"Policzek dla wielu". Były ambasador wprost o zaproszeniu USA dla Putina

– Zaproszenie przywódcy Rosji to policzek dla wielu przywódców, wielu narodów i państw, które będą w szczycie uczestniczyły, także dla Polski – ocenił Marek Magierowski, były ambasador Polski w USA.

szczyt g20
USA zaprosiły Putina szczyt G20, który odbędzie się w grudniu
Źródło zdjęć: © PAP, getty images
Katarzyna Kalus

W tym roku Stany Zjednoczone objęły prezydencję grupy skupiającej największe gospodarki świata, a szczyt G20 ma się odbyć w posiadłości Donalda Trumpa w Doral, niedaleko Miami, w dniach 14–15 grudnia. Po raz pierwszy weźmie w nim udział również Polska. Reprezentować będzie nas prezydent Karol Nawrocki.

W połowie września Marco Rubio poinformował, że Stany Zjednoczone na szczyt zaprosiły także Władimira Putina. Wyraził nadzieję, że ten przyjmie zaproszenie na szczyt G20. Dodał, że administracja USA uważa, że byłaby to dla niego okazja do rozmów zarówno z Trumpem, jak i z innymi światowymi przywódcami.

Pytany o zaproszenie Władimira Putina na szczyt G20 Marek Magierowski, były ambasador Polski w USA, analityk Wirtualnej Polski ds. geopolityki, przyznaje, że gdy pojawiła się ta informacja, to przez jakiś czas miał nadzieję, że uda się przekonać Donalda Trumpa do zmiany zdania.

– Widziałem tu rolę prezydenta Nawrockiego, a mówiąc szerzej: kilku prezydentów, np. krajów bałtyckich, którzy także mają nienajgorsze relacje z obecną administracją – mówił w Radiu ZET były ambasador.

Zdaniem dyplomaty, zaproszenie przywódcy Rosji to "policzek dla wielu przywódców, wielu narodów i państw, które będą w szczycie uczestniczyły, także dla Polski".

Czy Polska powinna zbojkotować szczyt? Marek Magierowski odpowiada, że "to nie prezydent Nawrocki jest gospodarzem szczytu, tylko prezydent Trump i może sobie zaprosić, kogo chce" i dodaje, że "z punktu widzenia naszych relacji z Waszyngtonem byłoby czymś niedopuszczalnym zbojkotowanie wyjazdu na ten szczyt".

– Mam nadzieję, że dojdzie do jakiegoś porozumienia kilku co najmniej, jeśli nie kilkunastu przywódców państw świata. W przypadku kilku krajów europejskich może dojść do sytuacji, w której pojawią się delikatne naciski, by obecność Władimira Putina np. dosyć gwałtownie ograniczyć. On nie musi przyjeżdżać na cały szczyt, może przyjechać, ale spotkać się tylko z Trumpem – mówi dyplomata.

Jak podkreśla, nie wyobraża sobie i nie radziłby polskim decydentom bojkotowania szczytu.

źródło: Radio ZET

Wybrane dla Ciebie