Notowania

wiadomości
18.02.2011 19:29

Dżibuti: Policja rozproszyła demonstrację pałkami i gazem łzawiącym

Policja w Dżibuti rozproszyła w piątek antyprezydencką demonstrację pałkami i gazem łzawiącym - poinformował Abdurahman Boreh, opozycyjny kandydat na prezydenta w tym maleńkim państewku we wschodniej Afryce, leżącym pomiędzy Somalią a Etiopią.

Podziel się
Dodaj komentarz

*Policja w Dżibuti rozproszyła w piątek antyprezydencką demonstrację pałkami i gazem łzawiącym - poinformował Abdurahman Boreh, opozycyjny kandydat na prezydenta w tym maleńkim państewku we wschodniej Afryce, leżącym pomiędzy Somalią a Etiopią. *

Ismail Omar Guelleh, prezydent 750-tysięcznego Dżibuti, położonego nad Zatoką Adeńską, rządzi krajem od dwóch kadencji i w kwietniowych wyborach zamierza ubiegać się o trzeci mandat. W ubiegłym roku wprowadził zmiany do konstytucji, ograniczającej do tej pory rządy prezydenta do dwóch kadencji.

Guelleh, który ma szanse na trzecią kadencję, nie miał żadnego rywala w poprzednich wyborach w 2005 roku. Jego jedyny poważny konkurent Boreh, który popiera antyprezydenckie demonstracje, mieszka za granicą, obecnie w Londynie.

51-letni Boreh powiedział w piątek, że jeżeli wróci do Dżibuti, zostanie z pewnością wtrącony do więzienia i niewykluczone, że będzie torturowany.

"W obliczu wydarzeń w Tunezji i Egipcie instynkt prezydenta prowadzić będzie do przemocy wobec rosnącej liczby demonstrantów. My naprawdę chcemy pokojowych demonstracji, podczas których ludzie mogą wyrażać swe dążenia do wolności, demokratycznej zmiany rządu, ponieważ ten rząd jest przy władzy od 34 lat. Ludzie chcą zmian" - podkreślił.

W Dżibuti nie ma żadnych zagranicznych dziennikarzy; są jedynie międzynarodowe organizacje pozarządowe. Jedna z nich - Democracy International - ma monitorować kwietniowe wybory prezydenckie.

Szef tej grupy, Chris Hennemeyer, powiedział AP, że Dżibuti powoli i ostrożnie rozszerza swą polityczną przestrzeń, lecz brakuje tam alternatywnych mediów, ruchów obywatelskich i znaczących opozycyjnych partii politycznych.

"Nie sądzę, aby doszło tu do wybuchu powstania ludowego. Uważam jednak, że rządzący będą musieli liczyć się z rosnącymi szeregami opozycji" - uważa.

Pierwszy wiec antyprezydencki w Dżibuti odbył się 28 stycznia po piątkowym modłach. Wzięło w nim udział 2-3 tysiące ludzi. 5 lutego kolejną demonstrację policja rozproszyła gazem łzawiącym i gumowymi kulami. 9 lutego przewodniczący Ligi Praw Człowieka w Dżibuti Jean-Paul Noel Abdi został aresztowany po tym, gdy poinformował o aresztowaniu studentów i członków partii opozycyjnych za udział w demonstracjach. (PAP)

jo/ mc/

8371965

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz