Zamówili maszt w Rosji. "Trafi na złom"
Wykonany w Rosji 100-metrowy maszt w mieście Hamina z największą w kraju flagą narodową zostanie zdemontowany z powodu stwierdzonych wad konstrukcyjnych i ogromnych kosztów naprawy - zdecydowały władze miasta położonego we wschodniej części Zatoki Fińskiej.
- Decyzja była jednomyślna i maszt po demontażu trafi na złom - powiedziała przewodnicząca komisji rozwoju miasta Jaana Suikkanen.
Elementy masztu mają uszkodzenia spowodowane rdzą i liczne wady konstrukcyjne. Jego budowa kosztowała 700 tys. euro, a naprawa - oszacowano - pochłonęłaby pół miliona euro. Roczne prace konserwacyjne to koszt 25 tys. euro.
Skoro Polacy zarabiają więcej, to dlaczego uważają, że biednieją? Analityk odpowiada
Maszt flagowy został zamówiony w związku z obchodami 100-lecia niepodległości Finlandii w 2017 r. Ze względu na problemy z bezpieczeństwem w tym niepewne obliczenia wytrzymałościowe, po raz pierwszy zawieszono na nim flagę narodową o wadze 50 kg i wymiarach 27 x 16 m (porównywaną do wielkości boiska do koszykówki) dwa lata później.
Zamówienie na wykonanie masztu otrzymało fińskie przedsiębiorstwo, które jego wykonanie zleciło rosyjskiemu podwykonawcy z Petersburga, co w czasie oddawania konstrukcji do użytku było dla wielu mieszkańców zaskoczeniem.
Według miejskich urzędników, jest mało prawdopodne by w miejsce zdemontowanego masztu powstał nowy. Hamina, położona ok. 150 km na wschód od Helsinek, to małe miasto portowe (niespełna 20 tys. mieszkańców).
- Naszych podatników nie stać na takie projekty - powiedziała Suikkanen, przyznając, że maszt stał się "legendą" jeszcze za swojego życia. Miasto zakładało, że maszt posłuży przez wiele dziesięcioleci.