Notowania

proces
26.01.2009 15:59

Esbecy zeznawali w procesie autolustracyjnym Mirosława Pawlaka

Sześciu byłych esbeków zeznawało w poniedziałek w procesie autolustracyjnym świętokrzyskiego posła PSL Mirosława Pawlaka w Sądzie Okręgowym w Kielcach. Żaden nie miał wiedzy o tym, by Pawlak został pozyskany jako tajny współpracownik SB.

Podziel się
Dodaj komentarz

Sześciu byłych esbeków zeznawało w poniedziałek w procesie autolustracyjnym świętokrzyskiego posła PSL Mirosława Pawlaka w Sądzie Okręgowym w Kielcach. Żaden nie miał wiedzy o tym, by Pawlak został pozyskany jako tajny współpracownik SB.

Według katalogu IPN poseł był zarejestrowany przez SB jako TW Bill. Pawlak twierdzi, że nie był agentem.

W sądzie nie pojawił się najważniejszy świadek - funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa w Jędrzejowie Jan M., który miał rzekomo pozyskać Pawlaka na tajnego współpracownika o pseudonimie Bill. Esbek zwrócił się do sądu z pisemną prośbą o rezygnację z jego przesłuchania ze względu na stan zdrowia i inwalidztwo. Pokreślił, że obszerne zeznania złożył już w prokuraturze.

Sąd powołał biegłego neurologa, który ma określić, czy świadek może uczestniczyć w procesie i w jakich warunkach ewentualnie można będzie go przesłuchać.

Funkcjonariusz SB w Jędrzejowie Edward L., który zajmował się oświatą zeznał, że dwukrotnie kontaktował się w latach 80-tych z Pawlakiem, gdy był on dyrektorem szkoły w Mierzawie. Za pierwszym razem chodziło o hodowlę nutrii, którą Pawlak prowadził na terenie szkoły. Esbek zwrócił mu uwagę na niestosowność takiego zachowania.

Drugi raz Edward L. był z krótką wizytą w szkole w Mierzawie razem z funkcjonariuszem Janem M., gdy wracali ze szkoły w Zielonkach, w której rodzice zawiesili krzyże. Spotkali się z Pawlakiem, po to by go "uczulić", żeby nie doszło do takiej sytuacji w jego szkole. Według zeznań świadka Jan M. nie pozyskał wówczas Pawlaka i nie został z nim sam na sam.

Sąd pytał Edwarda L. o sprawozdanie pokontrolne z jego pracy operacyjnej, w którym TW Bill pojawia się jako "kontakt", przejęty przez niego od Jana M. Świadek twierdził, że ten fragment sprawozdania został sfałszowany przez Jana M. i jest to "nieprawda i blef". O TW Bill usłyszał dopiero od prokuratora IPN. Dodał, że zajmując się w SB oświatą sprawdzał w Warszawie, czy Pawlak jest zarejestrowany i otrzymał informację, że nie.

Esbek dodał, że on nie wskazywał fikcyjnych osób jako TW, ale słyszał, że były takie przypadki, bowiem kierownictwo naciskało na pozyskiwanie TW, były nagrody za większą liczbę współpracowników.

Oprócz Edwarda L. na rozprawie zeznawało jeszcze pięciu byłych esbeków. Wszyscy twierdzili, że nie zetknęli się z Pawlakiem w czasie swojej pracy w SB. Znają go z powodu jego działalności publicznej.

Oficer SB z komendy wojewódzkiej w Kielcach Edmund W., który sporządził sprawozdanie kontrolne z pracy Edwarda L., twierdzi, że niemożliwe jest, by coś zostało dopisane po sporządzeniu sprawozdania i okazaniu go osobie kontrolowanej.

Po przeczytaniu fragmentu sprawozdania o TW Bill oznajmił, że "można to podciągnąć pod czystą fikcję statystyczną". Doszedł do tego wniosku m.in. na podstawie opisywanych przez funkcjonariusza problemów w kontaktach z TW. Nie odpowiedział jednoznacznie na pytania sądu, dlaczego przed laty pisząc sprawozdanie nie wyraził swoich podejrzeń, że spotkania ocenianego esbeka z TW są fikcyjne.

Według tego świadka, gdyby w teczkach znalazły się istotne informacje pochodzące od TW Billa, to ująłby to w sprawozdaniu kontrolnym. Tak samo zrobiłby, gdyby TW Bill był przypisany do jakiejś sprawy.

Edmund W. zeznał, że w swojej pracy spotkał się z trzema przypadkami fikcyjnych agentów, które wyszły na jaw podczas jego tzw. spotkań kontrolnych z rzekomymi TW.

Świadek Marek S. - b. esbek z komendy wojewódzkiej w Kielcach - zeznał, że przejął od innego funkcjonariusza i prowadził sprawę obiektową "Ognisko", której głównych obiektem była Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Kielcach, a szerzej środowisko oświatowe województwa kieleckiego. Oznajmił, że nie kojarzy, by związek z "Ogniskiem" miał TW Bill.

Sąd odroczył rozprawę bezterminowo.

Według katalogu IPN, SB w Jędrzejowie (Świętokrzyskie) 6 grudnia 1985 r. zarejestrowała Mirosława Pawlaka jako kandydata na tajnego współpracownika. Po pół roku został pozyskany jako TW "Bil" do sprawy obiektowej "Ognisko". 23 stycznia 1990 r. "materiały zniszczono komisyjnie ze względu na +znikomą wartość operacyjną+".

Pawlak wystąpił w grudniu 2007 roku do sądu z wnioskiem o wydanie orzeczenia, uznającego złożone przez niego oświadczenie, iż "nie pracował" w organach bezpieczeństwa państwa i "nie współpracował" z nimi w okresie od 1944 do 31 lipca 1990 roku, za "zgodne z prawdą".

Pawlak podkreśla, że zapisy katalogu IPN - zgodnie z którymi miał zostać zarejestrowany jako TW "Bill - są "szokujące" i "podcięły mu nogi". Zaznaczył, że zasiadając w ławach poselskich nieprzerwanie od 1993 roku, a także w Radzie Ochrony Pracy, osiem razy składał tej samej treści oświadczenie lustracyjne, które dotychczas nie było kwestionowane.(PAP)

agn/ wkr/ gma/

Tagi: proces, wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz