Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Senator Anders stawia na wygodę. Sprawdzamy, czym różnią się loty w klasie biznes i ekonomicznej

Senator Anders stawia na wygodę. Sprawdzamy, czym różnią się loty w klasie biznes i ekonomicznej

Senator Anders wydała od 2016 roku ponad 600 tys. zł na podróże służbowe Fot. Rafał Guz
Senator Anders wydała od 2016 roku ponad 600 tys. zł na podróże służbowe

Senator Anna Maria Anders znalazła się w ogniu krytyki po wypowiedzi, że ze względu na wiek nie będzie latać klasą ekonomiczną. Sprawdzamy, ile więcej kosztują podatników loty w business class i co obejmuje cena biletu.

Anna Maria Anders (67 l.) jest pełnomocnikiem rządu do spraw dialogu międzynarodowego. W środę w rozmowie z TVN24 odniosła się do medialnych doniesień na temat służbowych podróży. Senator, od 2016 roku, miała na 75 wyjazdów wydać ponad 600 tys. zł.

W wypowiedzi, która jest szeroko komentowana przez internautów, polityk wymienia trzy zadania, które realizuje podczas służbowych wyjazdów: poprawa wizerunku Polski, poprawa kontaktów ze Stanami Zjednoczonymi i opieka nad Polonią. Nie to jednak wywołało wzburzenie.

Anders w rozmowie z reporterką przyznała, że ze względu na wiek, nie będzie latać klasą turystyczną.

- Ja uważam, że wyglądam bardzo dobrze na mój wiek, ale mam swój wiek, także ja nie będę leciała klasą turystyczną, economy class, tam i z powrotem, jak ja mam wracać na senat - powiedziała senator przed kamerą TVN24.

Porównaliśmy zatem komfort i cenę podróży w klasie biznes i ekonomicznej.

Zobacz: Senator Anders: Mam dom w USA, mam prawo tam spędzić święta

Można taniej

Sprawdziliśmy trzy przykładowe terminy lotów z Warszawy do Chicago polskimi liniami LOT.

Gdyby pełnomocnik rządu chciała z amerykańską Polonią świętować rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja, a przy okazji odbyć cykl innych spotkań, to przelot w obie strony, z wylotem 1 maja i powrotem do stolicy Polski 8 maja, kosztowałby w klasie biznes ponad 10 tys. zł.

Te same przeloty w klasie ekonomicznej premium to już niespełna 5 tys. zł. Najtańsze bilety to wydatek 3,1 tys. zł. Na tej samej trasie, w tym samym czasie, można zatem wybrać podróż dwukrotnie, a nawet trzykrotnie tańszą.

A co gdyby senator Anders miała w planach świętowanie z amerykańskimi partnerami rocznicy Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych 4. lipca?

Podróż w klasie biznes, przy wylocie 1 lipca i powrocie tydzień później, kosztowałaby dziś prawie 9 tys. zł. Ekonomiczna premium to wydatek ponad 5,5 tys. zł. Najtańszy bilet to niespełna 4,5 tys. zł, co także daje kilka tysięcy oszczędności.

Ile kosztowałaby dziś rezerwacja przelotów do USA na tegoroczne Święto Dziękczynienia (22.11), czyli z dużym wyprzedzeniem? Rezerwacja najdroższych biletów w terminie 19-26 listopada to znów wydatek rzędu 10 tys. zł. Klasa ekonomiczna premium kosztowałaby ponad 4 tys. zł, a najtańszy bilet w klasie ekonomicznej 2,5 tys. zł, czyli czterokrotnie taniej od miejsca w business class.

Więcej miejsca i welcome drink

Za co płacą podróżni w klasie biznesowej? Jak tłumaczy rzecznik serwisu wakacje.pl Klaudyna Mortka, chodzi przede wszystkim o większy komfort podróży.

- Klasa biznesowa ma szersze siedzenia, są większe odległości między rzędami i jest więcej miejsca na nogi. Nawet dwa razy więcej w porównaniu z klasą ekonomiczną. Fotele też są wygodniejsze, bo się bardziej rozkładają, nawet do pozycji leżącej - tłumaczy Mortka.

Różnice są też w wyżywieniu i serwisie. W klasie ekonomicznej napoje czy jedzenie serwowane są w plastikowych kubeczkach i na plastikowych talerzykach. W klasie biznesowej jest niemal pełna zastawa: sztućce, szkło i porcelana.

Rzecznik serwisu wakacje.pl zauważa też różnice w serwowaniu alkoholu. Nie na wszystkich trasach w klasie ekonomicznej jest on podawany. W klasie biznesowej taka możliwość to norma.

- W business class jest też tzw. welcome drink, czyli kieliszek wina lub szampana, albo świeżo wyciskany sok - wyjaśnia Mortka.

Pasażerowie biznesowi mają większą wygodę nie tylko w samolocie, ale też na lotnisku. Mają prawo wejścia do strefy VIP. Jest tam miejsce, w którym można w ciszy i spokoju pracować. Często są nawet prysznice. Napoje i wyżywienie to standard. Poza tym ze strefy VIP podróżni wsiadają do samolotu bez czekania w kolejce.

Na początku kwietnia, w rozmowie z Wirtualną Polską, senator Anders zwracała uwagę na znaczenie gospodarcze jej podróży. Podkreślała, że dzięki jej staraniom i wizytom w USA, Polska podpisała proklamację o współpracy ze stanem Nevada. Pozostaje pytanie, czy poniesione wysiłki i koszty na rozwój m.in. tej współpracy będą dla Polski w przyszłości opłacalne i zbilansują służbowe wydatki.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Czytaj także
Polecane galerie
Okradziony naród
2018-04-14 16:57
Bezczelny złodziej
Antoś
2018-04-14 16:09
Ma pani rację pani Mario Swietnie pani wygląda jak na swoje 85 lat życzę zdrówka.
Pazerność ludzka nie zna granic ni przyzwoitości
pit
2018-04-14 16:02
podatnik zapłaci za fanaberie tego starego pudła .....
Pokaż wszystkie komentarze (429)