Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Zatory płatnicze ograniczają polskich przedsiębiorców. Nowa metoda płatności rozwiąże te problemy?

Zatory płatnicze ograniczają polskich przedsiębiorców. Nowa metoda płatności rozwiąże te problemy?

Marcin Pasenik, pomysłodawca inviPay Fot. inviPay
Marcin Pasenik, pomysłodawca inviPay
Największa plaga wśród małych i średnich przedsiębiorstw? Zatory płatnicze, czyli nieterminowo regulowane faktury. Jedno opóźnienie rodzi masę kolejnych zadłużeń, a problem dotyczy większości przedsiębiorstw w Polsce.

Jak wynika z danych Biura Informacji Gospodarczej szacunkowa wartość przeterminowanych należności przypadająca na jedną firmę to już 69,5 tysięcy złotych. W co szóstej firmie w zatorach płatniczych utyka 75 proc. wartości sprzedanych usług i towarów. To oznacza, że dla większości małych i średnich firm opóźnienia płatności są codziennością.

Jak się okazuje - na gruncie tych problemów Polacy są w stanie zbudować nowy sposób na biznes. Na rynku właśnie pojawiła się metoda płatnicza dla przedsiębiorców, która kupującym pozwala na odroczenie płatności rachunków, ale sprzedającym oferuje natychmiastowe pieniądze.

InviPay - bo tak nazywa się system - w pierwszym tygodniu spotkał się z zainteresowaniem ponad 500 przedsiębiorców - kilkunastu już założyło konta i zaprosiło swoich kontrahentów do współpracy. Pomysłodawca projektu zebrał kilkanaście milionów złotych na inwestycję i zabezpieczanie płatności. Sprawdziliśmy, jak funkcjonuje inviPay i czy faktycznie może pomóc w rozwiązaniu problemów sporej części małych i średnich przedsiębiorstw.

Idea jest stosunkowo prosta - zarówno sprzedawca, jak i kupujący rejestrują się w systemie i za jego pośrednictwem rozliczają swoje faktury. Rejestracja i prowadzenie konta jest bezpłatne i do niczego nie zobowiązuje. Skąd pomysł? - Rozwiązanie przyszło mi do głowy dwa lata temu, kiedy przygotowywałem się do jednego z egzaminów ACCA. W Polsce i w naszej części Europy relatywnie słabo jest znana metoda "multilateral netting", czyli sposób rozliczania transakcji handlowych w ramach jednej sieci powiązanych firm - tłumaczy Marcin Pasenik, pomysłodawca i prezes InviPay.

Zanim jednak metoda mogła pojawić się na naszym gruncie, trzeba było ją delikatnie zmodyfikować. Przede wszystkim w podstawowej wersji każda ze stron transakcji widzi transakcje pozostałych. - Taki układ na pewno nie odpowiadałby naszym firmom. Dlatego w naszym układzie inviPay jest pośrednikiem, a sprzedający i kupujący widzą tylko i wyłącznie swoje transakcje i żadnych innych - tłumaczy Pasenik.

Jak funkcjonuje system? Sprzedawca i kupujący rozliczają swoje transakcje za pośrednictwem platformy. Sprzedawca wystawia np. fakturę z odroczonym terminem płatności 15 dni (maksymalnie jest to 110 dni), ale może otrzymać płatność jeszcze tego samego dnia. Dodatkowo inviPay zabezpiecza wynagrodzenie dla sprzedawcy już na etapie zamówienia, aby ten mógł bez żadnego ryzyka wykonać usługę czy wysłać towar do klienta. Oczywiście nie ma nic za darmo - inviPay pobiera 1,99% prowizji od wartości transakcji za gwarancję otrzymania przez sprzedającego wypłaty w terminie płatności. Dodatkowo sprzedawca - płacąc wyższą prowizję - może całkowicie przerzucić ryzyko braku spłaty przez kupującego na inviPay.

Z drugiej strony jest kupujący, który może opłacić fakturę w dowolnym terminie, bez uzgadniania tego ze sprzedawcą. Jednak im szybciej to zrobi, tym większy upust dostanie od inviPay. W skali roku jest to maksymalnie 15 procent, a więc za 15 dni przyśpieszenia wyjdzie 0,625 procent ulgi (za 30 dni będzie to już 1,25%). Niby niewiele, ale w przypadku wielu transakcji dla każdej firmy będzie to różnica.

System pozwala również w prosty sposób zamienić się kupującym i sprzedającym miejscami. To znaczy, że sprzedawca - jeżeli ma nierozliczone faktury sprzedaży w inviPay - może nimi płacić za faktury zakupu posiadane w inviPay - bez potrzeby robienia faktycznych przelewów. To duża oszczędność czasu i kosztów.

Są jednak pewne ograniczenia. Przede wszystkim obie strony transakcji są automatycznie sprawdzane pod względem wiarygodności płatniczej, a kupujący na starcie mają limit nieopłaconych faktur w wysokości 4 tysięcy złotych. Do takiej wysokości mogą kupować za pomocą inviPay bez angażowania swoich pieniędzy. Limit można podnieść, jeżeli kupujący sam jest sprzedawcą i ma za pośrednictwem platformy nierozliczone faktury od innych kontrahentów. Przykładowo, jeśli firma wystawiła faktury na 10 tys. złotych, to jej limit zakupowy w inviPay wyniesie 14 tys. złotych.

- Wierzę w powodzenie pomysłu, bo taki układ to rozwiązanie korzystne dla wszystkich stron transakcji. Owszem sprzedawca płaci prowizję, ale zwiększa sprzedaż, bo sprzedaje do nowych klientów bez ryzyka i może otrzymać natychmiastowo zapłatę. Z drugiej strony kupujący ma możliwość oszczędzania na zakupach i płacenia za nie w dogodnym dla siebie terminie - tłumaczy Pasenik.

InviPay - bo tak nazywa się system - w pierwszym tygodniu spotkał się z zainteresowaniem ponad 500 przedsiębiorców[MP1] . Sprawdziliśmy, jak funkcjonuje i czy faktycznie może pomóc w rozwiązaniu problemów sporej części małych i średnich przedsiębiorstw.

Idea jest stosunkowo prosta - zarówno sprzedawca, jak i kupujący rejestrują się w programie systemie i za jego pośrednictwem rozliczają swoje faktury. Rejestracja i prowadzenie konta jest bezpłatne i do niczego nie zobowiązuje. Skąd pomysł? - Rozwiązanie przyszło mi do głowy dwa lata temu, kiedy przygotowywałem się do jednego z egzaminów ACCA. W Polsce i w naszej części Europy w ogóle nierelatywnie słabo jest znana metoda "multilateral netting", czyli sposób rozliczania transakcji handlowych w ramach jednej sieci powiązanych firm - tłumaczy Marcin Pasenik, pomysłodawca i prezes InviPay.

Zanim jednak metoda mogła pojawić się na naszym gruncie, trzeba było ją delikatnie zmodyfikować. Przede wszystkim w podstawowej wersji każda ze stron w siecitransakcji widzi transakcje pozostałych. - Taki układ na pewno nie odpowiadałby naszym firmom. Dlatego w naszym układzie inviPay jest pośrednikiem, a sprzedający i kupujący widzą tylko i wyłącznie swoje transakcje i żadnych innych - tłumaczy Pasenik.

Jak funkcjonuje system? Sprzedawca i kupujący rozliczają swoje transakcje za pośrednictwem platformy. Sprzedawca wystawia np. fakturę z odroczonym terminem płatności 15 dni (maksymalnie jest to 120 110 dni), ale może otrzymać płatność jeszcze tego samego dnia. Dodatkowo inviPay zabezpiecza wynagrodzenie dla sprzedawcy już na etapie zamówienia, aby ten mógł bez żadnego ryzyka wykonać usługę czy wysłać towar do klienta. Oczywiście nie ma nic za darmo - inviPay pobiera 1,99% prowizji od wartości transakcji za szybszą niż termin wypłatęgwarancję otrzymania przez sprzedającego wypłaty w terminie płatności. Dodatkowo Sprzedawca - płacąc wyższą prowizję - może całkowicie przerzucić ryzyko braku należności spłaty przez kupującego na inviPay.

Z drugiej strony jest kupujący, który może opłacić fakturę w dowolnym terminie, bez uzgadniania tego ze sprzedawcą. Jednak im szybciej to zrobi, tym większy upust dostanie od inviPay. W skali roku jest to maksymalnie 15 procent, a więc za 15 dni dwa tygodnie przyśpieszenia wyjdzie 0,62585 procent ulgi (za 30 dni będzie to już 1,25%). Niby niewiele, ale w przypadku wielu transakcji dla każdej firmy będzie to różnica.

System pozwala również w prosty sposób zamienić się kupującym i sprzedającym miejscami. To znaczy, że sprzedawca - jeżeli ma płatności, których jeszcze nie otrzymałnierozliczone faktury sprzedaży w inviPay - może nimi płacić w ramach innych transakcji.za faktury zakupu posiadane w inviPay - bez potrzeby robienia faktycznych przelewów. To duża oszczędność czasu i kosztów.

Są jednak pewne ograniczenia. Przede wszystkim obie strony transakcji są automatycznie sprawdzane pod względem wiarygodności płatniczej, a kupujący na starcie mają limit nieopłaconych faktur w wysokości 4 tysięcy złotych. Do takiej wysokości mogą kupować za pomocą inviPay bez angażowania swoich pieniędzy. Limit można podnieść, jeżeli kupujący sam jest sprzedawcą i ma za pośrednictwem platformy nierozliczone faktury od innych kontrahentów. Przykładowo, jeśli firma wystawiła faktury na 10 tys. złotych, to jej limit zakupowy w inviPay wyniesie 14 tys. złotych.

- Wierzę w powodzenie pomysłu, bo taki układ to rozwiązanie korzystne dla wszystkich stron transakcji. Owszem sprzedawca płaci prowizję, ale zwiększa sprzedaż, bo sprzedaje do nowych klientów bez ryzyka i może otrzymać natychmiastowo zapłatę. Z drugiej strony kupujący ma możliwość oszczędzania na zakupach i płacenia za nie w późniejszym dogodnym dla siebie terminie - tłumaczy Pasenik.


[MP1]Zarejestrowało się 11 i zaprosiło swoich kontrahentów w ilości 500.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Vini81
89.70.111.* 2015-10-02 23:10
Trochę podobne do ALEO oferowanego przez ING. Tam też są bezpieczne płatności.
Filarm
31.61.140.* 2015-10-02 18:23
Podobne to do faktoringu troche jakby...ale temat ciekawy
--
Komentarz wysłany ze strony mobilnej
http://m.money.pl/
piotr5643
83.11.28.* 2015-10-02 17:51
Kit i bzdura da naiwniaków .... Limit 4000... chyba dla biznesu typu budka z lodami......