Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Polski Fundusz Rozwoju przejmuje kolejkę na Kasprowy. Jakich inwestycji możemy się spodziewać

Polski Fundusz Rozwoju przejmuje kolejkę na Kasprowy. Jakich inwestycji możemy się spodziewać

Maksymalną liczbę narciarzy na trasach narciarskich ogranicza przepustowość kolei linowej. Fot. GERARD/REPORTER/EAST NEWS
Maksymalną liczbę narciarzy na trasach narciarskich ogranicza przepustowość kolei linowej.

"Inwestycje i poszerzanie oferty turystycznej" zapowiada Polski Fundusz Rozwoju, nowy właściciel kolei na Kasprowy Wierch i całych Polskich Kolei Linowych. Czy narciarze, którym nie brakuje powodów do narzekania, wreszcie doczekają się ośrodka na poziomie alpejskim?

Przejęcie Polskich Kolei Linowych od funduszu Mid Europa przez państwowy Polski Fundusz Rozwoju rozbudziło nadzieje na oczekiwane od lat inwestycje w najwyżej w Polsce położony ośrodek narciarski, perłę w koronie PKL.

Wysokogórski charakter Kasprowego Wierchu sam PKL określa jako "alpejski", ale pod względem infrastruktury ośrodkowi do jego alpejskich odpowiedników brakuje bardzo dużo. Archaiczny wyciąg z lat 60. na Hali Goryczkowej to najjaskrawszy przykład niedoinwestowania Kasprowego.

Wideo: tłumy na Kasprowy Wierch. Na turystach zarabiają "czekacze"

 

 

- Dla naszego kraju ta wspaniała, polska inwestycja, która zawiera w sobie wiele historii, to narodowy diament, z którym wiąże się wiele wspomnień Polaków - mówił premier Mateusz Morawiecki, który w dniu ogłoszenia przejęcia PKL przez państwowy PFR wjechał na szczyt Kasprowego.

Ze słów premiera, który cieszył się z "powrotu naszego diamentu narodowego do państwa polskiego", nie wynikało jednak, jakie konkretne korzyści miałoby to oznaczać dla narciarzy i turystów. Niewiele zdradzili też przedstawiciele PFR, którzy tylko ogólnikowo mówili, że w planach jest "dalszy rozwój PKL z korzyścią dla lokalnej społeczności oraz ku zadowoleniu krajowych i zagranicznych turystów".

Money.pl zwrócił się do PFR z prośbą o przedstawienie planów rozwoju ośrodków PKL, w szczególności Kasprowego Wierchu. Choć pytanie wydaje się proste, to rzecznik funduszu Michał Witkowski odparł nam jedynie, że członkowie zarządu, którzy mogliby odpowiedzieć na nasze pytania, "są w zagranicznej delegacji, z dość napiętą agendą".


Powolny i mało komfortowy wyciąg na Goryczkowej pamięta czasy Gomułki (fot. J. Bereźnicki)

Brak jakiejkolwiek komunikacji PFR na temat planów "długoterminowej inwestycji" PKL może dziwić o tyle, że spółka już w 2015 roku przedstawiła plan rozwoju ośrodka narciarskiego na Kasprowym Wierchu.

Kosztem 48,5 mln zł PKL chciały zastąpić stary dwuosobowy wyciąg krzesełkowy na Hali Goryczkowej nowoczesną, czteroosobową konstrukcją i wprowadzić system naśnieżania. Spółka planowała nawet tunel pod szczytem Kasprowego. Inwestycja miała być gotowa przed sezonem zimowym 2019-2020, ale ostatecznie nic z tych planów nie wyszło.

Wszystko w rękach TPN

Ośrodek narciarski na Kasprowym Wierchu jest położony na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego, który ma decydujący głos w kwestii jakichkolwiek zmian, które mogą mieć wpływ na środowisko naturalne. Pojawiły się nawet głosy, że PFR może przekazać TPN-owi zarządzanie spółką PKL.

- Uważamy, że TPN musi mieć wpływ na to, co się dzieje na Kasprowym Wierchu, zarówno jeśli chodzi o nowe inwestycje, jak i o infrastrukturę już działającą - mówi money.pl Szymon Ziobrowski, dyrektor TPN. Jak zaznacza, jest "zbyt wcześnie, by komentować przyszłą strukturę zarządczą PKL".

Nie jest tajemnicą, że stosunki pomiędzy władzami parku a PKL-em zarządzanym w ostatnim czasie przez luksemburską spółkę Altura nie układały się najlepiej. W czasie wizyty premiera na Kasprowym Szymon Ziobrowski wyraził nadzieję, że "nowy właściciel będzie inaczej podchodził do inwestycji w Tatrach".

Zapytaliśmy Szymona Ziobrowskiego, na jakie inwestycje na Kasprowym może się zgodzić TPN, jeśli dzięki zmianie właściciela PKL-u faktycznie nastąpi nowe otwarcie. - TPN od dawna zgadza się na modernizację wyciągu na Goryczkowej. Największe wątpliwości budzi budowa tunelu pod Kasprowym Wierchem - zaznacza.

Ziobrowski wyklucza jednak zwiększenie przepustowości kolei linowej. - Obecne zasady to wynik kompromisu, który został zawarty w okresie modernizacji kolei linowej na Kasprowy Wierch w 2006 r. - przypomina.


Do jazdy na Kasprowym najbardziej zniechęca często bardzo długie oczekiwanie na wjazd koleją linową. (fot. J. Bereźnicki)

- Uznano wtedy, że możliwe jest zwiększenie przepustowości kolei przy jazdach w górę ze względu na mniejsze oddziaływanie na przyrodę Tatr w okresie zimowym. Narciarze poruszają się po trasach, a aktywność turystów pieszych ogranicza się wówczas do niewielkiej przestrzeni - tłumaczy. - Od tamtej pory nic się nie zmieniło - podkreśla.

Według dyrektora TPN zmiana przepustowości oznaczałaby "naruszenie wypracowanego wtedy kompromisu". - PKL nie zaproponowały nic, co uzasadniałoby jego zmianę. Jeśli inwestor wykaże, że takie zmiany mają miejsce, to sprawa będzie ponownie procedowana - obiecuje.

Sztuczne naśnieżanie problemem

Duże emocje wśród narciarzy budzi kwestia sztucznego naśnieżania. Brak takiej instalacji oznacza, że start sezonu narciarskiego często następuje dopiero w lutym, a akceptowalne warunki narciarskie występują nawet od marca. Narciarze nie rozumieją, dlaczego sztuczne naśnieżanie na wielką skalę występuje w ośrodkach narciarskich w Alpach, ale nie może pojawić się na Kasprowym.

Czytaj też: Ile warte są Polskie Koleje Linowe. "350-400 mln zł"

- Alpejskie stacje narciarskie są położone poza terenem parków narodowych - wyjaśnia krótko Szymon Ziobrowski, ale daje nadzieję, że dośnieżanie na Hali Goryczkowej jednak się pojawi. - Aktualnie czekamy na raport, który ma określić wpływ tego przedsięwzięcia na środowisko - mówi.

Nie ma co liczyć za to na dodatkowe wyciągi, które teoretycznie mogłyby pojawić się choćby w rozległym Kotle Gąsienicowym. - Wprowadzenie nowego wyciągu nie jest możliwe. Jest to sprzeczne z celami, dla których Tatry zostały objęte ochroną jako park narodowy - ucina krótko dyrektor TPN.

Jak się okazuje, zakres inwestycji PKL na Kasprowym Wierchu może zależeć od tego, jak w górach zachowywać się będą potencjalni beneficjenci tych zmian. - Jeśli narciarze i turyści piesi przestrzegają obowiązujących na terenie TPN zasad, to ich wpływ jest akceptowalny - wyjaśnia Szymon Ziobrowski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Hooltay
2018-10-16 09:14
Najpierw sprzedać za 250 mln a potem odkupić za 500 mln. To jest dopiero złoty interes Polskiego Funduszu Rozwoju. Poza tym kolejka na Kasprowy jak wiadomo, jest lokomotywą polskiej gospodarki. A Solaris poszedł w hiszpańskie ręce. To dopiero jest repolonizacja. Tak trzymać.
Żona
2018-10-14 08:06
Pseudo górale z zakopanego umieją rombac turystę do gołej skóry. Od rodaka do araba. Piniondz nie śmierdzi.
Leszek
2018-10-14 07:08
Tu wykupili kolejkę, tam podniesli o 1000 % ceny leków i wszystko git
Pokaż wszystkie komentarze (112)