Notowania

sześciolatki do szkoły
29.10.2013 06:00

Sześciolatki w szkołach. Zobacz ile kosztuje nas ta awantura

244 mln złotych - tyle Ministerstwo Edukacji Narodowej przeznaczyło na reformę, która może odejść do lamusa, jeśli dojdzie do referendum.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Reporter)
Krystyna Szumilas, szefowa MEN

244 mln złotych - tyle Ministerstwo Edukacji Narodowej pod kierunkiem minister Krystyny Szumilas przeznaczyło na reformę, która - jeśli dojdzie do referendum - może trafić na śmietnik. Przeciwnicy zmian zebrali już 950 tysięcy podpisów pod petycją w tej sprawie. Posłowie za dwa tygodnie zdecydują, czy zapytać o zdanie wszystkich Polaków.

Już jutro Donald Tusk spotka się z inicjatorami obywatelskiego wniosku o referendum w sprawie obowiązku szkolnego dla sześciolatków. - _ Jestem umówiony z przedstawicielami stowarzyszenia Ratuj maluchy - _ oświadczył premier. _ - Będziemy słuchali własnych argumentów i przekonywali się do swoich racji _.

Jego zdaniem obawy o to, że poważnej debaty na temat posyłania sześciolatków do szkół nie było, są mocno przesadzone. - _ Rozmowa o tym toczy się od pięciu lat i jest jednym z najbardziej przegadanych tematów w Polsce _ - uważa premier. Zapewnia też, że w jej wyniku zostały poczynione pewne korekty w ustawie, które mają złagodzić negatywne skutki posyłania sześciolatków do szkół.

Tego boją się rodzice

Zdaniem organizatorów protestu - stowarzyszenia _ Ratuj Maluchy _ - polskie szkoły są zupełnie nieprzygotowane na tę reformę. Przepełnione klasy, nauczyciele nieprzygotowani do pracy z sześciolatkami, brak wyposażenia i niespełnione standardy sanitarne - takie wnioski płyną z przygotowanego przez nich raportu _ Szkolna rzeczywistość _.

- _ Nowa podstawa programowa kształcenia ogólnego, w założeniu przygotowana dla o rok młodszych uczniów, w praktyce jest dla nich za trudna, ponieważ w sposób machinalny przenosi oczekiwania stawiane dotąd siedmiolatkom na sześciolatki _ - uważa Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców, współtwórca ruchu _ Ratuj maluchy _!

Jego zdaniem niepowodzenie reformy obniżenia wieku szkolnego w Polsce ma wiele przyczyn, jednak główną jest ignorowanie szkolnej rzeczywistości przez władze oświatowe. - _ Minister Katarzyna Hall przystąpiła do wprowadzenia reformy w 2008 roku, przy zlekceważeniu perspektywy zwykłej rejonowej szkoły publicznej, borykającej się z masą bardzo przyziemnych problemów, przede wszystkim finansowych _ - uważa Elbanowski.

W jego ocenie, autorzy reformy edukacji - mimo alarmujących doniesień na temat nieprzygotowania szkół dla dzieci 6-letnich - przez szereg lat nie podjęli próby zmiany szkolnej rzeczywistości, ograniczając się do budowy placów zabaw. Pominięto kwestie takie, jak szkolenia nauczycieli, wyposażenie sal, zapewnienie dodatkowej opieki w klasach młodszych. Nie wprowadzono nowych przepisów, nie określono zakresu koniecznych zmian, nie przekazano odpowiednich funduszy.

Dlatego też organizatorzy akcji chcą referendum, w którym obywatele mieliby odpowiedzieli na kilka pytań, m.in. o to, czy są za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków oraz pięciolatków. Oprócz tego referendum edukacyjne ma dotyczyć także sposobu nauczania historii w liceach, propozycji stopniowego powrotu do systemu 8 lat szkoły podstawowej plus 4 lata szkoły średniej oraz ustawowego wstrzymania likwidacji publicznych szkół i przedszkoli. Pod wnioskiem o referendum zebrano blisko 950 tys. podpisów osób popierających jego organizację.

Jeszcze 600 mln zł na tą reformę?

Obowiązek szkolny dla dzieci sześcioletnich został wprowadzony ustawą z 2009 r. Początkowo wszystkie sześciolatki miały pójść do pierwszej klasy od 1 września 2012 r., natomiast w latach 2009-2011 o podjęciu nauki mogli decydować rodzice. Wówczas na reformę przeznaczono 244 mln zł, z czego 96 mln zł miało być przeznaczone na zakup dodatkowych materiałów dydaktycznych dla sześciolatków, a prawie 148 mln zł - na budowę i modernizację szkolnych placów zabaw.

Na czym polega reforma? Zgodnie z uchwaloną pod koniec sierpnia przez Sejm nowelizacją, dzieci urodzone w okresie 1 stycznia - 30 czerwca 2008 r. pójdą w wieku sześciu lat obowiązkowo do szkoły 1 września 2014 r. wraz z siedmiolatkami urodzonymi w 2007 r. Dzieci urodzone w drugiej połowie 2008 r., czyli od 1 lipca do 31 grudnia, pójdą obowiązkowo do szkoły od 1 września 2015 r. wraz z wszystkimi dziećmi sześcioletnimi urodzonymi w 2009 r.Problem w tym, że aby modernizacja się udała, samorządy z własnej kieszeni musiały wyłożyć drugie tyle, a nie było ich na to stać. Po licznych protestach wejście w życie reformy przełożono. Sejm, chcąc dać samorządom dodatkowy czas na przygotowanie szkół, przesunął go o dwa lata, do 1 września 2014 r., z czego w tym roku obowiązkiem szkolnym objęte zostaną tylko sześciolatki z pierwszej połowy 2008 r. Pozostałe dzieci z tego rocznika rozpoczną naukę w 2015 r. Do tego czasu do samorządów ma trafić dodatkowe 600 mln zł na edukację. - _ To pozwoli poprawić warunki w
szkołach _ - zapowiada Joanna Dutkiewicz z resortu edukacji.

Ponadto uchwalona pod koniec sierpnia przez Sejm nowelizacja zakłada także, że od września 2014 roku klasy pierwsze szkół podstawowych będą liczyły do 25 uczniów. Przepis ten docelowo będzie dotyczył klas I-III (we wrześniu 2014 klasy I, we wrześniu 2015 r. klasy I i II, od września 2016 r. klasy I-III).

W latach szkolnych 2014/2015 i 2015/2016 w szkołach, gdzie utworzonych będzie więcej niż jeden oddział klasy pierwszej, dzieci zostaną dobrane do poszczególnych klas według wieku, począwszy od najmłodszych. W uzasadnionych przypadkach na wniosek rodziców będzie można odejść od tej zasady. Chodzi np. o sytuację, gdy do szkoły szłoby rodzeństwo urodzone w dwu różnych rocznikach. Według MEN, ta nowelizacja to wyjście naprzeciw oczekiwaniom i obawom zgłaszanym przez rodziców, którzy boją się zbyt dużej liczby uczniów w klasach oraz zbyt dużych różnic wieku dzieci w jednej klasie.

Według rodziców to nie rozwiązuje problemów, bo praktyka pokazuje, że często w klasach jest jednak więcej dzieci. Samorządy nie mają bowiem pieniędzy na uruchamianie kolejnych klas i zatrudnianie dodatkowych pedagogów. Poza tym w jednym budynku często mieszczą się szkoły od podstawowej do średniej, a dzieci korzystają z jednego wejścia, co sprawia, że rodzice boją się o bezpieczeństwo maluchów.

Platforma nie zbierze większości?

Obniżenia wieku szkolnego do sześciu lat, które ostatecznie - jak twierdzi MEN - ma nastąpić 1 września 2014 r., broni szefowa MEN Krystyna Szumilas oraz Platforma Obywatelska. Według szefowej MEN referendum oznacza _ niepewność nauczycieli i uczniów co do ich przyszłości _. Jej zdaniem szkoły podstawowe są dobrze przygotowane, a już w 90 procent z nich sześciolatki się uczą. _ - Pół miliona rodziców od 2009 r. zdecydowało się wysłać swoje sześcioletnie dziecko do szkoły, oni zaufali szkole. Prawie 90 procent rodziców mówi o tym, że szkoła dobrze opiekuje się ich dzieckiem _ - mówiła minister edukacj

Jednak ideę referendum w sprawie sześciolatków popierają kluby opozycyjne, przedstawiciele koła poselskiego Inicjatywa Dialogu oraz posłowie niezrzeszeni Jarosław Gowin, Przemysław Wipler, John Godson i Jacek Żalek. Wśród posłów niezrzeszonych są jeszcze Ryszard Kalisz, Wanda Nowicka i Jarosław Jagiełło. Koalicyjny PSL zapowiada konsultacje dotyczące referendum, ponieważ trzech posłów tej partii opowiedziało się po stronie opozycji. _ - Mamy problem. Bez tych trzech głosów koalicja nie ma większości _ - powiedział polityk z kierownictwa PSL.

Aby wspomóc koalicjanta szef Polskiego Stronnictwa Ludowego Jan Bury rozważa wprowadzenie dyscypliny partyjnej w tej sprawie. Koalicja PO-PSL w liczy obecnie 232 głosy. Większość sejmowa to 231 głosów. Przy 100 proc. frekwencji utrata nawet dwóch głosów może oznaczać, że wniosek o referendum zostanie przyjęty. Głosowanie w tej sprawie odbędzie się w Sejmie za dwa tygodnie.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: sześciolatki do szkoły, oświata, giełda, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, porady, raport, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz