Kolejarze zdecydują, czy chcą strajkować

Kończy się referendum strajkowe w PKP Cargo, w którym pracownicy spółki zdecydują, czy są gotowi na strajk, jeśli nie dostaną większych podwyżek.

Obraz
Źródło zdjęć: © PKP Cargo
Agata Kalińska

Piątek jest ostatnim dniem referendum w PKP Cargo, w którym pracownicy spółki zdecydują, czy są gotowi na strajk, jeśli nie dostaną większych podwyżek. Wyniki mają być znane najwcześniej we wtorek. Jednak, jak udało nam się ustalić, frekwencja dopisała i wynik głosowania będzie ważny.


DLA CIEBIE
Przetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4 

Pracownicy PKP Cargo odpowiadają na pytanie, czy są za przeprowadzeniem strajku, jeżeli zarząd firmy nie przyzna podwyżki wynagrodzenia zasadniczego po 250 zł netto dla każdego pracownika. Zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, strajk można ogłosić po uzyskaniu zgody większości głosujących pracowników, o ile zagłosuje przynajmniej połowa załogi. Innymi słowy, referendum będzie ważne, jeżeli frekwencja przekroczy 50 proc.

- Na razie nie ma co wróżyć z fusów – mówi money.pl Henryk Grymel z kolejarskiej „Solidarności”, pytany o frekwencję i wyniki. – Urny są jeszcze zamknięte. Dzisiaj zacznie się zliczanie głosów, a we wtorek mamy spotkanie, na które przedstawiciele zakładów mają przywieźć protokoły z głosowania – dodał związkowiec.

Ogłoszenie strajku powinno nastąpić co najmniej na pięć dni przed jego rozpoczęciem. Oznacza to, że ewentualny protest najprawdopodobniej odbyłby się we wrześniu.

O co chodzi związkowcom?

W całej awanturze chodzi o pieniądze. Jak zwraca uwagę Grymel, pakt gwarancji pracowniczych podpisany przed giełdowym debiutem spółki zapewnia im coroczne podwyżki wynagrodzeń, które powinny obowiązywać od 1 lipca każdego roku. – Nasza propozycja to było 250 zł. Ale prezes najpierw zaproponował podwyżki w wysokości 45 zł netto. To jest śmiech na sali - mówi Grymel.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w trakcie trwania rozmówi związkowcy dowiedzieli się, że zarząd też otrzymał podwyżki – w wysokości 10 tys. zł. - Trzeba mieć choć trochę przyzwoitości, ludziom proponują 45 zł, a sami biorą takie podwyżki – komentuje Grymel. Dlatego związkowcy zdecydowali, że nie wyjdą z siedziby firmy, dopóki nie dostaną deklaracji, że pensje zostaną podniesione o 250 zł. Zarząd zatrzymał się na propozycji 110 zł, więc strony podpisały protokół rozbieżności, a związkowcy rozpisali referendum strajkowe. Niezależnie od braku porozumienia, zarząd podniósł pracownikom pensje o 110 zł. Podwyżki zaakceptowała już rada nadzorcza spółki.

A tak kształtował się kurs PKP Cargo w ostatnich trzech miesiącach:

Spółka rachuje

- Pracownicy na początku sierpnia otrzymali podwyżki w zaproponowanej przez zarząd kwocie – powiedział money.pl rzecznik PKP Cargo Mirosław Kuk. Spółka zdementowała też podawane przez związkowców informacje o podwyżkach dla zarządu. „Komitet nominacyjny rady nadzorczej dokonał wprawdzie przeglądu wynagrodzeń zarządu spółki, a rada nadzorcza podjęła uchwałę o dostosowaniu poziomu tych wynagrodzeń do warunków rynkowych, jednak członkowie zarządu PKP Cargo nie przyjęli tych podwyżek” – napisała spółka w oświadczeniu.

Jak wylicza PKP Cargo, podwyżki wynagrodzenia zasadniczego o 250 zł oznaczałyby podwyżkę brutto w wysokości do 460 zł na pracownika. Łączny koszt realizacji postulatów związkowców wyniósłby więc około 120 mln zł rocznie.

To już kolejna podwyżka dla pracowników spółki w ciągu czterech lat. Od 2011 do 2014 r. wynagrodzenie zasadnicze podnoszono im trzy razy, co kosztowało firmę ponad 565 mln zł. W tym czasie średnie wynagrodzenie na jednego pracownika w PKP Cargo wzrosło o prawie 500 zł. Dodatkowo w 2014 roku zarząd zwiększył z 200 do 400 zł gratyfikację dla wszystkich pracowników z okazji Święta Kolejarza. Większość pracowników spółki ma też akcje pracownicze, które po 31 października br. mogą sprzedać. Średnia wartość pakietu akcji w posiadaniu jednego pracownika to ok. 5 tys. zł.

Wybrane dla Ciebie