Woś chce zabrać Ukraińcom socjal. Całkowicie. To niebezpieczna gra [OPINIA]

Michał Woś chce całkowitego wstrzymania świadczeń dla Ukraińców i przekonuje, że Polska powinna pozostać "jednolita narodowościowo". Jak pisze w opinii dla money.pl Kamil Fejfer, problem w tym, że Polska już od dawna taka nie jest. A dane o rynku pracy, przestępczości i finansach publicznych nie pasują do obrazu, który były wiceminister sprawiedliwości przedstawia swoim wyborcom.

Michał WośMichał Woś
Źródło zdjęć: © East News | Lech Gawuc
Kamil Fejfer

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

"Polska, jak na razie, jest bezpiecznym i jednolitym narodowościowo państwem. Nie zepsujmy tego" – wpis o takiej treści na swoim Facebooku zamieścił Michał Woś, poseł Prawa i Sprawiedliwości i były wiceminister Ministerstwa Sprawiedliwości. Dwa dni wcześniej z kolei parlamentarzysta (a raczej ktoś, kto prowadzi mu social media) pisał tak: "Wstrzymać CAŁKOWICIE socjal dla Ukraińców za ich niewdzięczność! Popierasz?". Pod wrzutką ponad 8 tys. reakcji, w większości pozytywnych.

© Facebook | -

Paradoksalnie to nie musi być osobista opinia samego Wosia; jest to cyniczna gra pod niskie instynkty pewnego segmentu elektoratu. To również znak, że w PiS-ie jest co najmniej zielone światło na konkurowanie z Konfederacjami o wyborcę ksenofobicznego. Jest zresztą wysoce prawdopodobne, że antyukraińska narracja to część strategii całego ugrupowania, a poseł Woś ma być jednym z tych, którzy w bębenek będą uderzać najmocniej.

Przypomnijmy: we wrześniu zeszłego roku partia Jarosława Kaczyńskiego w sondażach uzyskiwała około 30 proc. poparcia, depcząc po piętach Koalicji Obywatelskiej. Dzisiaj są to okolice 20 proc. z tendencją spadkową od dłuższego czasu.

Zdając sobie sprawę z tego, że komunikat jest robieniem głupków z wyborców (i że jest to ryzykowna gra na nastrojach antyimigranckich), spróbujmy potraktować te wpisy serio. Jakby były poważnymi deklaracjami politycznymi, a nie panicznym szukaniem poparcia dla partii, która od miesięcy dołuje w sondażach.

Zacznijmy od pierwszego stwierdzenia. Otóż już na poziomie podstawowych faktów mamy do czynienia z rozjechaniem się opisu ze światem realnym. Otóż Polska od jakiegoś czasu nie jest "państwem jednolitym narodowościowo". Poseł (a raczej osoba, która politykowi ogarnia social media) przespał ostatnią niemal dekadę. Takie słowa rzeczywiście byłyby uprawnione około roku 2014. Od tamtego czasu przybyło nam około 2 milionów mieszkańców z różnych stron świata, głównie z Ukrainy.

Dane eksperymentalne z Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że w naszym kraju żyje w sumie około 38,8 mln osób, z czego 2,3 mln (6 proc. wszystkich mieszkańców) to obcokrajowcy. W tym niemal 1,7 mln to Ukraińcy. Pomimo tego Polska wciąż pozostaje jednym z bezpieczniejszych krajów świata, a dane policji wskazują, że liczba przestępstw, zwłaszcza tych najbardziej "uciążliwych" (kradzieże z włamaniem, rozboje i wymuszenia, pobicia), spada! To trend równoległy do zwiększającej się liczby migrantów.

To oczywiście nie oznacza, że napływ migrantów sam z siebie wywołuje spadek przestępczości. Ale bez dwóch zdań dowodzi tego, że migracja nie musi się wiązać ze zwiększoną przestępczością. Poseł albo tego nie wie, albo wie i kłamie. Nie wiadomo, co gorsze.

To teraz druga kwestia, czyli "CAŁKOWITE wstrzymanie socjalu dla Ukraińców za niewdzięczność". Złośliwi mogliby dostrzec tu wpływ estetyki wpisów Donalda Trumpa manifestujący się w nadużywaniu caps locka. To oczywiście najmniejszy zarzut, jaki można postawić temu postowi.

Zacznijmy od kategorii "wdzięczności": czym w zasadzie miałaby ona być? Czy Ukraińcy (i inni przedstawiciele mniejszości narodowych) powinni odprawiać jakieś rytuały w centrach miast, gdzie śpiewaliby pochwalne piosenki Polakom? Czy powinni uniżenie całować pierścień Michała Wosia? Czy słyszeli Państwo, żeby którykolwiek kraj, do którego rozjechali się poakcesyjnie nasi znajomi, przyjaciele, dzieci i rodzice, oczekiwał strzelistych aktów "wdzięczności"? Przecież to absurd.

Oczywiście strona antyukraińska powie, że "wystarczy, jakby nie popełniali przestępstw". Tylko że Ukraińcy w przeliczeniu na 1000 osób popełniają (nieznacznie) mniej przestępstw niż Polacy! A wymaganie tego, żeby nie popełniali ich w ogóle, jest jak oczekiwanie, że w grudniu będzie 30 stopni i ciepła woda w mazurskich jeziorach. Fajnie by było, tylko wiemy, że pewne rzeczy nie mogą po prostu się wydarzyć w realnym świecie. Nie istnieją absolutnie żadne grupy ludzi na świecie wolne od przestępstw. Popełniają je Francuzi, Amerykanie, Polacy. Wszyscy to robią zarówno w swoich ojczyznach, jak i będąc gośćmi w innych krajach. Przestępstwa popełniają młodzi i starzy, mężczyźni i kobiety. Tak, przedstawiciele niektórych społeczeństw są bardziej "ryzykowni" niż przedstawiciele innych. Niektóre grupy również są bardziej ryzykowne niż inne, np. mężczyźni zawsze popełniali więcej brutalnych przestępstw niż kobiety. Podkreślmy to raz jeszcze: w grupie Ukraińców jest mniej osób podejrzanych o przestępstwa niż w grupie Polaków na 1000 osób.

A co z tym socjalem? Jeżeli mówimy o zabraniu go CAŁKOWICIE, to odbieramy między innymi: 800+, zasiłki dla bezrobotnych, świadczenia emerytalne oraz dostęp do służby zdrowia.

Zanim pójdziemy dalej, powiedzmy, że migranci netto dokładają się do systemu. Nie może być inaczej, skoro mają wyższą aktywność zawodową niż Polacy. Według raportu BGK, jeśli chodzi o migrantów przedwojennych, to aktywnością na rynku cechowało się 96-99 proc. osób. Jeśli chodzi o uchodźców – 70-80 proc. Wśród Polaków aktywnych zawodowo jest około 56 proc. osób (aktywność zawodowa oznacza pracę lub poszukiwanie pracy).

Skąd ta różnica? Z demografii i specyfiki migracji: do Polski przyjeżdżają głównie osoby młode, chcące pracować. A takie z definicji muszą się więcej dokładać do systemu niż z niego wyciągać. "Na minus" działają głównie: emeryci (tych z ukraińskim paszportem jest w sumie 12 tys. na ok. 7,5 mln emerytów polskich), dzieci oraz osoby chore.

Jeżeli więc przytłaczająca większość Ukraińców pracuje i odprowadza podatki (oraz buduje PKB, z którego wszyscy korzystamy), to muszą oni wychodzić "na plus". Innej opcji po prostu nie ma.

Zabranie socjalu sporej grupie społecznej oznaczałoby, że mielibyśmy do czynienia w zasadzie z półniewolnikami, którzy co prawda otrzymują pensje, ale nie mają praw do żadnego wsparcia państwa, w którym przebywają. Takie rozwiązanie jest wyobrażalne, historia przerabiała bardzo wiele modeli społecznych. Pytanie tylko, czy naprawdę chcielibyśmy żyć w kraju miniapartheidu i się tłumaczyć wnukom, dlaczego to wszystko tak zorganizowaliśmy.

Nie jest tak, że wpisy posła Michała Wosia są nieprzemyślane. One są przemyślane! Ale operują w ramach innej logiki niż logika faktów, sensowności i wykonalności. One operują w domenie czarnego PR-u i schylania się po elektorat, po który dojrzałemu politykowi byłoby wstyd się schylać.

Poza dyskusyjną moralnością takiej strategii oraz dywagacjami odnoszącymi się do jakiejkolwiek stabilności kręgosłupa posła Michała Wosia, to jest po prostu bardzo niebezpieczna gra, która może mieć swoje konsekwencje w przyszłości. Nie ma w zasadzie żadnych wątpliwości, że znaczna większość migrantów po prostu u nas zostanie. Działania komunikacyjne podejmowane przez Wosia są działaniami na siły odśrodkowe w już wielonarodowym społeczeństwie. Raz wypuszczonego z butelki dżina tępego szowinizmu nie jest łatwo wepchnąć z powrotem. Jak widać, Prawo i Sprawiedliwość ma takie kwestie w nosie. Jest w stanie zaryzykować antagonizmy tylko po to, żeby podbić sobie słupki wyborcze.

Wybrane dla Ciebie