Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Zamiast w sobotę w kolejkę, w poniedziałek przegrzeb śmietnik. To samo i za free

Zamiast w sobotę w kolejkę, w poniedziałek przegrzeb śmietnik. To samo i za free

Polacy rocznie marnują nawet 9 mln ton żywności Fot. Polacy rocznie marnują nawet 9 mln ton żywności
Polacy rocznie marnują nawet 9 mln ton żywności

Żyją z tego, co inni wyrzucą, a najwięcej wyrzucają wielkie sklepy. Freeganie otwarcie mówią, że w poniedziałki śmietniki przy marketach są pełne owoców i warzyw.

Zamknięcie większości sklepów w niedziele to nowe wyzwanie nie tylko dla pracowników handlu, którzy muszą pracować dłużej w inne dni weekendu, a poniedziałkowe zmiany zaczynać w nocy. To także wyzwanie dla sieci handlowych i ich dostawców. Klienci chcą mieć pełny wybór towarów niezależnie od godzin otwarcia sklepów. To z kolei negatywnie odbija się na ilości marnowanej w Polsce żywności.

Tę różnicę zauważyli freeganie – osoby, które nie godzą się na marnowanie żywności. Choć określenie powstało ze sklejenia dwóch angielskich słów - "darmowy" i "weganizm", to nie wszyscy żywią się wyłącznie produktami roślinnymi. Łączy ich tzw. skippowanie, czyli przeglądanie śmietników przy sklepach czy bazarach, do których trafiają niesprzedane produkty. Najczęściej to mocno dojrzałe owoce i warzywa, które nie mają już "półkowego" wyglądu.

"Stać mnie na normalne zakupy"

- Banany z czarnymi plamami, bardzo miękkie, choć nadal dobre, pomarańcze, połamane pietruszki i marchewki - to codzienność - mówi mi Marek, który od 4 lat skippuje w Warszawie.

- Nie myśl, że w kiblach, jak określamy śmietniki, odnajdujemy tylko owoce i warzywa. Trafia tam wszystko, co wkrótce się przeterminuje, a przecież to produkty nadal w pełni wartościowe. Sklepy nie mają także oporów przed wyrzuceniem każdej rzeczy z uszkodzonym opakowaniem. A jak zmienia się smak ciastek, których karton lekko się naderwał? W środku przecież są zafoliowane - dodaje.

Marek prosi, bym zaznaczył, że stać go na "normalne" zakupy. Robi je nawet regularnie, ale nie godzi się na marnowanie jedzenia. Dlatego w mięso zaopatruje się "klasycznie", a owoce i warzywa zdobywa skippując. Od kilku tygodni jest mu łatwiej, co potwierdzają także fora dla freegan.

"Dobra wiadomość dla wszystkich skippujących wegan. Byłem dziś w jednym z marketów i w związku z wolną niedzielą od handlu kible warzywno-owocowe były pełne jak nigdy" – napisał na jednym z internetowych forów Daniel. "Łowy", jak freeganie mówią o poszukiwaniu żywności, przyniosły mu pełen plecak brokułów, bananów, włoszczyzny, cytrusów i kalarepy. Oczywiście za darmo. Na innych chętnych czekał 400-litrowy śmietnik wypełniony niesprzedanymi hiszpańskimi brokułami.

Produkty "niesprzedawalne"

Pracownicy sklepów potwierdzają, że śmietniki w poniedziałkowe poranki pełne są owoców i warzyw zamówionych na sobotę. Sieci muszą zapewnić klientom tyle towaru, ile ci tylko będą chcieli. Nie są w stanie jednak oszacować dokładnie zapotrzebowania, a zamówione produkty bywają dojrzałe. Niedziela jest dla nich zabójcza.

Zobacz także: W ustawie o zakazie handlu będą zmiany

To, że zakaz handlu "stanowi dodatkowe wyzwanie w kontekście niemarnowania żywności”, potwierdziła Katarzyna Scheer z Jeronimo Martins Polska S.A. Dodała jednak, że "jest za wcześnie, aby oszacować pełen wpływ na skalę zjawiska”. Z kolei Aleksandra Robaszkiewicz w imieniu Lidl Polska zapewniła nas, że sieć "na bieżąco optymalizowany" jest proces zamówień, tak by zmniejszyć ilość marnowanej żywności. Obie sieci niesprzedany towar przekazują do Caritas i Banków Żywności.

Za kilka miesięcy zostaną opublikowane nowe dane o tym, ile jedzenia marnują Polacy. Ubiegłoroczne badanie zrealizowane na zlecenie Federacji Polskich Banków Żywności pokazało zatrważające liczby. Każdego roku wyrzucamy około 9 mln ton żywności, co plasuje nas na piątym miejscu w Unii Europejskiej. Wyprzedzili nas Brytyjczycy, Niemcy, Francuzi i Holendrzy.

Z całości wyrzucanej w Polsce żywności, sklepy odpowiadają za niespełna pół miliona ton rocznie. Dla porównania gospodarstwa domowe marnują około 2 mln ton. Ten relatywnie dobry wynik to efekt współpracy m.in. z bankami żywności, które odbierają ze sklepów produkty „niesprzedawalne”, czyli z bliskim terminem przydatności do spożycia, uszkodzonym opakowaniem, a także dojrzałe owoce i warzywa.

Część sklepów oddaje tego typu towary bezpośrednio potrzebującym, co przez lata nie było oczywiste. Konieczna była bowiem zmiana przepisów, po tym jak media nagłośniły historię piekarza z Legnicy, ściganego przez fiskusa za pomoc potrzebującym.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

prawo, zakaz handlu, freeganie
Czytaj także
Polecane galerie
luz
2018-05-14 07:36
Wszystkie śmietniki u nas są zamknięte na kłódki, więc jak mogą sobie biedacy pogrzebać za żywnością, przy osiedlach tak samo.
Dokładnie
2018-04-21 20:50
......
nika556
2018-04-18 10:01
No i dobrze. Jak ktoś chodzi i sobie grzebie to jego sprawa. Po co o tym pisać. Dobrze że jeszcze są śmietniki otwarte bo niedługo PiS zgotuje Polakom taki los że będą musieli masowo popełniać samobójstwa żeby się nie męczyć. Ceny jak na zachodzie a pensje...1500 zł na rękę. Po opłatach niewiele zostaje na jedzenie. PiS rozdaje 500, 300 i inne....zamiast do wynagrodzeń dodać to 500, 300. Na to nie ma. Niektórzy uciekają zagranicę, inni kradną, jeszcze inni pracują przez całą dobę by w końcu skończyć gdzieś na chodniku przewracając się z przemęczenia i umierając. Dziękujemy ci dobra wladzo że zamiast podniesc wynagrodzenia nie o 10 zł tylko normalnie rozdajesz na rozrod.
Pokaż wszystkie komentarze (303)