszukiwaniu świeżych informacji, głównie politycznych i kryminalnych.Ich "masy śmieciowej" nie podobna ogarnąć, przetrawić i usystematyzować, bo codziennie pojawiają się nowe spychając wczorajsze w niebyt. A wystarczyło przecież wysłać mail lub zadzwonić do rzeczniczki prokuratury Badenii-Wirtembergii w Stuttgarcie, pani Tomke Beddies, która już następnego dnia poinformowała mnie, że faktycznie niemieckie organy ścigania prowadzą śledztwo w sprawie podejrzenia wypłaty przez koncern DaimlerChrysler łapówek dla klienta z Polski.

Postępowanie - jak wynika z komunikatu prokurator Beddies - jest rozwojowe i na obecnym etapie nie można jeszcze wskazać, kogo w Polsce prokuratura ze Stuttgartu podejrzewa o przyjęcie korzyści majątkowej od motoryzacyjnego molocha.

Myślę, że warto już teraz, nie czekając na ustalenia niemieckich śledczych, przyjrzeć się paru wybranym przetargom, których zwycięzcą był w ostatnich latach DaimlerChrysler. Weźmy taki np. przetarg na dostawę 81 karetek dla Ministerstwa Zdrowia, rozstrzygnięty jesienią 2001 r. Zakupy za 4,7 mln dol. sfinansowano z pożyczki Banku Światowego. Konkurencja - jak przypomniała niedawno "Rzeczpospolita" - starała się wówczas o unieważnienie decyzji resortu zdrowia wskazując, że o wyborze oferty miała zdecydować cena, a mimo to nie wybrano najtańszej karetki Iveco, lecz droższą ofertę DaimleraChryslera.

Autor jest dziennikarzem tygodnika "Wprost"

Tagi: jakimczyk, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz