Notowania

wiadomości
20.01.2011 20:43

Kraków: mają kontrakt NFZ, ale odsyłają do szpitala

Mieszkasz w Krakowie i w nocy rozbolał cię ząb? Powinieneś się zgłosić do firmy Intel Dental Care. To temu NZOZ-owi Narodowy Fundusz Zdrowia zlecił świadczenie bezpłatnej, nocnej pomocy stomatologicznej. Kontrakt na 2011 rok został podpisany bez konkursu.

Podziel się
Dodaj komentarz

Jednak Intel Dental Care w trudniejszych przypadkach i tak odsyła pacjentów do szpitala - lekarze tam zatrudnieni sobie nie radzą. Sprawdź, czy twoja przychodnia ma kontrakt z NFZ Niedawno w NZOZ-ie kontrolę przeprowadziła prof. Jadwiga Stypułkowska, wojewódzka konsultant ds. stomatologii. Zaalarmowała ją dyrekcja Szpitala im. L. Rydygiera, zaniepokojona dużą liczbą pacjentów odsyłanych w nocy z Intel Dental Care. Z kontroli wynika, że lekarze zatrudnieni w tej przychodni są młodzi i brakuje im odpowiedniego doświadczenia. - Przeprowadziłam stomatologom szkolenia i mam nadzieję, że to poprawi sytuację. Omówiliśmy konkretne przypadki i wyjaśniłam im, jak powinni na nie reagować. Będę jednak sprawdzała to miejsce - zapewnia Stypułkowska. Eligiusz Galantowicz, współwłaściciel firmy IDC, nie widzi w wizycie konsultant wojewódzkiej nic dziwnego. - Kontrola, z którą odwiedziła nas prof. Stypułkowska, miała pomóc naszym lekarzom w wyjaśnieniu tego, gdzie mamy kierować najcięższe przypadki. Chodzi oczywiście o tych
pacjentów, którzy wymagają specjalistycznego sprzętu i które nie są refundowane przez NFZ w ramach ambulatorium - wyjaśnia Galantowicz. W tym momencie w placówce pracuje 13 stomatologów. Ale tylko trzech to specjaliści: chirurg, protetyk i ortodonta. Reszta to dentyści zajmujący się stomatologią zachowawczą. Czy taka liczba specjalistów jest wystarczająca? Wioletta Kwiecień, druga współwłaścicielka, tłumaczy, że ciężko znaleźć wykwalifikowany personel, który zdecyduje się pracować w nocy. Postanowiłam osobiście się przekonać, jak wygląda praca tej placówki. Środa, kilka minut po godz. 22. Dzwonię do Intel Dental Care. - Złamałam ząb, część została chyba w dziąśle. Boli. Potrzebuję prześwietlenia - mówię. - Nie mamy rentgena - odpowiada recepcjonistka. - Niech pani gdzieś zrobi prześwietlenie i przyjedzie do nas ze zdjęciem. - Gdzie mam zrobić rentgena o tej porze? - pytam. - Najlepiej będzie, jak pojedzie pani do Szpitala im. Rydygiera. Lepiej, żeby zajął się tym ktoś od nich - radzi mi kobieta. Wioletta
Kwiecień zapewnia, że w dniu, kiedy potrzebowałam rentgena, był on w naprawie. Twierdzi, że teraz jest już w siedzibie firmy i działa. Wątpliwości może budzić także procedura, w której została wyłoniona firma Inter Dental Care. W 2010 NFZ przeprowadził trzy konkursy dla oferentów, którzy chcieliby podjąć się nocnej opieki stomatologicznej. W pierwszym nikt się nie zgłosił, w drugim wygrała firma IDC, która miała pełnić te usługi do końca roku. Od stycznia miała zostać wyłoniona nowa firma na cały 2011 r. Zorganizowano przetarg, w którym zgłosiła się tylko jedna firma (inna niż Intel Dental Care). Ten przetarg unieważniono. Zapytaliśmy NFZ, co o tym zadecydowało. Czy firma, która się zgłosiła, nie spełniała warunków? Na to pytanie Jolanta Pulchna, rzeczniczka małopolskiego oddziału Funduszu, nie odpowiedziała. Usłyszeliśmy jedynie, że powodem unieważnienia przetargu był fakt, że... zgłosiła się tylko jedna firma. Jak tłumaczy Pulchna, w takich sytuacjach dyrektor NFZ może konkurs unieważnić. Kolejnego
przetargu już nie było - automatycznie przedłużono umowę z IDC. Tym sposobem przetarg wygrała firma, która się nawet do niego nie zgłosiła. O komentarz poprosiliśmy Urząd Zamówień Publicznych. Anita Wichniak-Olczak, rzeczniczka instytucji, zapowiedziała, że Urząd skieruje kontrolę do małopolskiego oddziału NFZ. Tymczasem Intel Dental Care, oprócz kontroli konsultant wojewódzkiej i awarii rentgena, musiał się ostatnio zmagać z kolejnymi problemami. W ubiegły piątek NZOZ pilnie zmieniał siedzibę. Z ul. Dajwór 2a przeniósł się do Szpitala im. św. Ludwika przy ul. Strzeleckiej. - Nigdy więcej nie chcę mieć z nimi kontaktu. Zalegali z czynszem i musiałem ich wyrzucić - irytuje się Wojciech Kurowski, właściciel budynku przy ul. Dajwór 2a. Eligiusz Galantowicz odpiera te zarzuty. - Właściciel lokalu nie poinformował nas o jego przeznaczeniu. Deklarował, że to budynek użytkowy, a okazało się, że miał on przeznaczenie mieszkalne. W związku z tym zapłaciliśmy zdecydowanie więcej, niż powinniśmy. Sprawę tę wyjaśni sąd
- zapowiada. Polecamy w serwisie kryminalnamalopolska.pl: Nastolatek oblał się benzyną i podpalił!

Tagi: wiadomości
Źródło:
Polska The Times
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz