Notowania

wiadomości
25-04-2016 (15:30)

Rząd chciał ułatwień w rozwoju sieci komórkowych, ale posłowie PiS boją się promieniowania

Narracja o smogu elektromagnetycznym przypomina walkę ze szpiegami-kosmitami, którzy rzekomo żyją wśród nas - mówi Piotr Rutkowski.

Podziel się
Dodaj komentarz
(FaceMePLS/Wikimedia (CC BY 2.0))

- Otrzymałam jasny sygnał od posłów, że najpierw danie mieszkańcom większej kontroli, a potem likwidacja barier - tak tłumaczy money.pl minister cyfryzacji Anna Streżyńska zmianę projektu nowelizacji ustawy o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych. Resort musiał wykreślić jeden z kluczowych zapisów projektu ustawy, ponieważ planom resortu sprzeciwił się prezydent i posłowie PiS, którzy obawiają się promieniowania elektromagnetycznego. O co konkretnie chodzi?

- Wykreśleniu ulegają tylko niektóre doprecyzowujące zapisy dotyczące instalacji radiokomunikacyjnych. Wracamy do stanu prawnego sprzed projektu, czyli tego, który obowiązuje teraz - tłumaczy minister Streżyńska. - Poza tym ustawa wprowadza gros nowych, usprawniających przepisów dotyczących światłowodów i one nie są usuwane - zaznacza.

Zapis, który został z ustawy wykreślony, to art. 6, który precyzował, jakiego rodzaju konstrukcje antenowe i instalacje nie są obiektem budowlanym, a ich stawianie nie wymaga pozwolenia na budowę. W ten sposób chciano też wykluczyć sytuacje, gdy urzędnicy mają wątpliwości, czy dana instalacja powinna podlegać rygorom prawa budowlanego, czy nie.

Odczujemy problemy z mobilnym internetem

Głównym celem nowelizacji, określanej też nieoficjalnie mianem "megaustawy", jest dostosowanie polskiego prawa do unijnej dyrektywy nakazującej państwom członkowskim zmniejszenie kosztów realizacji szybkich sieci łączności elektronicznej. Przy okazji postanowiono wykonać zalecenia NIK-u, który w raporcie z końca 2015 r. wytknął wiele nieprawidłowości w postępowaniu administracyjnym przy budowie i użytkowaniu masztów telefonii komórkowej.

- Zmiana oznaczałaby uproszczenie procedury, która obecnie zupełnie niepotrzebnie czasem ciągnie się miesiącami. W rezultacie wszyscy będziemy odczuwać problemy z uzyskaniem połączenia z mobilnym internetem - ostrzega w opinii dla money.pl Piotr Rutkowski, ekspert rynku telekomunikacyjnego, doradca kancelarii Wardyński i Wspólnicy.

Ostry sprzeciw wobec wykreślenia artykułu 6 nowelizacji wyraziła Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji (KIGEiT), skupiająca takie firmy jak Alcatel-Lucent Polska, Cisco Systems Poland, Motorola Solutions Polska, P4 (operator Play), Siemens, czy T-Mobile Polska.

"KIGEiT z całą stanowczością sprzeciwia się wykreśleniu z projektu art. 6. Z bliżej nieokreślonych przyczyn, ustawodawca wycofuje się z wprowadzenia do porządku prawnego przepisów mających na celu likwidację barier inwestycyjnych w sieci zapewniające użytkownikom końcowym dostęp do nowoczesnych usług telekomunikacyjnych" - czytamy w piśmie KIGEiT do sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii.

Prezydent i posłowie PiS przeciw rządowej ustawie

Izba pisze o "bliżej nieokreślonych przyczynach" wycofania się resortu cyfryzacji z przepisów ułatwiających inwestycje telekomunikacyjne, ale są one łatwe do odgadnięcia. Można przypuszczać, że do wykreślenia art. 6 prawdopodobnie doprowadziła Kancelaria Prezydenta oraz posłowie PiS, którzy dali się przekonać organizacjom bijącym na alarm z powodu rzekomego zagrożenia promieniowaniem elektromagnetycznym, jakie miałyby wywoływać maszty telefonii komórkowej.

- Troska o czystość środowiska w którym żyjemy, w tym unikanie nadmiernego promieniowania elektromagnetycznego jest zrozumiała, ale narracja, którą w tej sprawie stosują niektóre organizacje walczące ze smogiem elektromagnetycznym, przypomina jednak walkę ze szpiegami-kosmitami, którzy rzekomo żyją wśród nas - nie owija w bawełnę Piotr Rutkowski. - To rodzaj obawy przed czymś niewidzialnym, czego nie rozumiemy, w tym przypadku zapewne z powodu słabości nauczania fizyki w szkole - dodaje ekspert.

Anna Streżyńska nie stara się ukryć, że została przymuszona do rezygnacji z części przepisów megaustawy, ale sugeruje, że ten krok w tył pozwoli w przyszłości wykonać dwa kroki w przód. Podstawowym problemem - jak twierdzi - jest powszechna niewiedza na temat rzeczywistego oddziaływania instalacji radiotelekomunikacyjnych, której produktem są obawy i protesty.

Komu służy niewiedza

- Niewiedza jest faktem; ani operatorzy, ani regulator, ani Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji nie zadbali o to, żeby nie było społecznego sprzeciwu wobec stacji. Najpierw więc trzeba poprawić stan wiedzy, poważnie potraktować ludzi i ich obawy, pokazać jak jest, a potem wprowadzać zmiany - mówi nam Streżyńska.

Szefowa resortu cyfryzacji w tej sytuacji postanowiła - na mocy nowej ustawy o zdrowiu publicznym - powołać niezależną instytucję badawczą, która ma sprawdzić wpływ instalacji telekomunikacyjnych na zdrowie żyjących w pobliżu ludzi. Ustalenia tej instytucji mają następnie posłużyć do przeprowadzenia kampanii informacyjnej na temat promieniowania elektromagnetycznego.

Podobnie jak Anna Streżyńska, Piotr Rutkowski częściową winą za zaistniałą sytuację obarcza samych operatorów telefonii komórkowej. - Operatorzy nie robią nic, by edukować społeczeństwo w sprawach fizyki promieniowania radiowego. Chyba, że protestujący mają utrudniać życie konkurentom operatorów. Albo operator szuka pretekstu, by nie realizować zobowiązań inwestycyjnych - zastanawia się.

Ekspert nie widzi jednak powodów, dla których w tej sytuacji ustępować miałoby akurat ministerstwo. - Trochę trudno zrozumieć, że minister cyfryzacji teraz ustępuje, wycofując się z przygotowanego przez siebie przepisu - ocenia Piotr Rutkowski. - W projektowanej zmianie chodziło o uproszczenie procedury administracyjnej, a nie zmianę norm środowiskowych. Te nadal pozostawałyby niezmienione - podkreśla.

Internet bezprzewodowy a zdrowie

Warto podkreślić, że taką samą argumentacją posłużyła się minister Streżyńska podczas posiedzenia sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii pod koniec marca, gdy odpowiadała na pytania przeciwników megaustawy. - Zmiana miała na celu doprowadzenie do większej pewności prawnej inwestora. Z punktu widzenia mieszkańców to w żaden sposób nie koliduje i nie uchyla obowiązujących ograniczeń dopuszczalnych normach promieniowania elektromagnetycznego - przekonywała.

Biorący udział w dyskusji Zbigniew Gelzok, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przeciwdziałania Elektroskażeniom "Prawo do Życia", zarzucał Annie Streżyńskiej, że "nie reaguje na sygnały, że dzisiaj są już setki miejsc, gdzie ludzie skarżą się na negatywny wpływ". - Lekarze wystawiają zaświadczenia, ludzie chcą badań, a pani minister wzrusza jedynie ramionami, że życie nie ma dla niej żadnej wartości - mówił. Zbigniew Gelzok kwestionował potrzebę zapewniania dostępu do szybkiego internetu o prędkości 30-100 Mb, skoro "do oglądania telewizji wystarczy 5 Mb".

Restrykcyjne normy, czyli spuścizna po Związku Radzieckim

- Chcę państwa poinformować, że mamy jedne z najbardziej restrykcyjnych dopuszczalnych poziomów w Europie. Wynosi on 0,1 wat na metr kwadratowy, podczas gdy w zależności od częstotliwości w innych krajach unijnych obowiązują nawet poziomy stukrotnie wyższe, czyli 10 watów na metr kwadratowy - starała się przekonać oponentów Streżyńska.

Jak mówiła, nawet jeśli te bardzo niskie wartości są przekraczane, to nowelizacja daje możliwość społecznościom lokalnym złożenia wniosku do organów ochrony środowiska o przeprowadzenie kontroli. - W praktyce liczba kontroli i ich zakres nie jest niczym ograniczony poza wydolnością organu administracji - podkreślała.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/22/m318486.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/polska-bez-systemu-lacznosci-w-razie-ataku,151,0,1955991.html) Polska bez systemu łączności- W razie ataku, wojsko, policja i służby mogą być bezradne - ostrzegają eksperci.
- W Polsce odziedziczyliśmy po latach przyjaźni ze Związkiem Radzieckim normy dopuszczalności promieniowania elektromagnetycznego 10-20 razy ostrzejsze niż w większości państw zachodnioeuropejskich - potwierdza Piotr Rutkowski. - Dbanie tamtej władzy o strefy bezpieczeństwa wokół radiostacji miało wtedy zupełnie inne powody, niż zdrowie - zaznacza.

Jak przekonuje ekspert, "ostrożnościowe wymagania trudno jest teraz zracjonalizować", ale pomagają nowe technologie. - Żeby rozwiązać problemy z dużym ruchem w sieci, radiowe stacje bazowe buduje się obecnie znacznie gęściej, wyposaża w kierunkowe anteny, a przez to mają one znacznie mniejszą moc promieniowania niż kiedyś. Nie powinny bowiem zakłócać innych urządzeń - twierdzi Rutkowski.

A to wszystko przez Światowe Dni Młodzieży?

Czy megaustawa padła ofiarą zamieszania wokół zbliżających się Światowych Dni Młodzieży? Na taką możliwość wskazuje Piotr Rutkowski. - Pojawienie się przepisu o stacjach bazowych w obecnym projekcie nowelizacji ustawy szerokopasmowej było pierwotnie motywowane koniecznością ułatwień na czas Światowych Dni Młodzieży - przypomina.

- Bez dodatkowych instalacji pielgrzymi z pewnością zakorkują istniejące sieci, co może być bardzo niebezpieczne na tak masowym wydarzeniu - ostrzega ekspert. - Ten problem rozstrzygnięto jednak inną ustawą, która wprowadziła kilka tygodni temu rozwiązania tymczasowe na czas ŚDM. Czyli sprawa z punktu widzenia rządu przestała być pilna - stwierdza.

Komentarz dla money.pl

Tagi: wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz