Notowania

londyn
10.12.2010 12:37

Anglia w szoku: Zbiry, a nie demonstranci

Szef Scotland Yardu zapowiada zbadanie okoliczności rozruchów u w Londynie.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/EPA)

Szef Scotland Yardu Paul Stephenson zapowiedział zbadanie okoliczności czwartkowych rozruchów przed gmachem parlamentu w Londynie, do których doszło podczas protestów przeciwko potrojeniu opłat za studia. Anglicy są zaszokowani skalą i gwałtownością zajść.

Największym szokiem była _ królewska zasadzka _, jak media nazwały osaczenie przez demonstrantów Rolls Royce'a, którym podróżował następca tronu książę Karol z żoną, księżną Camillą. Według Stephensona książęca para padła ofiarą ataku zbirów, a nie demonstrantów.

Z kolei burmistrz Londynu Boris Johnson nazwał sprawców napaści _ agitatorami _. Dla premiera Davida Camerona incydent jest _ szokujący i godny ubolewania _. Szefowa MSW potępiła _ przerażający poziom przemocy _.

Gwałtowne starcia studentów z policją w Londynie (AP, ang.):

Samochód, których jechali Karol z Camillą został zdemolowany, wybito w nim szybę i oblano farbą. Stało się to w pobliżu jednego z najruchliwszych punktów Londynu - Oxford Circus. Wcześniej następca tronu przejechał jedną z najelegantszych ulic brytyjskiej metropolii - Regent Street.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/167/t125095.jpg ) ] (http://news.money.pl/artykul/chwala;brytyjskich;policjantow;nie;strzelali;do;studentow,240,0,732656.html) Chwalą brytyjskich policjantów. Nie strzelali

Były szef policyjnej komórki Scotland Yardu odpowiedzialnej za ochronę rodziny królewskiej Dai Davies w porannym programie BBC dziwił się brakowi koordynacji pomiędzy policją odpowiedzialną za tłumienie zajść, a ochroniarzami pary książęcej. Jego zdziwienie budzi także i to, że książęca para nie pojechała alternatywną trasą.

Zdjęcie Karola trzymającego za rękę zaszokowaną małżonkę publikują w piątek niemal wszystkie gazety i portale, obok zdjęć zdewastowanego samochodu.

Nie wiadomo, czy _ królewskiej zasadzki _ dokonali studenci protestujący przeciwko zwyżce czesnego, czy też uczestnicy innego protestu, przeciwko sieci sklepów TopShop oskarżanej o unikanie płacenia podatków. Protesty przeciwko korporacjom uchylającym się od podatków od kilku dni organizuje przy Oxford Street grupa pod nazwą UK Uncut.

Niektóre gazety i politycy krytykują policję za to, że nie przewidziała ani skali zajść, ani ich gwałtowności.

Policja nie przedstawiła swojej wersji, ale reporterzy telewizyjni w swoich relacjach zwracali uwagę, że główny pochód studentów, który wyruszył spod gmachu uniwersytetu i miał się zakończyć wiecem, z jakiegoś powodu zmienił trasę przemarszu i skierował się pod parlament, czego nie było w planie. Wcześniej policja sugerowała, że do studentów przyłączyły się grupy zadymiarzy i anarchistów.

Narodowy Związek Studentów (NUS), który popiera protesty przeciwko zwyżce czesnego odciął się od rozruchów, wyrażając ubolewanie, że przesłoniły one zasadniczy sens protestu - sprzeciw wobec wpędzenia nowego pokolenia studentów w dług, z którego będzie im bardzo trudno wyjść.

Do tłumienia zajść użyto w czwartek oddziałów konnej policji i policji szturmowej. Dwunastu funkcjonariuszy policji i 43 demonstrantów zostało rannych. Trzydzieści cztery osoby zatrzymano. Szkód materialnych jak dotąd nie oszacowano.

Resorty finansów i sprawiedliwości przed wtargnięciem tam demonstrantów uratowały tylko pancerne szyby. Ani pomnik Winstona Churchilla, ani pomnik nieznanego żołnierza nie okazały się świętościami.

Niektórzy komentatorzy w protestach przeciwko zwyżce czesnego dopatrują się analogii z protestami przeciwko podatkowi pogłównemu wprowadzonymi przez rząd Margaret Thatcher z końcem lat 80. Podatek został przegłosowany, ale społeczne protesty zmusiły rząd do wycofania się z niego.

Przyjęte w czwartek przez parlament rozwiązania oznaczają, że studenci w Anglii od roku akademickiego 2012-13 będą płacić podstawowe czesne w wys. 6 tys. funtów, zamiast 3290 obecnie, a w niektórych przypadkach nawet 9 tys. funtów.

Jeśli czesnego nie opłacą z góry, zostanie ono przekształcone w dług, który zaczną spłacać w miesięcznych ratach z chwilą, gdy ich zarobki sięgną 21 tys. funtów szterlingów rocznie. Studenci kalkulują, że w dorosłe życie wejdą z długiem w wysokości 40-50 tys. funtów, który będą spłacać przez wiele lat. Dług będzie oprocentowany do 3 proc. powyżej stopy inflacji.

Studenci sądzą, że obecne pokolenie polityków, które korzystało z darmowej oświaty, wprowadza bariery w dostępie do studiów nowemu pokoleniu. Rząd argumentuje, że zły stan finansów publicznych nie daje mu większego pola do manewru, ponieważ redukcja deficytu jest priorytetem.

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/233/t124905.jpg ) ] (http://news.money.pl/artykul/atak;na;samochod;z;ksieciem;karolem,141,0,732301.html) Atak na samochód z księciem Karolem Na następcy brytyjskiego tronu i księżnej Kornwalii skupiła się złość protestujących studentów.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/233/t124905.jpg ) ] (http://news.money.pl/artykul/20;tysiecy;studentow;na;ulicach;bili;sie;z;policja,181,0,732085.html) 20 tysięcy studentów na ulicach. Bili się z policją Brytyjski parlament uchwalił kontrowersyjne podwojenie czesnego za naukę.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/23/t115991.jpg ) ] (http://news.money.pl/artykul/zamieszki;z;udzialem;studentow;w;londynie,107,0,708459.html) Zamieszki z udziałem studentów w Londynie Zaczęło się od protestu przeciw drastycznej podwyżce czesnego zapowiedzianej przez rząd.
Tagi: londyn, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz