Notowania

21-12-2017 (18:22)

Energia jednostką monetarną przyszłości? Blockchain szansą rozwojową Polski

- Nie dlatego jakieś rozwiązanie jest dobre, bo finansował je NCBR, ale dlatego, że jest dobre. Nie dlatego przedsiębiorca jest światły, bo potrafi wypełnić wniosek o dotację, ale dlatego, że dochodzi do dobrych rozwiązań. Nie dlatego firma jest dobra, bo jest innowacyjna, tylko dlatego, że tak potrafi działać, że osiąga zysk i utrzymuje się na rynku przez dziesiątki lat - mówi w rozmowie z money.pl o styku biznesu, nauki i państwa prof. Maciej Chorowski, szef Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Podziel się
Dodaj komentarz
(MSiSW)
Prof. Maciej Chorowski, szef Narodowego Centrum Badań i Rozwoju

Marcin Lis: Media donoszą, że kwota oferowanego przez NBCR wsparcia dla małych i średnich przedsiębiorstw przekracza miliard złotych. Może potwierdzić pan tę informację?

Prof. Maciej Chorowski: Oczywiście. Rozmawiamy o kwotach miliardowych, które rokrocznie są przeznaczane na różne programy skierowane do przedsiębiorców. Ten, o którym pan wspomniał nazywamy "szybką ścieżką" i jest skierowany do sektora MŚP. Muszę zaznaczyć jednak, że istnieją dwa zasadnicze warunki. Środki, o które aplikuje przedsiębiorstwo muszą zostać przeznaczone na prace badawczo-rozwojowe. Po drugie, choć przekazywane są w formie dotacji bezzwrotnej, to stanowią jedynie współfinansowanie wydatków własnych przedsiębiorstw.

Współfinansowanie – wyjaśnijmy coś więcej.

Współfinansowanie wydatków przedsiębiorstwa oznacza, że najpierw w konkretnej firmie musi zapaść decyzja o tym, że badania i rozwój są traktowane jako element działalności, który jest niezbędny, by osiągnąć zamierzone cele gospodarcze. Wsparcie ze środków NCBR można przeznaczyć np. na tworzenie nowych produktów, poprawę istniejących czy zmniejszenie kosztu ich wytwarzania.

Zobacz też wywiad o praktycznym zastosowaniu technologii blockchain przez państwa:

A o jakim poziomie współfinansowania mówimy?

Poziom wsparcia dla młodych firm może być rzędu 80 procent, ale nigdy nie jest to 100 procent. Firma, która chce zrealizować działania za milion złotych, z własnych środków musi wyłożyć co najmniej 200 tysięcy. Porównuję nasze działanie do działań agencji ubezpieczeniowej. Ubezpieczamy decyzje własne przedsiębiorstw od ryzyka, które w wypadku prac badawczo-rozwojowych jest bardzo wysokie. Nigdy nie ma się pewności, że doprowadzą do pozytywnego rezultatu.

Skoro kwoty, o których rozmawiamy są duże, to nie sposób zapytać o podejście rynku. Przedsiębiorcy traktują już inwestycje w badania i rozwój jako element niezbędny do prowadzenia swoich biznesów?

Mam nadzieję, że oferta NCBR jest katalizatorem myślenia o pracach badawczo-rozwojowych, jako o elemencie niezbędnym, a nie luksusie w prowadzeniu przedsiębiorstwa. Równocześnie nie możemy wytworzyć przekonania, że skoro są środki na takie prace, to je przeprowadzimy, bo są środki. Takie myślenie prowadzi donikąd. Badania rozwojowe są niezbędne, by nie okazało się, że produkt, który oferujemy utracił cechy rynkowe. Gdy przed laty byłem w Dolinie Krzemowej, jeden z przedsiębiorców powiedział mi, że w firmie musi mieć dwie osoby. Jedną, która wie, co będziemy sprzedawać dziś, jutro i pojutrze. Z kolei druga osoba musi mieć intuicję, co firma będzie sprzedawać za 10 lat. Jak wyjaśnił, bez tej pierwszej firma upadnie za pół roku, bo nie możemy żyć tylko marzeniami, ale bez tej drugiej kłopoty pojawią się za 5 lat. Z tego samego względu Polska musi wdrażać nowe technologie. Proste rezerwy zostały już skonsumowane i 28 lat po wyjściu z systemu, który charakteryzował się kompletnie absurdalnym podejściem do
gospodarki, jesteśmy w sytuacji, gdy to że jesteśmy tańsi, albo gotowi do większych poświęceń, przestaje być argumentem decydującym o rynkowej przewadze. Musimy mieć "polisę", że za 5 lat będziemy nadal atrakcyjni i NCBR takie "polisy" oferuje na zasadzie wspomnianego współfinansowania prac badawczych.

Dotknął pan istotnej kwestii. Niektóre firmy sięgają po dofinansowania tylko po to, by zdobyć środki na działalność i inwestycje w badania są "pozorowane". NCBR prowadzi analizę tego, co stało się z przekazanymi pieniędzmi?

Tak, jesteśmy do tego zobligowani i sprawdzamy, w jaki sposób zostały spożytkowane. Chcemy wiedzieć, czy przyniosły owoc, czy "powierzone talenty zostały pomnożone". W ciągu 10 lat kwota przekazanych środków osiągnęła poziom około 40 mld zł. Tylko w ramach "szybkiej ścieżki" w ciągu ostatnich 2-3 lat przekazaliśmy 3 mld zł.

I gdzie możemy teraz te pieniądze zobaczyć?

Otacza nad bardzo wiele urządzeń i produktów, które powstały dzięki wsparciu NCBR. Dla przykładu - Polska ma nową specjalizację - produkcję autobusów elektrycznych. Firmy, które się tym zajmują i wygrywają przetargi to bardzo często beneficjenci NCBR. Podobnie jak ich dostawcy. Chcę zaznaczyć, że nie metkujemy produktów logo NCBR. Równocześnie część projektów zeszła na manowce i nawet, jeśli były dobrze prowadzone, to nie dało się ich skomercjalizować. Z naszą pomocą powstało też bardzo wiele elementów infrastruktury badawczej. Te pieniądze dopiero stają się szansą, ale nie mamy gwarancji, że ktoś po nią sięgnie.

To w jaki sposób rozkładają się projekty udane, niosące potencjał i te, które nie przyniosły nic?

Prawdopodobnie potrafilibyśmy wykazać, że 1/3 istnieje w produktach, które możemy kupić, 1/3 to widoczne inwestycje, czyli talenty powierzone, ale bez gwarancji, że nie zostaną zakopane i 1/3 to talenty, które po drodze się "pogubiły". Czy to zła proporcja? Na pewno mogłaby być lepsza, ale my wspieramy projekty, które mają szansę na sukces, ale nie mają takiej gwarancji. Gdyby ją miały, to finansowałyby je banki. Z tego punktu widzenia te 30 procent jest akceptowalne. Bankowcy twierdzą, że tylko poniżej 1 procenta kredytów ma problemy ze spłatą. Oni akceptują ryzyko poniżej procenta, my musimy akceptować większe. Najważniejsze, by robić to świadomie.

W takim razie, czy przedsiębiorcy zgłaszają się po środki świadomie?

Odpowiem na to pytanie nie wprost. Nie dlatego jakieś rozwiązanie jest dobre, bo finansował je NCBR, ale dlatego, że jest dobre. Nie dlatego przedsiębiorca jest światły, bo potrafi wypełnić wniosek o dotację, ale dlatego, że dochodzi do dobrych rozwiązań. Nie dlatego firma jest dobra, bo jest innowacyjna, tylko dlatego, że tak potrafi działać, że osiąga zysk i utrzymuje się na rynku przez dziesiątki lat. Wtórną rzeczą jest to, czy robi się to w oparciu o środki własne, czy wsparcie. Nie można traktować kogoś jako "zagubionego", bo nie sięga po dofinansowania. To musi być opcja, a nie konieczność.

NCBR widzi szansę w inwestycjach branży fintech? Niektórzy twierdzą, że ona zmieni nasze życie.

Jak najbardziej. W moim przekonaniu, jako gospodarka mamy największe szanse, tam gdzie CAPEX jest stosunkowo niski, OPEX rośnie liniowo, a rynek skaluje się wykładniczo. Gdy rynek jest zdeterminowany, a CAPEX wysoki, to start-up nie ma dużych szans. Dlatego właśnie technologie związane z przetwarzaniem dużej ilości danych są rozwiązaniami, w których tworzeniu możemy odnieść sukces. I my takie projekty finansujemy równorzędnie z projektami dotyczącymi np. inżynierii materiałowej czy biotechnologii.

Czyli wszyscy, którzy pracują nad technologią blockchain mogą liczyć na wsparcie?

Tak, ale skoro wspomniał pan o blockchain, to chcę zauważyć pewną generalną zasadę dotyczącą gospodarki. Okazuje się, że magazynowanie i przetwarzanie informacji to procesy wymagające kosztów. Liczymy je w jednostkach energii. I tu jest nasza szansa. Na całym świecie szuka się rozwiązań, które pozwalają na niskoenergochłonne przetwarzanie danych. Docelowo będą one mogły być implementowane w urządzeniach przenośnych, a ich bateria nie będzie wyładowywała się np. po 10 minutach intensywnego przetwarzania danych.

Blockchain opiera się o energetykę?

Istnieje bardzo silna korelacja między nimi. Proszę spojrzeć, że firmy dominujące na rynku przetwarzania informacji, jak Google, Facebook, Microsoft, czy Apple, to firmy, które budują bardzo potężną infrastrukturę. Wydaje nam się, że operują w rzeczywistości wirtualnej, ale Google, jako największy na świecie producent serwerów nie sprzedał żadnego, wszystkie przeznaczył na użytek własny, a serwerownie potrzebują przecież energii. W opisach nowych sposobów przetwarzania i przechowywania danych podstawowym parametrem jest energochłonność. Można zatem postawić tezę, że tylko ta gospodarka odniesienie globalny sukces we wprowadzaniu nowego standardu zawierania transakcji, która będzie miała dwie równie silne nogi – jedną zajmującą się przetwarzaniem danych, drugą zapewniającą wystarczającą ilość energii. Teraz są to prawdopodobnie jedynie Stany Zjednoczone Ameryki.

A gdzie tu miejsce dla Polski?

Proszę zauważyć, że możemy dojść do sytuacji, w której to energia będzie jednostką monetarną pozwalającą na zawieranie transakcji. Kiedyś standardem było złoto, potem ropa naftowa. Dolara uwolniono od złota, by zawierać więcej transakcji na rynku ropy. Później uznano, że trzeba go uwolnić od ropy, by oprzeć go o kredyty i produkty pochodne. Niewykluczone, że teraz trzeba będzie przeprowadzić waluty w formę cyfrową i związać z ilością energii, które będzie pochłaniać gwarantowanie zawarcia transakcji. Właśnie tu Polska ma szansę i decydenci muszą być świadomi, że nie można budować dwóch "osobnych gospodarek". Ta "twarda i realna" musi być skorelowana z wirtualną. One nie mogą iść w układzie rozchodzących się nożyc.

W rozmowie coraz silniej dotykamy roli państwa. Od kilku miesięcy decydenci polityczni kładą nacisk na współpracę biznesu z nauką. Przykładem są choćby tzw. dwie ustawy innowacyjne.

Te ustawy to mechanizm, który reguluje relacje i stwarza ogromną szansę, ale by przyniosły skokowy efekt, muszą być stabilne w perspektywie wieloletniej. Jednym z założeń nowej ustawy jest umożliwienie odliczenia dwukrotności wydatków na prace badawczo-rozwojowe od podstawy opodatkowania. To oznacza bardzo silną tendencję na ujawnianie takich prac. Sądzę, że już teraz jest prowadzonych wiele działań o charakterze badawczym, ale były dotychczas w inny sposób księgowane, bo rodziły ryzyko uznania przez urzędy, że nie służyły osiągnięciu przychodu. Jeśli zaobserwujemy taki skok nakładów inwestycyjnych, to warto sprawdzić przed ogłoszeniem sukcesu czy de facto nie mamy do czynienia tylko zmianą w sposobie prowadzenia księgowości.

Czyli rola państwa jest kluczowa?

Na pewno jest istotna. Państwo może występować jako tzw. inteligentny zamawiający i formułować cele dla przemysłu, które wykraczają poza obecne technologie. Tak działają np. przemysły zbrojeniowy i kosmiczny USA. Agendy rządowe zamawiają nieistniejące technologie i gdy te się pojawią, kupują je. Drugą rolą państwa jest występowanie jako gwarant stałości "zasad gry" i wolności gospodarczej. To, że państwo jest aktywne, nie jest zdecydowanie niczym złym. Ważne, by zostawić przestrzeń decyzyjną biznesowi. Przedsiębiorcy powinni mieć swobodę podejmowania autonomicznych decyzji biznesowych.

Tagi: maciej chorowski, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska, najważniejsze, fintech 2017
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
21-12-2017

JanMonetą mógłby być ENT, jednostka energii propagowana przez prof. Tadeusza Nowackiego z SGGW.

23-12-2017

HihAle się ubawiłem. Ta technologia ma 20 lat. A najlepiej sprawdza się przy bitcoinie. Jeszcze nikt na niej nie zarobił tyle co posiadacze bitcoina. Do … Czytaj całość

22-12-2017

staruszkom zaś sildenafilStary wynalazek gdzie łeb drutem obwiązał a magnes w zęby nabiera rumieńców bo prąd popłynie jak rzeka przez kraj nasz.

Rozwiń komentarze (4)

Wybrane dla Ciebie