Stan wojenny na Ukrainie nie zmieni polskiego rynku pracy. Mogą się jednak pojawić uciekający przed wojskiem

Prezydent Ukrainy podpisał dekret o wprowadzeniu stanu wojennego. To pokłosie zbrojnego starcia w Cieśninie Kerczeńskiej z wojskami rosyjskimi. Kolejne zaostrzenie konfliktu nie powinno znacząco wpłynąć na polski rynek pracy - prognozuje ekspert.

Polsko-ukraińskie przejście graniczne w Szegini nie powinno być świadkiem kolejnej fali migracji
Źródło zdjęć: © Darek Delmanowicz
Marcin Lis

- Powinniśmy patrzeć na sytuację raczej w kontekście całego regionu Europy Środkowej – przyznaje w rozmowie z money.pl Andrzej Kubisiak, ekspert rynku pracy. Jak wskazuje, wprowadzenie stanu wojennego jest czynnikiem, który może przyspieszyć podejmowanie decyzji o wyjazdach zarobkowych głównie wśród mężczyzn w wieku produkcyjnym.

Wojenna zawierucha tocząca się od lat na wschodzie Ukrainy przypomniała o sobie całemu światu po starciu rosyjskich i ukraińskich okrętów wojennych w Cieśninie Kerczeńskiej. Dwa ukraińskie kutry oraz holownik, które płynęły z Odessy do ukraińskiego portu w Mariupolu nad Morzem Azowskim, zostały ostrzelane, a następnie zajęte przez rosyjskie siły specjalne. W efekcie prezydent Ukrainy Petro Poroszenko zdecydował o wprowadzeniu na terenie całego kraju stanu wojennego.

Stan wojenny oznacza dla mieszkańców Ukrainy ograniczenie części praw obywatelskich. M.in. każdy obywatel decyzją administracyjną może zostać skierowany do wykonywania pracy uznanej przez państwo za niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa narodowego. Możliwe jest także ograniczenie prawa do zarządzania własnym przedsiębiorstwem, przejmowanie prywatnej własności, a nawet przymusowe wysiedlenia czy obowiązek przyjmowania w domach mundurowych. Prezydent nie ukrywał także, że stan wojenny jest mu potrzebny dla łatwiejszego zarządzania wojskiem. Pobór także wisi w powietrzu, choć i bez stanu wojennego, prezydent Ukrainy może ogłaszać kolejne fale za pomocą dekretów.

Zwiększone zapotrzebowanie na rekrutów i zaostrzenie polityki wewnętrznej, może przywrócić opisywaną przez nas w 2017 r. praktykę "wykupywania" dzieci z wojska za pieniądze zarobione m.in. w Polsce.

Pytany przez money.pl ekspert zastrzega jednak, że wprowadzenie stanu wojennego nie doprowadzi do powtórki sytuacji z 2014 r., gdy w Polsce pojawiła się pierwsza fala migrantów zarobkowych z Ukrainy. Wówczas to na wybuch konfliktu zbrojnego nałożyły się równocześnie dwa inne czynniki.

- Po pierwsze do tamtej chwili, to Federacja Rosyjska była głównym kierunkiem migracji zarobkowych wśród obywateli Ukrainy. Po drugie: tamtą falę wygenerował popyt wśród polskich pracodawców. To zakłady pracy stymulowały napływ Ukraińców - mówi Andrzej Kubisiak. Jak dodaje, polski rynek pracy jest na historycznych szczytach i nie należy spodziewać się, by był w stanie wygenerować podobne zapotrzebowanie.

Zobacz też: Ukraińcy nie chcą pracować w Polsce nielegalnie

Ekspert wskazuje również, że nawet zwiększona liczba obywateli Ukrainy opuszczających kraj w celach zarobkowych wcale nie musi zaowocować większą liczbą pracowników podejmujących zatrudnienie w Polsce. Od kilku miesięcy bowiem sprowadzać chcą ich również Węgrzy i Czesi. Nową politykę migracyjną zamierzają wdrożyć także Niemcy i wcale nie ukrywają, że chcą stawiać na obywateli Ukrainy.

Nie sposób zapomnieć także o fakcie, że w ciągu dwóch lat po 2014 r. z Ukrainy wyjechało od 5 do 8 proc. osób w wieku produkcyjnym.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez * *dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie
UE ostrzega USA. Możliwe działania odwetowe
UE ostrzega USA. Możliwe działania odwetowe
Śledztwo ws. Zondacrypto. Żurek: dwa wątki budzą mój niepokój
Śledztwo ws. Zondacrypto. Żurek: dwa wątki budzą mój niepokój
PPL i CPK na liście kluczowych spółek dla gospodarki. Rząd szykuje zmiany w wykazie
PPL i CPK na liście kluczowych spółek dla gospodarki. Rząd szykuje zmiany w wykazie
Niespodziewany ruch Iraku w sprawie ceny ropy
Niespodziewany ruch Iraku w sprawie ceny ropy
Ruch ograniczony. Oto co się dzieje w cieśninie Ormuz
Ruch ograniczony. Oto co się dzieje w cieśninie Ormuz
Zwolnienia grupowe u wydawcy Onetu, "Faktu" i "Newsweeka". Trwają rozmowy ze związkowcami
Zwolnienia grupowe u wydawcy Onetu, "Faktu" i "Newsweeka". Trwają rozmowy ze związkowcami
Koniec RegioJet w Polsce. Media: Zwolnieni mieli nie dostać odpraw
Koniec RegioJet w Polsce. Media: Zwolnieni mieli nie dostać odpraw
Rachunki za prąd mają być prostsze. Rząd przyjął projekt
Rachunki za prąd mają być prostsze. Rząd przyjął projekt
Rheinmetall wyprzedza USA. Europa zbroi się na potęgę
Rheinmetall wyprzedza USA. Europa zbroi się na potęgę
Chińczycy ostrzą sobie zęby na fabryki Stellantisa w Europie. Rozmowy trwają
Chińczycy ostrzą sobie zęby na fabryki Stellantisa w Europie. Rozmowy trwają
Nowe konta inwestycyjne. Rząd przyjął projekt ustawy
Nowe konta inwestycyjne. Rząd przyjął projekt ustawy
Upadł rząd w Rumunii. W tle duże reformy fiskalne
Upadł rząd w Rumunii. W tle duże reformy fiskalne