Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Tak zarabia się na kolejkach w NFZ. Po naszej publikacji posłanka pisze do ministra

Tak zarabia się na kolejkach w NFZ. Po naszej publikacji posłanka pisze do ministra

W Polsce na zabieg usunięcia zaćmy czeka się się latami, w Czechach kolejek nie ma. Fot. ARTUR BARBAROWSKI
W Polsce na zabieg usunięcia zaćmy czeka się się latami, w Czechach kolejek nie ma.

Pieniądze w NFZ przepływają urzędnikom przez palce. Przez turystykę medyczną. Zofia Czernow z PO zgłosiła interpelacje ws. leczenia zaćmy w czeskich klinikach. - Mieszkam na południu Polski i obserwuję wycieczki Polaków do Czech. Tymczasem nasze szpitale spokojnie mogłyby obsłużyć pacjentów - mówi money.pl posłanka, która oczekuje od ministra zwiększenia limitów na problematyczne zabiegi.

Jak już pisaliśmy w money.pl, skala turystyki medycznej do Czech przybiera na sile. Szczególnie jeżeli chodzi o operacje zaćmy. Waldemar Gawrol, prezes OneDayClinic, zaczynał od wożenia pacjentów busami. Biznes uruchomił w maju, w czerwcu miał pierwszego pacjenta, a w lipcu interes ten był już dochodowy.

Na tyle dochodowy, by po dwóch latach wybudować klinikę w czeskiej Ostrawie. Obecnie na zabiegi jeździ tam już około 400 Polaków miesięcznie. Zainteresowanie jest duże, bo w Polsce na ten zabieg czeka się latami, w Czechach kolejek nie ma (nie tylko w tej polsko-czeskiej klinice), a za operacje pieniądze zwraca NFZ.

Rezydenci: nasze życie osobiste toczy się na oddziałach


 

Mamy tu zatem do czynienia z sytuacją, w której polski przedsiębiorca, budując klinikę w Czechach, zakłada tam firmę. Oczywiście pomaga polskim pacjentom, bo ci nie stoją w kolejkach, tyle że podatki z tej kliniki trafiają do czeskiego budżetu, a płaci za to nasz NFZ.

Wszystko za sprawą niewystarczającej limitów na te zabiegi zaplanowane przez rodzimy Fundusz Zdrowia w polskich szpitalach. Jedynym ratunkiem dla pacjentów, którzy nie chcą stać w kilkuletnich kolejkach, jest możliwość skorzystania z procedury transgranicznej, do której prawo ma każdy obywatel Unii.

Nawet nie trzeba płacić za wszystko

Pozwala ona na wybór kraju, w którym odpowiednia procedura medyczna czy zabieg będą przeprowadzone. Jedyna trudność polega na tym, że za operację trzeba zapłacić z własnej kieszeni, a potem dopiero ubiegać się o zwrot z NFZ.

Rzecz jednak w tym, że coraz częściej firmy takie jak OneDayClinic, płacą za to z własnej kieszeni i same też ubiegają się o refundacje. Pacjent płaci tylko za transport i hotel. Dlatego trudno się dziwić, że chętnych stale przybywa.

- To oczywiste, że to nie jest normalna sytuacja. Wiem, bo dokładnie sprawdziłam, że szpitale, choćby w Jeleniej Górze skąd pochodzę, mają nowoczesny sprzęt i kadrę do tych zabiegów, ale mają za małą liczbę kontraktów na te operacje - mówi Zofia Czernow.

Jak przekonuje, problem obserwuje już od dłuższego czasu. Rozmawiała nie tylko ze szpitalami, ale też z organizatorami medycznej turystyki i zdążyła już sobie wyrobić opinie na ten temat. Nasza publikacja sprawiła jednak, że postanowiła wreszcie zapytać ministra zdrowia, co zamierza z tym zrobić.

- Liczę, że dowiem się jaka jest tego skala. Uważam, że to niedopuszczalne w sytuacji, kiedy nasze szpitale mają problemy finansowe. Przecież na tych operacja to one właśnie mogłyby zarobić, ale nie daje się im tej szansy - mówi Czernow.

Dlatego posłanka zapowiada, że będzie tę sprawę pilotować. Jak zaznacza, nie chodzi jej o niszczenie inicjatywy polskich przedsiębiorców, ale o dobro polskich pacjentów i kondycje służby zdrowia.

To przecież prosty zabieg

- Zrozumiałabym jeszcze, gdyby chodziło o jakieś skomplikowane operacje i nowoczesne procedury, z którymi sobie nie radzimy w kraju. Wtedy jak najbardziej procedura transgraniczna znajduje zastosowanie. Tymczasem operacja zaćmy to dość prosty zabieg. Jednak przez niedostateczne kontraktowanie, polskie szpitale tracą szanse na uczciwy dochód - dodaje Zofia Czernow.

Dlatego posłanka PO w interpelacji pyta "dlaczego NFZ nie zwiększy limitów dla polskich szpitali w celu skrócenia kolejek, a przekazuje miliony złotych dla szpitali czeskich"?

Jak już pisaliśmy w WP, operacje zaćmy nie są jedynym celem turystyki medycznej naszych rodaków. Z innych względów niż kolejki i niewystarczające kontrakty, nawet 800 Polek rocznie jeździ do jednej z niewielkich czeskich klinik, by usunąć tam ciąże.

Wystarczy do tego badanie krwi i około 2 tys. zł w gotówce. Kobiety na miejsce docierają busami, które cyklicznie odjeżdżają z Warszawy i Krakowa.

Czytaj także
Polecane galerie
Michal
2018-04-26 17:35
Dobrze, ze Polak daje sobie rade.Popieram takie wyjazdy. W zeszlym roku zrobilo w Czechach zabieg okolo 8 tys. Polakow tj. za okolo 16 milionow zlotych , ktore musial zwrocic NFZ, zreszta z naszych pieniedzy. Duzo pieniedzy? Dla zwyklego zjadacza chleba napewno ale to jest kropla w morzu.Dam przyklad na placenia cla. Towary sprowadzane z USA min. samochody sa clone w Niemczech dlaczego ? Tam zalatwia sie formalnosci w 2 godz. u nas 2 tygodnie. Molo tego tam po zaplaceniu cla juz sie do tego nie wraca. A u nas ? Po 4 latach szukaja dziury w calym wracaja do dokumentow z przed kilku lat i sypia domiary z odsetkami niby za zanizone faktury z USA . Dlatego wola clic w Niemczech . Na poczatku napisalem 16 milionow zl. za operacje zacmy w Czechach placimy za wykonana prace a Niemca placimy mysle tyle dziennie za clo na art. z USA . Za co im placimy ? za prace? Nie, placimy im frajerskie za nasz nieudolny rzad.
Milena
2018-03-28 13:22
Znajoma dopiero co podlinkowała mi ten artykuł - akurat w ostrawskiej klinice, która jest wymieniona w artykule zabieg miała moja babcia oraz moja mama. I jest tym samym niemała szansa, że ja też będę musiała kiedyś taką operację przejść. I szczerze mówiąc, wolałabym pójść do lekarza, wziąć skierowanie i mieć w ciągu kilku dni/tygodni operację w mieście, w którym mieszkam. Ale to tak nie działa - na chwilę obecną, ze względu na kolejki (ale i samą jakość!) zdecydowanie bardziej opłaca się zostać "turystką medyczną"...
Andrzej
2018-01-24 09:54
Nie życzę nikomu źle, ale jestem ciekawy, czy jaśnie posłanka stałaby twardo przy swoim stanowisku, gdyby sama miała przyjemność oczekiwania ponad rok na operację zaćmy. Taki właśnie dostałem termin, a w zasadzie brak terminu, tylko informację 'może ponad rok'. W one day clinic nie tylko miałem zabieg praktycznie od razu, ale dostałem też zwrot z nfz... I dla mnie, przeciętnego zjadacza chleba i osoby, która płaci na każdym kroku podatki dla osób zarządzających tym bałaganem, to jest wystarczający powód do wdzięczności za możliwość zoperowania wady wzroku w Czechach. A że przy okazji ktoś sobie na tym dorabia, to już jakby mniej mnie dotyczy. I w żadnym wypadku nie przeszkadza. Mimo wszystko - pozdrawiam.
Pokaż wszystkie komentarze (95)