Notowania

wiadomości
05.06.2012 18:20

Afrykanie zarzucają MTK, że traktuje ich stronniczo

List gończy wysłany za kongijskim watażką Bosco Ntagandą, oskarżanym przez Międzynarodowy Trybunał Karny o wojenne zbrodnie, stał się główną przyczyną wybuchu nowej wojny w Kongu. Afrykanie narzekają, że tylko oni są oskarżani i ścigani za zbrodnie wojenne.

Podziel się
Dodaj komentarz

List gończy wysłany za kongijskim watażką Bosco Ntagandą, oskarżanym przez Międzynarodowy Trybunał Karny o wojenne zbrodnie, stał się główną przyczyną wybuchu nowej wojny w Kongu. Afrykanie narzekają, że tylko oni są oskarżani i ścigani za zbrodnie wojenne.

Lista lokatorów haskiego aresztu śledczego oraz listy gończe rozesłane przez Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) mogłyby świadczyć, że zbrodni wojennych dopuszczają się jedynie Afrykanie. Pierwszy i jedyny na razie skazaniec, Thomas Lubanga, jest rodakiem Ntagandy i pochodzi z Konga-Kinszasy. Lubangę uznano za winnego zbrodni i jeszcze w tym roku sędziowie orzekną, ile lat spędzi w więzieniu; grozi mu dożywocie.

W haskim areszcie na rozprawę czeka były kongijski watażka i wiceprezydent kraju Jean-Pierre Bemba, a wkrótce rozpoczną się procesy watażków Garmaina Katangi i Mathieu Ngudjolo Chui. W maju sędziowie haskiego trybunału odrzucili jako partackie wnioski prokuratora z Argentyny Luisa Moreno-Ocampo, by wystosować listy gończe za dwoma kolejnymi partyzanckimi komendantami z Konga - Sylvestre'em Mudacumurą i Callixte'em Mbarushimaną.

W areszcie w Hadze na proces czeka w kolejce były prezydent Wybrzeża Kości Słoniowej Laurent Gbagbo. Prezydent Sudanu Omar el-Baszir stał się pierwszym urzędującym przywódcą państwa, za którym wydano listy gończe. Drugim został w zeszłym roku Libijczyk Muammar Kadafi, Arab, ale także z Afryki. Zginął zanim go aresztowano.

Dołączyć może do nich wkrótce Uhuru Kenyatta, syn Jomo Kenyatty, ojca niepodległości Kenii, który szykuje się właśnie do przyszłorocznych wyborów prezydenckich. MTK chce go sądzić za zbrodnie, do których doszło podczas krwawych zamieszek po poprzednich wyborach, w styczniu 2008 roku.

Pierwsze wydane przez trybunał listy gończe ścigają od siedmiu lat przywódców ugandyjskiej zbrojnej sekty z Bożej Armii Oporu.

Z ponad tuzina spraw rozpatrywanych przez MTK wszystkie dotyczą wyłącznie Afryki, wszystkich 28 oskarżonych o zbrodnie jest także Afrykanami.

Fakt, że na liście oskarżonych i ściganych za zbrodnie znajdują się wyłącznie Afrykanie, sprawił, że wiele afrykańskich państw uważa haski trybunał za postkolonialny przeżytek wykorzystywany przez Zachód do ingerowania w sprawy Afryki i ułatwiający afrykańskim tyranom pozbywanie się groźnych lub niewygodnych politycznych przeciwników (wszyscy Kongijczycy w haskim areszcie śledczym byli wrogami urzędującego prezydenta Josepha Kabili, który pokonał ich na wojnie lub w politycznych bataliach; Ntaganda, który wstąpił do rządowego wojska, nie został wydany do Hagi, lecz awansowany na generała).

Unia Afrykańska wezwała swoje 54 państwa członkowskie, by nie obawiały się gościć u siebie ściganego listami gończymi prezydenta Sudanu i ignorowały wezwania trybunału, by go aresztować i wydać do Hagi. W odpowiedzi prezydent Czadu Idriss Deby nie tylko serdecznie powitał Sudańczyka w Ndżamenie, ale wręczył mu symboliczne klucze do czadyjskiej stolicy. Nawet władze Konga, ścigające dziś zbuntowanego Bosco Ntagandę, nie chcą już wydawać go do Hagi, lecz wolą osądzić w Kinszasie.

Aby pozbyć się kłopotliwego wizerunku sądu dla Afrykanów, w miejsce ustępującego w czerwcu kontrowersyjnego prokuratora generalnego Luisa Moreno-Ocampo z Argentyny MTK postanowił powołać Afrykankę, prawniczkę z Gambii Fatou Bensoudę. Moreno-Ocampo ma zmierzyć się z jeszcze trudniejszym zadaniem; jako sędzia śledczy ma uzdrawiać przeżartą korupcją międzynarodową federację piłkarską FIFA.

Nowa pani prokurator broni międzynarodowego trybunału przed zarzutami o stronnicze traktowanie Afryki. Przypomniała, że podlegający ONZ i działający od 2002 r. trybunał rozpoczyna śledztwa i rozprawy na wniosek zainteresowanych państw lub Rady Bezpieczeństwa ONZ. Spośród 120 państw uznających jurysdykcję trybunału ponad jedna czwarta to kraje z Afryki. Nie zrobiły zaś tego np. takie kraje jak USA, Indie czy Izrael.

"Fakt, że przed trybunałem znalazło się tylu Afrykanów, świadczy dobrze o Afryce" - powiedziała niedawno prokurator Bensouda w wywiadzie dla AFP. "Dowodzi to tylko, że Afryka gotowa jest rozliczać się z popełnianymi tu zbrodniami i karać rodzimych zbrodniarzy. To dowodzi nie naszej słabości, lecz siły" - zaznaczyła.

Wojciech Jagielski (PAP)

wjg/ cyk/ mc/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz