Porwanie żony polskiego biznesmena to dopiero początek serii? Dziewulski: Bandyci zwietrzyli szansę i wrócili do gry

Dzięki szybkiej akcji policji żona prezesa spółki giełdowej odzyskała wolność, a porywacze zostali zatrzymani. Wcześniej jednak odebrali 5 mln zł okupu. Najbogatsi Polacy powinni zacząć obawiać się o swoje bezpieczeństwo?

Okup został przekazany porywaczom i trzy dni po porwaniu kobieta została uwolniona
Źródło zdjęć: © Wojciech Stróżyk/Reporter
Krzysztof Janoś

Dzięki szybkiej akcji policji żona prezesa spółki giełdowej odzyskała wolność, a porywacze zostali zatrzymani. Wcześniej jednak odebrali 5 mln zł okupu. Najbogatsi Polacy powinni zacząć obawiać się o swoje bezpieczeństwo? - Najwięcej porwań w Polsce było w latach 90. Policja jednak uporała się z tym problemem i wszystko przycichło. Ciszę wokół tego tematu wykorzystali teraz porywacze ze Śląska - mówi Jerzy Dziewulski.

Według antyterrorysty i byłego szefa ochrony osobistej prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego świat przestępczy bacznie obserwuje aktywność policji i swoich ewentualnych ofiar.

W jego ocenie porywacze ze Śląska wykorzystali fakt, że w ostatnim czasie o porwaniach w Polsce mówiło się tylko czysto teoretycznie, albo były to jednostkowe przypadki. Jak ocenia ekspert, uśpiło to czujność zarówno tych najbogatszych, jak i samej policji.

Zamaskowany mężczyzna obrabował bank w Katowicach. Policja publikuje nagranie

- W latach 90. nawet cukiernik czy piekarz mógł się obawiać porwania córki np. Takie przypadki były bardzo częste, ale policja potrafiła sobie z tym poradzić. Jednak nie zapominajmy, że ciągle między przestępcami, a służbami toczy się swoista gra w szachy. Skoro policja opuściła pole porwań, to kilku bandytów zwietrzyło szanse i wróciło do gry żeby zawalczyć o potężne pieniądze – mówi Dziewulski.

Metoda na policjanta

W opisywanym przez WP przypadku na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Jak informuje policja, porwanie miało miejsce w poniedziałek 13 listopada w małej miejscowości na Śląsku. Prowadząca samochód 43-letnia kobieta została zatrzymana do kontroli drogowej przez bandytów przebranych za policjantów i uprowadzona.

Obraz

Jeszcze tego samego dnia porywacze zażądali okupu. Mąż porwanej od razu powiadomił policję. Okup został przekazany porywaczom i trzy dni po porwaniu kobieta została uwolniona. Gdy była już bezpieczna, udało się też zatrzymać trzech sprawców porwania.

W związku z tym zdarzeniem pojawia się jednak pytanie, jak o bezpieczeństwo swoje i swoich rodzin dbają najbogatsi Polacy. Według Dziewulskiego pod tym względem nie jest u nas najlepiej. Szczególnie jeżeli chodzi o ochronę skuteczną, która zapobiegłaby np. opisywanemu powyżej porwaniu.

- Jeśli porywacze są silnie zdeterminowani wielkością okupu, to trzeba by się poruszać samochodem pancernym i w kolumnie mieć jeszcze dwa dodatkowe wozy. Tak np. chronią się najbogatsi w Rosji. Jednak u nas porwania nie są tak częste, dlatego nawet najbogatsi rzadko korzystają z takiego poziomu zabezpieczeń - mówi antyterrorysta.

Ochrona na pokaz

Jak przekonuje Dziewulski, często w Polsce osobistą ochronę zamawia się dla ”świętego spokoju”. Najczęściej robią to najbogatsi dlatego właśnie, że ktoś z takim stanem konta po prostu powinien mieć ochronę.

- Problem w tym, że to jednak nieskuteczne. Najczęściej jest to ochrona na pokaz, będąca częścią wizerunku, ale bez możliwości zapobiegania atakom. Co najwyżej mogą uchronić się przed kradzieżą torebki – mówi Dziewulski.

Wszystko dlatego, że za kompleksową i skuteczną ochronę osobistą trzeba słono zapłacić. Niekiedy nawet kilkaset tysięcy złotych miesięcznie. Z kolei zatrudnienie dwóch ochroniarzy, którzy nie chronią swojego klienta prze 24 godziny na dobę, oznaczać może wydatek do 20 tys. zł miesięcznie.

- Kiedy byłem posłem i gliniarzem proszono mnie o organizację systemu ochrony biznesmenów. Wiedziałem jednak, że to miało być tylko na pokaz. Odmawiałem i przekazywałem sprawę mojemu koledze antyterroryście, który zajmuje się tym zawodowo. Kiedy wcześniej zainteresowani dowiadywali się jaka to kasa, to przysiadali z wrażenia i rezygnowali – mówi Jerzy Dziewulski.

Według jego wiedzy obecnie w Polsce z w pełni profesjonalnej ochrony korzysta zaledwie kilka osób z listy 100 najbogatszych. Dlaczego tańsza ochrona nie byłaby skuteczna w przypadku ostatniego porwania ze Śląska?

Jeden ochroniarz to za mało

- W tych najmniej kosztownych wersjach pewnie w samochodzie byłby tylko jeden ochroniarz, który dodatkowo kierowałby jeszcze tym pojazdem. To jednak niczego by nie zmieniło. Zdeterminowani bandyci daliby sobie z nim radę. Absolutnym minimum jest proporcja dwóch ochroniarzy na jednego ochranianego - mówi nasz rozmówca.

Tyle, że przy takim podejściu koszty zaczynają gwałtownie rosnąć. Godzina pracy jednego uzbrojonego i dobrze wyszkolonego ochroniarza to 250-300 zł. Jeżeli bezpieczeństwo ma być zapewnione rodzinie biznesmena, to w ochronę muszą być zaangażowane co najmniej trzy i to kilku osobowe zespoły takich fachowców.

- Przy ochronie całodobowej oni muszą się zmieniać. Jeżeli jeszcze firma ma dostarczyć pojazdy do ochrony, to koszty rosną niewyobrażalnie i na to naprawdę niewielu stać. Dlatego w Polsce tego typu ochrona jest najczęściej okazjonalna, a nie systematyczna. Np. zamawia się ją kiedy jakąś firmę odwiedza ważny gość z zagranicy - mówi Jerzy Dziewulski.

Jak przekonuje polscy biznesmeni, poza kilkoma wyjątkami, w tej skutecznej konfiguracji zamawiają ją również dla siebie, ale najczęściej tylko na krótką chwilę kiedy np. dostają pogróżki. Po jakimś czasie jednak z niej rezygnują i wracają do poziomu minimum.

To nie budżet powinien decydować

Według byłego szefa prezydenckiej ochrony problem ten dotyczy też poziomu kompleksowej ochrony polskich firm. - Płaci się jak najmniej żeby mieć tylko święty spokój. Dlatego ten stan zabezpieczeń danych, ochrony informacji, ochrony teleinformatycznej, jest na bardzo niskim poziomie - mówi Dziewulski.

Jednak jak podkreśla zabezpieczenie firmy przed kradzieżą danych jest znacznie mniej kosztowne niż skuteczna ochrona osobista. Dlatego często w naszych warunkach profesjonalne konsultacje w sprawie takiej ochrony, kończą się na poziomie podstawowych pytań.

- Żeby ochrona była skuteczna klient musi szczerze opowiedzieć o tym, jakie są możliwe zagrożenia, kto mu groził, jakie ma słabości. Trzeba też pozyskać wiedzę na temat jego interesów, które ewentualnie kolidują z innymi graczami na rynku. A często nie chce o tym opowiadać i rozmowa kończy się na budżecie. A jeżeli liczba ochroniarzy ma zależeć od grubości portfela, a nie zagrożeń, to się mija z celem – podsumowuje Jerzy Dziewulski.

Wybrane dla Ciebie
Stomatolog oskarżona o wyłudzenia z NFZ. Ma 682 zarzuty
Stomatolog oskarżona o wyłudzenia z NFZ. Ma 682 zarzuty
"Kopernik" gotowy do służby. Polsko-chiński statek ochrzczony
"Kopernik" gotowy do służby. Polsko-chiński statek ochrzczony
Ministerstwo zmienia zasady ws. OZE. Koniec z fakturami
Ministerstwo zmienia zasady ws. OZE. Koniec z fakturami
"Natychmiast, jak najszybciej". Ministra apeluje o nowy podatek
"Natychmiast, jak najszybciej". Ministra apeluje o nowy podatek
Wojna na Bliskim Wschodzie. Ceny gazu w Europie wystrzeliły
Wojna na Bliskim Wschodzie. Ceny gazu w Europie wystrzeliły
Wielkie miasto w USA zagrożone. Ludzie muszą się przenieść
Wielkie miasto w USA zagrożone. Ludzie muszą się przenieść
Oddech na giełdach. Ropa na razie tanieje
Oddech na giełdach. Ropa na razie tanieje
Sądne dni dla kredytobiorców. Co zrobi RPP? "Podwyższona czujność"
Sądne dni dla kredytobiorców. Co zrobi RPP? "Podwyższona czujność"
Nowe ustalenia wokół afery Zondacrypto. "Jest tylko figurantem"
Nowe ustalenia wokół afery Zondacrypto. "Jest tylko figurantem"
Strajk branży hotelarskiej. U progu sezonu w Norwegii wrze. Problem się rozlewa
Strajk branży hotelarskiej. U progu sezonu w Norwegii wrze. Problem się rozlewa
Budowa Portu Zewnętrznego w Gdyni. Kluczowa decyzja coraz bliżej
Budowa Portu Zewnętrznego w Gdyni. Kluczowa decyzja coraz bliżej
Koreański statek uszkodzony w cieśninie Ormuz. Eksplozja i pożar
Koreański statek uszkodzony w cieśninie Ormuz. Eksplozja i pożar