Notowania

wybory prezydenckie 2010
30.06.2010 05:58

Prezydentem będzie euroentuzjasta czy eurosceptyk?

Prezes PiS dobrze czuje się w towarzystwie eurosceptycznego premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona. Marszałek Sejmu popiera za to szybką integrację z Unią Europejską.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/ECR/Jemimah Kuhfeld)

PiS w Parlamencie Europejskim związało się z Partią Konserwatywną, która opowiada się przeciwko integracji na rzecz większej autonomii poszczególnych państw. PO natomiast stanęła u boku Europejskiej Partii Ludowej, której celem jest coraz większe zjednoczenie w ramach Wspólnoty. Tak samo jak podział w Parlamencie Europejskim prezentują się różnice w podejściu do polityki zagranicznej w wykonaniu Bronisława Komorowskiego i Jarosława Kaczyńskiego.

Na zdjęciu Jarosław Kaczyński z Davidem Cameronem, premierem Wielkiej Brytanii* *

Obaj rywale o Pałac Prezydencki widzą Polskę jako bardzo silny europejski kraj. Podczas niedzielnej debaty podkreślali: koniec z polityką prowadzoną na kolanach i służalczością wobec kogokolwiek, zarzucając sobie nawzajem taką właśnie postawę. W ich opinii Polskę z jej położeniem i silną gospodarką stać na to, by być znaczącym krajem na świecie. I w tym miejscu podobieństwa między kandydatami się kończą. Dalej widać już tylko mocny rozdźwięk, który wytykają sobie politycy obu stron.

- _ Jarosław Kaczyński skupia się na konkretach w polityce zagranicznej, a nie na gestach - co jest domeną przedstawicieli Platformy i Bronisława Komorowskiego. Dla nas najważniejsze jest, by załatwiać sprawy, które są często trudne do zaaprobowania dla naszych partnerów zagranicznych, ale dla nas mają kluczowe znaczenie _ - podkreśla poseł PiS Karol Karski, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

- _ Kaczyńskiemu ciągle wydaje się, że Polska leży między Wschodem a Zachodem. Stąd częste postrzeganie Unii Europejskiej i Niemiec jako zagrożenia, a nie szans _y - krytykuje z kolei prezesa PiS-u, europoseł PO Paweł Zalewski. - _ To bardzo ogranicza możliwości przekonywania partnerów europejskich do naszego punktu widzenia. _

Eurosceptyk Kaczyński, euroentuzjasta Komorowski

Faktycznie podejście do naszych stosunków z Unią Europejską bardzo różni obu kandydatów - potwierdza prof. Kazimierz Kik, politolog z Uniwersytetu Świętokrzyskiego.

- _ Wystarczy przypomnieć, do jakich opcji w Parlamencie Europejskim przystały partie stojące za kandydatami _ - mówi Kik. - _ Środowisko Bronisława Komorowskiego to związani z Europejską Partią Ludową zwolennicy szybkiej integracji. Z kolei otoczenie Jarosława Kaczyńskiego to konserwatyści, odwróceni do Europy plecami _.

Według niego dowodem na to może być chociażby poniedziałkowe spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z premierem Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem, liderem Partii Konserwatywnej, któremu przecież bardzo daleko do przyjęcia wizji zjednoczonej Europy. Spotkanie kandydata PiS-u z premierem wielkiej Brytanii zostało ostro skrytykowane przez ministra finansów Jacka Rostowskiego.Przypomniał on, że premier Wielkiej Brytanii opowiadał się za likwidacją dopłat dla rolników w UE. A taki krok miałby katastrofalny skutek dla naszego rolnictwa.

O eurosceptycyzmie Jarosława Kaczyńskiego jest również przekonany prof. Dariusz Rosati, były minister spraw zagranicznych. Jego zdaniem prezydentura Jarosława Kaczyńskiego będzie kontynuacją polityki prowadzonej przez jego brata, któremu przede wszystkim brakowało zrozumienia dla roli Polski w UE. - _ Nasza obecność w zjednoczonej Europie traktowana była jako zło konieczne, z którego najlepiej zrezygnować _ - podkreśla prof. Rosati.

Można więc przypuszczać, że zwycięstwo jednego bądź drugiego kandydata będzie dla Unii Europejskiej bardzo wyraźnym sygnałem. Komorowski to dla UE znak przyspieszonej integracji. Kaczyński: jej spowolnienia.

- _ Według nas i naszych partnerów z frakcji konserwatywnej PE - celem Unii powinien być rozwój poszczególnych państw, a nie samej Unii jako swoistego nadpaństwa - do czego dążą członkowie Partii Ludowej w europarlamencie, do której należy PO _ - eksponuje różnicę Karol Karski.

Jeżeli nie Unia, to co?

Podczas niedzielnej debaty Jarosław Kaczyński wyraźnie podkreślał rolę współpracy przede wszystkim z polskimi sąsiadami w ramach tzw. Grupy Wyszechradzkiej, czyli Czechami, Słowacją i Węgrami. Prezes PiS-u, podobnie jak brat, widzi Polskę jako reprezentanta interesów tych właśnie krajów w UE. Jego zdaniem to dla naszego kraju ogromna szansa na wzrost znaczenia i prestiżu w świecie. Podobnie jak kontynuowanie wysiłków poprawy współpracy na Wschodzie.

- _ Tutaj jako swojego partnera widzi głównie Ukrainę, z którą wspólnie mógłby rywalizować z Rosją. To również podejście zdecydowanie różne od tego reprezentowanego teraz w UE _ - podkreśla prof. Kazimierz Kik.

Co nie znaczy, że kandydat porzuca ideę poprawy stosunków z Rosją. W tym właśnie względzie widać odmianę Jarosława Kaczyńskiego, czemu dał wyraz w spocie _ do przyjaciół Rosjan. _ Choć zdaniem politycznych przeciwników, taka postawa to tylko przykrywka na potrzeby kampanii wyborczej.

Zdaniem Bronisława Komorowskiego, chociaż trudno jeszcze mówić o wyraźnym przełamaniu w stosunkach z Rosją, to również należy dążyć do pojednania. Dobrym krokiem w tym kierunku, zdaniem marszałka Sejmu, były gesty Rosjan związane z potępieniem zbrodni katyńskiej, co niewątpliwie było pokłosiem katastrofy rządowego samolotu w Smoleńsku.

Tragedia ta i w dalszej perspektywie będzie miała duże znaczenie dla stosunków z Rosją. Po pierwszych sygnałach ocieplenia stosunków, wiele może się zmienić po ogłoszeniu wyników śledztwa. Jarosław Kaczyński zarzuca rządowi, że ten nie zrobił wystarczająco dużo w tej sprawie i przez to przyczyny wypadku wciąż nie zostały wyjaśnione. Chodzi między innymi o to, że rząd nie zadbał o przekazanie śledztwa polskim prokuratorom. Komorowski odpiera te zarzuty, przekonując, że rząd zrobił wszystko co możliwe, by zagadkę katastrofy rozwikłać.

Cały czas sporna pozostaje kwestia umowy gazowej z Rosją, która zdaniem PiS, jest bardzo niekorzystna dla Polski, a co więcej - rząd podpisując dokument popełni błąd, gdyż zamknie tym drogę do renegocjacji. Platforma z kolei uważa ten kontrakt za sukces.

Komorowskiemu z wizami się nie spieszy

ZOBACZ TAKŻE:
Pastusiak: Nie jesteśmy i nie będziemy oczkiem w głowie USA.
W poglądach głównych kandydatów nie widać znacznych różnic w podejściu do współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Obaj podkreślają , że USA i NATO są naszym głównym gwarantem bezpieczeństwa. - _ Różni ich jednak sposób prowadzenia polityki wobec USA. Kandydat PO jest za partnerstwem i współdecydowaniem, natomiast Jarosław Kaczyński ma bardziej bezkrytyczne podejście do Amerykanów _ - uważa Jacek Saryusz-Wolski, europarlamentarzysta Platformy.

Stąd na przykład decyzja Komorowskiego o podjęciu działań w sprawie wycofania polskich wojsk z Afganistanu. Jak zaznaczył w debacie, trzeba cenić sobie krew polskich żołnierzy i nie zgadzać się na wysyłanie polskich wojsk na wojną w zamian za _ poklepywanie po plecach _.

Jednak już w sprawie wiz dla Polaków wyjeżdżających do USA widać większe zdecydowanie kandydata PiS-u, którego zdaniem cały czas należy naciskać na Amerykanów. Tymczasem przed kilkoma tygodniami Bronisław Komorowski stwierdził, że ze zniesieniem wiz pośpiechu nie ma.

*Kandydaci nie znają języków *

W naciskaniu na Amerykanów w sprawie wiz i nie tylko, zarówno prezydent Komorowski, jak i prezydent Kaczyński, mogą mieć jednak spory problem. Obaj nie znają bowiem języka angielskiego, co może znacznie utrudnić im komunikację na szczeblu międzynarodowym. Widać to było chociażby w ostatniej rozmowie Jarosława Kaczyńskiego z premierem Wielkiej Brytanii. Powitanie Davida Camerona prezes PiS skwitował krótkim: _ I do not understand _.


Tego typu problemy może też mieć marszałek Komorowski, który także nie włada językiem angielskim. A szkoda, bo pomimo że w rozmowach na szczeblu międzynarodowym uczestniczą tłumacze, to jednak wiele spraw przywódcy państw omawiają już osobiście w tzw. kuluarach.

Nie zacisną pasa polskiej dyplomacji

Można przypuszczać, że pomimo braków językowych żaden z kandydatów nie będzie szczędził pieniędzy na dyplomację. Zarówno za czasów rządów PiS, jak i PO wydatki na polską administrację za granicą z roku na rok rosły. Wzrosły w sumie o ponad 55 procent w ciągu ostatnich pięciu lat.

Źródło: Money.pl na podstawie danych MSZ

Za czasów rządów PiS ilość naszych placówek za granicą (ambasad, konsulatów i tzw. domów polskich) zwiększyła się o dziesięć. Z kolei PO ograniczyło ich liczbę. Dzisiaj jest ich prawie 160, podczas gdy w 2007 roku było ich o dwadzieścia więcej. Rząd PO zlikwidował polskie ambasady i konsulaty między innymi w takich państwach jak Kongo, Panama, Senegal, czy Zimbabwe.

CZYTAJ WIĘCEJ O KANDYDATACH NA PREZYDENTA:
*Jacy są naprawdę Kaczyński i Komorowski * Najpierw Jarosław Kaczyński kradł z bratem księżyc na planie filmu, później Bronisław Komorowski wcielił się w więziennym teatrze w rolę Konrada. Teraz obaj aktorzy grają swoje życiowe role.
*Komorowski czy Kaczyński - kto lepiej zadba o armię? * Już od 2006 roku Polska wydaje na armię mniej niż powinna. Także rząd PiS nie przeznaczał na funkcjonowanie wojska ustawowych 1,95 procent PKB. Najgorzej wypadają jednak dwa ostatnie lata - wynika z raportu NATO przeanalizowanego przez dziennikarzy Money.pl.
*Prywatyzacja dzieli kandydatów * Rząd PO prywatyzuje spółki w tempie prawie sześć razy szybszym niż rząd PiS. Wyraźnie widać, że w otoczeniu Bronisława Komorowskiego dominują zwolennicy oddawania państwowego majątku w prywatne ręce. Inaczej niż w środowisku, któremu przewodzi Jarosław Kaczyński.
* [ Wiadomości z kraju i ze świata na Twojej stronie internetowej ]( http://www.money.pl/webmaster/do_pobrania/artykuly/ )
* [ Wskaźniki makroekonomiczne w Money.pl ]( http://www.money.pl/gospodarka/wskazniki/pkb/ )
* [ Najważniejsze informacje w twojej skrzynce e-mail! ]( http://www.money.pl/egazety/ )
Tagi: wybory prezydenckie 2010, bronisław komorowski, giełda, wiadomości, gospodarka, porady, raport, najważniejsze
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz