Notowania

Tych kłopotów chciał Kaczyński

Łukasz Pałka pisze o skutkach polityki premiera Węgier dla naszych portfeli.

Podziel się
Dodaj komentarz
Łukasz Pałka , Analityk Money.pl Dziennikarz ekonomiczny, który w 2009 r. porzucił prasę papierową dla internetu. Giełdowy optymista, dla którego analiza techniczna to wróżenie z fusów, bo liczą się tylko twarde dane. Czasami zdarza mu się świadomie łapać noże, a w okresie bessy śpi spokojnie.

Po przegranych wyborach parlamentarnych Jarosław Kaczyński _ wypalił _, że przyjdzie taki dzień, gdy będziemy mieli w Warszawie drugi Budapeszt. Czyżby Donald Tusk zbyt mocno wziął sobie do serca słowa prezesa PiS.

Rzecz jasna kontekst wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego był wówczas nieco inny, ale patrząc na obecne wydarzenia na Węgrzech nie sposób uniknąć skojarzeń i obaw, że węgierski scenariusz gospodarczy może się zrealizować także u nas.

Niezadowolenie z rządów premiera Orbana na Węgrzech jest tak duże, że coraz więcej ludzi zaczyna protestować przeciwko nim na ulicach. A mają ku temu powody: wystarczy wspomnieć o najwyższym w regionie zadłużeniu sięgającym 80-procent PKB, najwyższej w Europie stawce podatku VAT (27 procent), nacjonalizacji funduszy emerytalnych, czy spekulacjach na temat zamachu na niezależność banku centralnego i ograniczaniu demokracji. Do tego wszystkiego tamtejszy rząd skłócił się z instytucjami unijnymi i Międzynarodowym Funduszem Walutowym, które wcale nie są już tak chętne, by _ sypać pieniędzmi _i pomóc zadłużonemu _ po uszy _ krajowi.

A co nam do tego wszystkiego? Otóż sporo. Po pierwsze, ze względu na możliwe reakcje rynków. Po drugie, ze względu na skojarzenia z polityką polskiego rządu, któremu - najdelikatniej mówiąc - nie spieszy się z reformami finansów publicznych, bo co rusz miewa ciekawsze pomysły na szukanie pieniędzy.

Ale po kolei. Inwestorzy zagraniczni przyzwyczaili nas już do tego, że cokolwiek złego dzieje się na Węgrzech, to Polacy i tak obrywają. Przede wszystkim widać to obserwując kurs złotego, bo - jak lubią podkreślać analitycy - inwestorzy zagraniczni _ wkładają Polskę i Węgry do jednego koszyka _. Czyli, mówiąc prościej, nie robi im większej różnicy to, czy inwestują w złotego czy w forinta, bo cokolwiek złego się dzieje, to na wszelki wypadek i tak zwijają się z regionu.

Na giełdzie taka sytuacja zwykle też się odbija, choć w nieco mniejszym stopniu. To jednak może się zmienić, bo ostatnie dni pokazują, że gabinetowi Donalda Tuska niezbyt mocno zależy na zaufaniu inwestorów do polskiej giełdy. Mam tu na myśli nieudolność, z jaką rząd zabiera się za temat podatku od kopalin. Sprawa ciekawa, bo KGHM jest bodaj najważniejszą dla inwestorów zagranicznych spółką na GPW. Tymczasem wciąż nie wiadomo nawet, jak podatek będzie wyglądał. Minister finansów chce wycisnąć jak najwięcej, minister skarbu nie chce oddać, a prezes KGHM załamuje ręce, strasząc kasandrycznymi wizjami przyszłości koncernu. I dziwić się, że kurs mocno spada. Wyjaśniam - uciekającym inwestorom nie chodzi tylko o skalę podatku, ale o gigantyczną
niepewność i spowodowane przez rząd zamieszanie, które - jak wiadomo - są dla rynku najgorsze.

Niepokojem napawają też słowa ministra Jacka Rostowskiego, który w wywiadzie na _ Newsweeka _ stwierdził ostatnio, że _ niezależność banków centralnych nie jest ich immanentną cechą. _ Cóż, zawsze myślałem nieco inaczej, ale ministrowi pozostaje podziękować za wyprowadzenie z błędu. Wszystkich, którzy będą zarzucać mi wyrwanie słów z kontekstu, odsyłam do lektury rozmowy i samodzielnej oceny.

Już przed dwoma laty profesor Stanisław Gomułka stwierdził w rozmowie z Money.pl, że Polska wchodzi na węgierską ścieżkę. I nie sposób nie odnieść wrażenia, że rządowi dobrze się po niej idzie. Szkoda tylko, że nieudolnemu rządowi towarzyszy nieudolna opozycja, która nie potrafi go nawet skutecznie punktować.

O sytuacji na Węgrzech czytaj w Money.pl
Zamach w kraju UE. To koniec demokracji? Węgry stały się pierwszym państwem UE, które zaprzeczyło tezie, że procesy demokratyczne są nieodwracalne - pisze dzisiejszy _ Financial Times _.
Węgry znalazły nowe środki na spłatę długów Taką operację umożliwia nowelizacja ustawy o Banku Centralnym, przyjęta wbrew protestom Komisji Europejskiej 30 grudnia ubiegłego roku.
Proszą o pomoc KE i MFW. Na wszelki wypadek Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) i Komisja Europejska (KE) oświadczyły, że otrzymały od kraju oficjalny wniosek o pomoc finansową.
Polska, Węgry - to kraje zagrożone zarażeniem Ze względu na wysoki stopień powiązań ze strefą euro kraje Europy Środkowo-Wschodniej mogą zarazić się kryzysem zadłużeniowym.
Szef rządu gani bankierów i chwali Polskę Viktor Orban zarzucił im, że doprowadzili do ruiny Europę i Węgry.
Tagi: kryzys na węgrzech, węgry, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz