Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

Polskie miasta łączą siły. Co dzięki temu zyskali ich mieszkańcy?

Sto lat temu polskie miasta pomagały sobie wzajemnie, by skuteczniejszej walczyć z głodem. Współcześnie samorządowcy współpracują, by kreować politykę lokalną, a także wspierają się w sytuacjach kryzysowych np. walcząc ze skutkami katastrofalnych powodzi czy nawałnic. Wszystkich łączy jedna organizacja: Związek Miast Polskich.

Krzysztof Suwart: 19 listopada 2017 roku mija setna rocznica powołania Związku Miast Królestwa Polskiego, który dał początek późniejszemu Związkowi Miast Polskich. Jak się zaczęła współpraca miast w Związku i czym Związek zajmował się w dwudziestoleciu międzywojennym?

Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic, prezes ZMP: Gdy w 1917 roku powstawał Związek Miast Polskich, Polska wprawdzie odzyskiwała swą niepodległości, jednak miasta były zrujnowane pierwszą wojną światową i konieczne było wypracowanie sposobu ich ratowania. Z inicjatywy mecenasa Adolfa Suligowskiego, Prezesa Rady m. st. Warszawy, w dniach 19-21 listopada 1917 roku odbył się w Warszawie Pierwszy Zjazd Przedstawicieli Miast Królestwa Polskiego. Podczas spotkania 16 miast powołało Związek Miast Królestwa Polskiego. Na koniec 1918 roku Związek liczył już 75 miast.

W styczniu 1919 roku w II Zjeździe Związku uczestniczyło już, poza miastami z byłego zaboru rosyjskiego, sześć miast Małopolski (Kraków, Lwów, Przemyśl, Rzeszów, Jarosław i Wieliczka).


Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic, prezes ZMP/Archiwum ZMP

Miasta wielkopolskie po raz pierwszy uczestniczyły w aktywności Związku w styczniu 1920 roku, kiedy to odbył się w Warszawie IV Nadzwyczajny Zjazd Przedstawicieli Związku. Wtedy też prezesem Związku został wybrany prezydent Poznania, Jarosław Drwęski. Po miesiącu od tego wydarzenia do Związku należało już 169 miast, a pod koniec 1920 roku – 333 miasta. O takim błyskawicznym potrojeniu liczebności Związku zadecydowało głównie przekonanie miast o przydatności tej organizacji. Związek odnotowywał konkretne efekty swej działalności, przede wszystkim w dziedzinie legislacyjnej, a także w rewindykacji szeregu uprawnień i uzyskiwaniu korzystnych rozwiązań w systemie finansowania miast.

Czy między Związkiem działającym w II RP a współcześnie są podobieństwa?

Pomysł odtworzenia Związku pojawił się w 1990 roku, kiedy w Polsce zmieniła się sytuacja polityczna i ustrojowa. Wcześniej, w okresie PRL nie istniały w kraju samorządy działające autonomicznie.

3 i 4 sierpnia 1990 r. ówczesne władze Elbląga zorganizowały I Konferencję Prezydentów Miast RP. Właśnie na tamtym spotkaniu prezydent Poznania, Wojciech Szczęsny Kaczmarek, zgłosił formalnie ten pomysł, choć o potrzebie zorganizowania się polskich miast myślano równocześnie także w Gdańsku i Elblągu. Faktem jest, że poznańska delegacja przyjechała na Konferencję z gotowym projektem statutu i programu działania Związku. Wkrótce właśnie Poznaniowi powierzono misję tworzenia sekretariatu grupy inicjatywnej. Do końca listopada 1990 roku 50 rad miejskich podjęło uchwały o przystąpieniu do odbudowywanego Związku Miast Polskich.

W tej sytuacji pierwsze, restytucyjne posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego Związku odbyło się w dniach od 18 do 20 stycznia 1991 roku. Inicjatorzy restytucji Związku w 1990 roku, przystępując do tworzenia programu działania, szybko zauważyli pewne podobieństwa miedzy latami międzywojennymi a sobie współczesnymi. Nowo powstały Związek za jedno ze swoich podstawowych zadań uznał działanie zmierzające do uzyskania regulacji prawnych, niezbędnych do stworzenia systemu ustrojowego, w którym znajdzie się określone miejsce dla samorządów miejskich.

Działalność Związku tego historycznego i obecnego przeżywała różne kryzysy wewnętrzne. Jakie były najważniejsze konflikty?

W okresie II Rzeczpospolitej dwa problemy stały się powodem konfliktów w Związku. Pierwszy dotyczył wpływów miast dużych i małych. Te pierwsze składały się w głównej mierze na budżet Związku, te drugie miały więcej głosów w Zgromadzeniu Ogólnym. Po latach wypracowano system kompromisowy, w którym miasta duże miały w głosowaniach nad budżetem i w wyborach więcej niż jeden głos (proporcjonalnie do liczby mieszkańców, Warszawa miała siedem). Podobny konflikt zaistniał na początku lat 90., ale szybko został zażegnany, analogicznie jak w okresie międzywojennym.

Tym, co stanowiło największą wartość Związku wtedy i stanowi obecnie, jest solidarność miast, które razem walczą o swoje sprawy i mówią wspólnym głosem. W czym to się przejawia?

Najważniejszymi osiągnięciami Związku w II RP były: Ustawa o rozbudowie miast z 1922 r., znowelizowana po stłumieniu dewaluacji w 1925 r., wypracowanie systemu finansowania miast w nawiązaniu do ogólnego systemu podatkowego, prawo umożliwiające miastom gospodarowanie gruntami.

Obecnie do Związku należą 303 miasta. Wszystkie wnoszą doświadczenia do wspólnych stanowisk i przedsięwzięć. To stanowi faktyczną siłę Związku. Wśród wielowątkowej działalności na polu legislacyjnym do najważniejszych współczesnych osiągnięć Związku (we współdziałaniu z innymi organizacjami samorządowymi) trzeba zaliczyć m.in.: bezpośrednie wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów (2002), uchwalenie ustawy o Komisji Wspólnej Rządu i ST (2005), nową ustawę o pracownikach samorządowych (2009), dodanie w ustawie o zasadach prowadzenia polityki rozwoju rozdziału "Polityka miejska" (2014) i uchwalenie pierwszej w dziejach Polski Krajowej Polityki Miejskiej (2015), uchwalenie ustawy o rewitalizacji (2015) oraz ustawy metropolitalnej (2015), zastąpionej obecnie ustawą o związku metropolitalnym w województwie śląskim, zawierającej m.in. dodatkowe finansowanie transportu metropolitalnego.

Ważną rolę odgrywa również wzajemna pomoc miast należących do Związku. Jakie są przykłady historyczne i współczesne takiej aktywności?

Miasta członkowskie Związku Miast Polskich pomagały sobie nawzajem w okresie międzywojennym, gdy wyzwania były o wiele poważniejsze: zniszczenia wojenne, głód, wielki kryzys. W tym czasie z inicjatywy części miast członkowskich Związku działało Towarzystwo Aprowizacji Miast Polskich i Ziem Wschodnich, które zajmowało się zaopatrzeniem miast w artykuły spożywcze. Dzięki temu miastom udało się zminimalizować skutki kryzysu żywnościowego lat 20. W połowie lat 20. Związek zorganizował Spółdzielnię Węglową Miast, która negocjowała niskie ceny węgla dla elektrowni, gazowni i innych zakładów miejskich, dzięki czemu miasta uzyskiwały znaczne oszczędności. Z kolei w latach wielkiego kryzysu Związek doprowadził do utworzenia przy Polskim Banku Komunalnym państwowego Komunalnego Funduszu Zapomogowo-Pożyczkowego, który udzielał najbardziej zadłużonym miastom zapomóg i pożyczek, umożliwiając im dalszy rozwój.

Także współcześnie, wobec różnych żywiołów – powodzi czy nawałnic – miasta potrafią udzielać wsparcia dotkniętym ich skutkami w różnej formie. W tych akcjach pomocy istotną rolę odgrywał zawsze Związek. Tak było w trakcie powodzi na początku lipca 1997 r., która dotknęła ok. 300 miast i gmin południowej oraz zachodniej Polski. Związek zajął się wtedy organizacją specjalnego banku informacji, który umożliwił przekazywanie przez miasta pomocy finansowej i rzeczowej miastom dotkniętym skutkami powodzi w sposób ciągły i maksymalnie skoordynowany oraz zebrał dane o rzeczywistej skali potrzeb, dzięki czemu wywalczyliśmy konkretne zmiany legislacyjne oraz realne środki na odbudowę zniszczeń w kolejnych latach. Pomógł nam w tym minister w rządzie Jerzego Buzka, Jerzy Widzyk, wcześniej burmistrz Żywca. Akcję pomocy organizowano też w 2010 roku. Polskie miasta okazały się także solidarne po nawałnicach, które przeszły nad Polską w nocy z 11 na 12 sierpnia 2017 roku i dotknęły mieszkańców miast w województwach kujawsko-pomorskim, pomorskim, wielkopolskim.

Jaka przyszłość rysuje się przez Związkiem?

Jeśli spojrzeć na sprawę w szerszym kontekście, to perspektywy Związku i polskiego samorządu terytorialnego w ogóle, powinny wyglądać bardzo optymistycznie. ZMP jest dojrzałą organizacją, z której zdaniem liczy się wiele środowisk. Polskie samorządy, a szczególnie miasta, uczestniczą, a w dużej mierze odpowiadają za zupełnie bezprecedensowy w historii naszego kraju okres prosperity.

Na ten pozytywny obraz cieniem rzuca się niestety temperatura sporu politycznego, z jakim mamy obecnie do czynienia w Polsce. Związek był krytyczny wobec poszczególnych decyzji wszystkich rządów w ciągu ostatniego ćwierćwiecza. Pierwszy raz jednak nasz rządowy partner próbuje podważać samą ideę samorządności i subsydiarności. Mamy niestety do czynienia w coraz większym z natężeniem centralizacji państwa.

Jako samorządowcy, niejako z definicji, protestujemy przeciwko takim działaniom, co w konsekwencji prowadzi często do bardzo ostrych reakcji części obozu rządzącego. Jednak na wielu polach udaje się nam prowadzić bardzo konstruktywny dialog. Warto również odnotować postawę prezydenta Andrzeja Dudy, który powołał zespół do spraw kodyfikacji prawa samorządowego. Taki przegląd i naprawa przepisów regulujących funkcjonowanie samorządów jest nam niezbędnie potrzebna.

Dla Związku, jako organizacji, bardzo istotna jest poruszona już tutaj kwestia solidarności miast. Do przedwojennego Związku należała zdecydowana większość miast. Do dzisiejszego ok. 1/3. Ma to zapewne związek z wspomnianym kapitałem społecznym. To przykre, że tak wielu kolegów burmistrzów i prezydentów nie odczuwa pewnego dyskomfortu korzystając z działalności Związku i nie dokładając się do kosztów jego utrzymania. Dotyczy to zarówno kilku wiodących dużych miast jak szeregu mniejszych, w tym, co szczególnie przykre takich, które bardzo skorzystały na pomocy ZMP po wielkiej powodzi z lat 90.

Myślę, że w czasie gdy część obozu rządzącego zdaje się kwestionować same fundamenty samorządności, nasze środowisko musi wykazać się zdecydowanie większą odpowiedzialnością. Jeśli dalej większość będzie „jechać na gapę” to za kilka lat polski samorząd może być tylko dobrym wspomnieniem.

Partnerem artykułu jest Związek Miast Polskich

Czytaj także
Polecane galerie
Flanders
2017-11-19 21:28
Ja z kolei plecam inwestycje na Hot forex
Mariusz
2017-11-19 11:25
Treść artykułu o niczym masło maślane. Jedno i to samo w koło. Nic nie wnosi po przeczytaniu go
ziew
2017-11-18 13:22
Częstochowa była w zaborze rosyjskim ale to małopolskie miasto, do III zaboru była w województwie krakowskim. To samo Będzin, Sławków. Oto okazało się, że zaborcy na nowo określili granice regionów poprzez swoje działania i do tej pory to pokutuje w niektórych głowach.
Pokaż wszystkie komentarze (4)