Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Prezes PZU szacuje szkody po nawałnicach. Ponad 200 mln zł

Prezes PZU szacuje szkody po nawałnicach. Ponad 200 mln zł

Paweł Surówka, prezes PZU, nie wyklucza że liczba szkód po nawałnicach przekroczy 30 tysięcy Fot. east news
Paweł Surówka, prezes PZU, nie wyklucza że liczba szkód po nawałnicach przekroczy 30 tysięcy

Ok. 200 mln zł może wynieść wartość szkód spowodowanych nawałnicami, jakie przeszły w ostatni weekend przez Polskę - ocenia w rozmowie z PAP prezes PZU Paweł Surówka. Dotąd zgłoszono 26 tys. szkód, najwięcej majątkowych, ale także komunikacyjnych.

PAP: Odwiedził pan tereny dotknięte nawałnicami, jakie przeszły przez Polskę w ostatni weekend, m.in. miejscowości Rytel, Silno. Jaka jest skala zniszczeń?

Paweł Surówka: Ogromna. Ilość zniszczeń, jaką zobaczyłem, choćby w takich miejscowościach jak Rytel jest bardzo poważna. Mam tu na myśli drzewostan, ale także zniszczone domy mieszkalne i budynki gospodarcze.

Zobacz, jak wyglądała droga w okolicach wsi Rytel

 

 

Ilu poszkodowanych zgłosiło się już do państwa?

Szacowaliśmy, że liczba szkód powstałych w wyniku nawałnic przekroczy 30 tys. W tym momencie już wpłynęło 26 tys. zgłoszeń. Istnieje prawdopodobieństwo, że będziemy korygować tę liczbę w górę. Naszym zdaniem, wartość dobiega 200 mln zł.

Z jakimi szkodami zgłaszają się poszkodowani?

Najwięcej jest majątkowych, dużo związanych ze zniszczeniem domów, jak np. zerwane dachy czy okiennice. Widziałem zawalony cały budynek mieszkalny. Kolejną dużą grupą są szkody w gospodarstwach rolnych. Uszkodzone budynki gospodarcze, sprzęt rolniczy, ale szkody dotyczą również upraw rolnych.

Gdzie można zgłaszać się ze swoją szkodą?

Wprowadziliśmy specjalne ułatwienia w procesach likwidacji szkód w związku z nawałnicami. Do bezpośredniej obsługi poszkodowanych, w miejscach o największym natężeniu szkód, skierowaliśmy cztery Mobilne Biura PZU Pomoc - to specjalne autobusy i pojazdy z naszymi konsultantami, które były już m.in. w Nakle, Gnieźnie czy Chojnicach, we wszystkich miejscowościach, które są najbardziej dotknięte nawałnicami. Widziałem dzisiaj kolejki do naszych autobusów. Na miejscu od prawie tygodnia 100 osób z PZU zajmuje się likwidowaniem szkód. To są konsultanci, specjaliści od likwidacji szkód, którzy przyjechali z całej Polski, m.in. z Poznania, Gdańska, Wrocławia, Krakowa. Ta pomoc jest realna i potrzebna, ponieważ wiele osób albo nie ma dostępu do telefonu, albo chce z kimś po prostu porozmawiać i skonsultować się osobiście. Tutejsi mieszkańcy są poruszeni, przychodzą ze zdjęciami, opowiadają, co się działo, co ich spotkało. Pokazują je nam, jako swoją dokumentację. Zdjęcia z pierwszych chwil po nawałnicach robią ogromne wrażenie. Oprócz tego uruchomiliśmy infolinię, na którą można dzwonić i zgłaszać szkody w uproszczony sposób. Samo połączenie się z konsultantem również jest uproszczone.

PZU wprowadziło procedury ułatwiające otrzymanie pieniędzy. Jak długo poszkodowany czeka na pierwsze środki?

Tak, włączyliśmy tryb awaryjny - przyspieszoną procedurę. W wielu sytuacjach wypłaty są dokonywane bez ekspertyzy rzeczoznawców, będą one potrzebne tylko w najbardziej skomplikowanych przypadkach.

Dzwoniąc na naszą infolinię poszkodowani mogą w ciągu 10 minut zgłosić szkodę. W mobilnych biurach rozmowa średnio trwa dłużej, 30-40 minut, ale kończy się decyzją o wysokości odszkodowania. Nasi opiekunowie w ciągu dnia są w stanie obsłużyć około 20 szkód. Przeważnie pracownicy, kalkulując szkodę, dochodzą do porozumienia z klientami. I jeśli klient zgodzi się na nasze oszacowanie, to całość kwoty odszkodowania jest wypłacana w ciągu dwóch dni. W pozostałych przypadkach wypłacamy zaliczki do siedmiu dni. Pierwsze odszkodowania już wypłaciliśmy.

Czasami klient uważa, iż naprawa będzie kosztowała więcej niż to, co my zaproponowaliśmy na podstawie oszacowania. Wówczas wypłacamy zaliczkę. Potem klient sam realizuje naprawę i wysyła nam fakturę, a my płacimy na jej podstawie. Zależy nam na tym, żeby klienci, po udokumentowaniu swojej szkody, jak najszybciej dostali pierwsze pieniądze.

Kwota odszkodowania uzależniona jest od ubezpieczenia?

Tak, zależy od rodzaju ubezpieczenia i od sumy ubezpieczeniowej. Natomiast nasi konsultanci potwierdzają, że rzadko istnieje ryzyko, iż suma ubezpieczeniowa jest zbyt niska, żeby pokryć wszystkie koszty. Zazwyczaj kwota potrzebna, by naprawić szkodę, mieści się w sumie ubezpieczeniowej zawartej w umowie.

Jeżeli mówimy o szkodach dotyczących gospodarstw rolnych, to sumy sięgają kilkunastu tysięcy złotych. Jeżeli mówimy o firmach, to mogą sięgać kilkuset tysięcy złotych. Naprawa dachu, czy okiennic to kwoty kilku tysięcy.

Co zawierał konwój, który PZU wysłało?

Na podstawie tego, co nasi pracownicy widzieli na miejscu wiedzieliśmy co jest potrzebne. Ponadto, odpowiadając na apel pani premier chcieliśmy wykazać się solidarnością z poszkodowanymi. Wysłaliśmy więc konwój m.in. do takich miejscowości, jak Rytel czy Silno. Przywiózł plandeki do zabezpieczenia domów, agregaty prądotwórcze, pilarki, latarki, żywność. Wiemy, że są to rzeczy naprawdę niezbędne - sam widziałem, jak mieszkańcy z dotkniętych nawałnicami miejscowości po nie przyjeżdżali, aby zabezpieczać np. dachy w swoich domach. Świadomość, że nasza praca przynosi realną pomoc jest budująca.

Rozmawiała Aneta Oksiuta

PAP
Czytaj także
Polecane galerie
Ekonomista fantasta ,co pieniędzmi SZASTA
2017-08-20 08:00
Z skąd ta Surówka w tak dużej firmie ubezpieczeniowej ?
rrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
2017-08-19 14:44
zarządy, media, i organizacje pełne ludzi z wadą wymowy ,,r''
Dhdv
2017-08-19 14:00
Cos mi się wydaje ze jednego zera zapomnieli dopisac...
Pokaż wszystkie komentarze (13)