Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

PILNE. Tak rynek reaguje na expose Morawieckiego

PKO BP przekroczył 50 mld zł i atakuje pozycję lidera GPW. Tak drogi nie był od trzech i pół roku

PKO BP przekroczył 50 mld zł i atakuje pozycję lidera GPW. Tak drogi nie był od trzech i pół roku

Tak wysoko jak w poniedziałek PKO BP nie był notowany od maja 2014 r. Kapitalizacją jest już blisko pierwszego miejsca na GPW Fot. Reporter Poland
Tak wysoko jak w poniedziałek PKO BP nie był notowany od maja 2014 r. Kapitalizacją jest już blisko pierwszego miejsca na GPW
Ostatni raz powyżej 41 zł za akcję PKO BP płacono na giełdzie w maju 2014 r. Potem na fali propozycji ustaw dla frankowiczów kurs spadał. Od czerwca ubiegłego roku się jednak odbił i idzie coraz wyżej. W poniedziałek przebita została kolejna bariera. Wszystko dzięki spadkom szwajcarskiej waluty.

Kurs akcji PKO BP przekroczył w poniedziałek poziom 41 zł, co oznacza, że wartość rynkowa całego banku wynosiła ponad 51 mld zł. Od początku roku kurs akcji zyskał już 45 proc. i jest coraz bliżej, by wrócić na fotel lidera kapitalizacji rynkowej na warszawskiej giełdzie, utracony wcześniej na rzecz PKN Orlen. Różnica to już zaledwie tylko 0,7 proc. wyższego wzrostu PKO BP niż Orlenu.

Notowania akcji PKO BP i PKN Orlen w ciągu bieżącego roku na tle WIG20

 

Skąd ten entuzjazm wśród inwestorów giełdowych? Głównie ze spadku kursu franka. Najmocniej od początku roku wzrosły akcje tych banków, które portfele kredytów hipotecznych mają wypełnione pożyczkami indeksowanymi do walut.

Na szczycie wzrostów w tym roku są akcje Banku Millennium (+63 proc.), PKO BP (+45 proc.) i mBanku (+42 proc.). Nie bez powodu akurat te trzy.

Na koniec ub.r. Bank Millennium miał 54 proc. walutowych kredytów hipotecznych, mBank 73 proc., a PKO BP 25 proc. Te indeksowane były przeważnie do franka, więc ruchy na tej akurat walucie miały wiodące znaczenie.

Frank od początku roku stracił już 12 proc., w piątek osiągając swoje minimum od 15 stycznia 2015 r., czyli od momentu, gdy Narodowy Bank Szwajcarii przestał sztucznie osłabiać swoją walutę.

Pomoc dla frankowiczów. ZBP deklaruje załatwić sprawę w kilkanaście miesięcy


Tani frank oznacza mniejszy udział portfela walutowego w portfelu banku, a po stronie kredytobiorców też niższe raty. W ten sposób marża banku na kredycie pozostaje prawie taka sama, a ryzyko maleje. Nie mówiąc już o tym, że obniża je samo przekładanie w czasie ustaw na temat frankowiczów i rosnące wątpliwości, czy któraś w ogóle przejdzie przez parlament.

Jest jeszcze jeden plus spadku franka dla wymienionych banków. W styczniu b.r. Komitet Stabilności Finansowej uchwalił rekomendację, w której mowa, że kredyty walutowe nie dość, że mają podwyższone wagi ryzyka do 150 proc., co zmusza bank do trzymania większych zabezpieczeń, to jeszcze dodatkowo mają być w 100 proc. zabezpieczone przez kredytobiorcę na nieruchomości mieszkalnej.

Innymi słowy, banki musiałyby u części swoich klientów - tych, którym wzrost kursu franka sprawił, że nieruchomość jest mniej warta (mimo regularnych spłat) niż kredyt - szukać dodatkowych zabezpieczeń, albo wymawiać umowy kredytów i potem mieć problem ze sprzedażą mieszkań na rynku. Dzięki spadkowi franka problem się minimalizuje.

Z powyższych powodów kursy banków z kredytami frankowymi połączone są więzią z kursem franka do złotego. Nie bez powodu też pojawiła się w poniedziałek wiadomość o potencjalnym przejęciu najbardziej „umoczonego” w kredyty frankowe banku (największy procent kredytów hipotecznych indeksowanych do walut obcych), czyli Raiffeisen Bank Polska. Po prostu potencjalny inwestor - BNP Paribas - na fali osłabiania franka uznał najwyraźniej, że bank jest potencjalnie więcej wart, niż było to jeszcze przy próbie oferty publicznej jego akcji w pierwszej połowie roku.

pko bp, giełda, pko, kredyty we frankach, frankowicze
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
janusz58
2017-12-02 16:39
prezes 265 tysięcy miesięcznie to skandal !!!!!! a trzeci rok bez dywidendy to następny skandal !!!!!!!!!!!!!
Elwira Babcia z Warszawy
2017-12-02 16:17
Jak to będzie z kupnem alkoholu od godziny 22-j do 8-j rano? Wszystkie sklepy monopolowe będą pozamykane. Nadzieja w rządzie. Moja emerytura wynosi 1122 złote. Otrzymam w marcu rewaloryzację około 30 złotych. Mam na utrzymaniu wnuczkę, plus opłata za leki około270 złotych miesięcznie, mieszkanie, gaz, światło i tp. Pozostaje mnie sznurek lub gaz. Ale po namyśle doszłam do wniosku, że nasz rząd jest łaskawy. Od 22-j do 8-j rano każdy będzie mógł kupić u mnie napartek wódki, wina lub piwo. Rząd daje możliwość zarobić i babci, jak za komuny.Jestem rządowi bardzo wdzięczna. Dziękuję.
pkogold
2017-12-01 12:11
Ale jak franek pójdzie do góry to tuzy zarobią a zjadacze chleba jak zwykle pójdą z torbami.
Pokaż wszystkie komentarze (27)