Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Ktoś okradł garaż ZSP nr 2 w Łowiczu

0
Podziel się:

Dyrekcja Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 w Łowiczu zgłosiła policji kradzież części maszyn rolniczych, które używane są podczas uczniowskich praktyk. Wymontowano z nich kluczowe części warte łącznie 20 tys. zł. W kręgu podejrzeń są także uczniowie oraz pracownicy szkoły.


– Z maszyn rolniczych wykręcono najważniejsze elementy sterowania – opowiada Mirosław Kret, dyrektor ZSP nr 2 w Łowiczu. – Z analizy skradzionych części wynika, że ich demontażu dokonała osoba znająca się na mechanizacji rolnictwa. Podejrzewam, że wymontowano je na handel. Były to chodliwe podzespoły, które często ogłaszane są na sprzedaż podczas aukcji internetowych i nie ma problemu z ich zbytem.
 Maszyny rolnicze znajdowały się w magazynie, który stoi na uboczu. Rzadko kto do niego zaglądał w okresie zimowym. Duży ruch panuje tam tylko wiosną i latem podczas prac polowych. Kradzież odkrył przypadkowo kierownik gospodarstwa pomocniczego szkoły, który wszedł do magazynu, aby sprawdzić stan maszyn. Jest to jedyna osoba, która ma klucz do kłódki oraz zamka szkolnego garażu.
 Sprawcy kradzieży do wiaty garażowej dostali się jednak inaczej. Między zamkniętymi drzwiami a podłożem znajdowała się niczym niezabezpieczona szczelina o szerokości 45 centymetrów. Osoba szczupła bez problemu mogła się nią dostać do
wnętrza garażu.
Okradziono tam pięć maszyn rolniczych. Wśród nich: siewnik i rozrzutnik oraz pługi obrotowe. Złodziej lub złodzieje wymontowali m. in. sterowniki, siłowniki, pompy dyfuzyjne, pompy wtryskowe oraz koła.
 – Otrzymaliśmy zgłoszenie w sprawie kradzieży części do maszyn z wiaty garażowej – mówi Urszula Szymczak, rzecznik prasowy łowickiej policji. – Obecnie prowadzimy czynności zmierzające do ustalenia sprawców kradzieży.
 Oprócz policji własne dochodzenie prowadzi też dyrektor Kret, który mocno przeżywa kradzież.
– Jak kieruję szkołą od 2003 roku, to tak poważnej kradzieży nie było – mówi dyrektor Kret. – Jedyną dobrą wiadomością jest to, że okradzione maszyny były ubezpieczone. Mam nadzieję, że ubezpieczyciel wypłaci nam pieniądze na tyle wcześnie, że będziemy mogli zakupić skradzione podzespoły. Bez nich maszyny są bezużyteczne i nie wyjadą w pole.
 Dyrekcja szkoły zorganizowała spotkanie z czterema dozorcami, których zadaniem była nocna opieka nad terenem szkoły. Każdy z nich twierdzi, że nie
widział, ani też nie słyszał nic podejrzanego.
 – A przecież trzeba było co najmniej godziny, żeby wykręcić skradzione części, przetoczyć je przez szczelinę pod drzwiami oraz donieść np. do samochodu – mówi Kret.
 Dyrektor Kret nie kryje, że krąg podejrzewanych jest szeroki i znajdują się w nim uczniowie oraz pracownicy szkoły. 
– Do magazynu mieli wstęp jedynie uczniowie i nauczyciele praktycznej nauki zawodu – mówi dyrektor, który ufundował 500 zł nagrody dla osoby, która pomoże ująć złodziei. – Nikt inny nie wiedział, co się tam znajduje.

wiadomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(0)