Notowania

wiadomości
03.09.2013 00:05

Kerry w Kongresie: nie czas na przyglądanie się masakrze w Syrii

To nie czas na izolacjonizm, to nie czas na przyglądanie się masakrze - mówił sekretarz stanu John Kerry, przekonując senatorów komisji spraw zagranicznych do udzielenia zgody na interwencję USA w Syrii, by osłabić zdolność reżimu do ponownego użycia broni chemicznej.

Podziel się
Dodaj komentarz

*To nie czas na izolacjonizm, to nie czas na przyglądanie się masakrze - mówił sekretarz stanu John Kerry, przekonując senatorów komisji spraw zagranicznych do udzielenia zgody na interwencję USA w Syrii, by osłabić zdolność reżimu do ponownego użycia broni chemicznej. *

"Świat patrzy nie tylko na to, co zdecydujemy, ale w jaki sposób podejmujemy tę decyzję. Czy w tym niebezpiecznym świecie rząd może mówić jednym głosem?" - powiedział Kerry podczas posiedzenia komisji spraw zagranicznych Senatu. To pierwsze przesłuchanie w Kongresie ws. projektu uchwały, która - jeśli zyska poparcie kongresmenów - oznacza zgodę na ograniczone uderzenia USA przeciwko siłom prezydenta Baszara el-Asada.

"To nie czas na fotelowy izolacjonizm, to nie czas na przyglądanie się masakrze" - apelował Kerry, podkreślając, że nie ma wątpliwości, że to siły dyktatora Asada użyły broni chemicznej pod Damaszkiem 21 sierpnia, powodując śmierć ponad 1400 ludzi, w tym setek dzieci. "Kiedy ktoś zabija setki dzieci bronią, której świat zakazał, to jesteśmy wszyscy współwinni" - dodał.

Kerry podkreślił, że decyzja, jaka stoi przed parlamentarzystami, "to jedna z najważniejszych decyzji senatorów w ich karierze". Obie izby Kongresu mają głosować w sprawie wniosku prezydenta Baracka Obamy dotyczącego interwencji w Syrii w tygodniu po wakacyjnej przerwie kończącej się 9 września.

"Nie ma wątpliwości, że zgoda jest w interesie naszego narodowego bezpieczeństwa" - powiedział Kerry przekonując, że USA muszą udowodnić, że ich słowa coś znaczą. "Kiedy USA mówią +nigdy więcej+ (o użyciu broni chemicznej - PAP), to nie mamy na myśli +czasem+, ale nigdy. Nigdy znaczy nigdy" - podkreślił.

"Jeśli teraz nie zareagujemy, to za jakiś czas przyjdziemy tu znowu prosić was o wzięcie odpowiedzialność za zgodę na większą interwencję, znacznie bardziej niebezpieczną dla Amerykanów i ryzykowna dla naszego wojska" - powiedział Kerry. Przekonywał że brak reakcji na użycie broni przez Asada, będzie przesłaniem dla Hezbollahu, a także Iranu czy Korei Północnej, że mogą, na przykład, bezkarnie pracować nad bronią atomową.

Pytany, czy USA wiedzą, czy broń chemiczna wpadła już w posiadanie libańskiego Hazbollahu aktywnego w Syrii, Kerry uniknął odpowiedzi, obiecując, że udzieli jej później.

Wielokrotnie zapewniał senatorów, że w zgłoszonym do Kongresu wniosku "prezydent Obama nie prosi o zgodę na wojnę"; chodzi natomiast ograniczoną operację, by o zniszczyć lub przynajmniej osłabić zdolności Asada do ponownego użycia broni masowego rażenia. Zapewniał wielokrotnie, że interwencja nie będzie obejmować udziału żołnierzy na miejscu.

Minister obrony Chuck Hagel i John Kerry podkreślali, że niezależnie od operacji wojskowej i tego czy Kongres udzieli na nią zgodę, USA będą prowadzić równolegle działania, by wzmocnić umiarkowaną opozycję w Syrii, a także wysiłki dyplomatyczne, by doprowadzić do utworzenia tymczasowego rządu w Syrii i odejścia Asada.

Przedstawiciele rządu USA byli wielokrotnie pytani o sojuszników USA w operacji w Syrii, sugerując, że kraj jest dość osamotniony. Po tym jak z interwencji wycofała się Wielka Brytania, wciąż Francją i Turcja deklarują udział w operacji.

"Nie ma jeszcze ostatecznej listy, ale są chętni i gotowi, by wciąć udział w tej operacji" - zapewnił Kerry.

W ramach budowania międzynarodowego poparcia dla operacji USA Kerry będzie uczestniczył w sobotę w spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Unii Europejskiej w Wilnie. "Większość z państw UE należy do NATO i będziemy o tym rozmawiać" - powiedział.

Tuż przed rozpoczęciem posiedzenia komisji, a także po zakończeniu wypowiedzi Kerry'ego, obrady zakłóciły okrzyki aktywistów z widowni: "Powiedzcie +nie+ kolejnej wojnie! Potrzebujemy systemu opieki zdrowotnej i edukacji, a nie nowej wojny!".

Sondaże wskazują, że amerykańskie społeczeństwo jest zmęczone wojnami. Według opublikowanego we wtorek sondażu Pew Reserach Center, tylko 29 proc. Amerykanów popiera uderzenie w Syrię, podczas gdy 48 proc. jest temu przeciwnych, a 23 proc. nie ma zdania. W sondażu ABC NEWS i Washington Post, także opublikowanym we wtorek, przeciw interwencji wypowiedziało się 58 proc.

We wtorek coraz więcej prominentnych członków Kongresu, w tym liderzy obu partii w Izbie Reprezentantów, zapowiadało, że poprze wniosek prezydenta ws. interwencji w Syrii.

Z Waszyngtonu Inga Czerny (PAP)

icz/ sp/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz