Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Książkowa relacja ze zdobywania Everestu

0
Podziel się

O zdobywaniu Mount Everestu, zmaganiach himalaisty w przygotowywaniu wyprawy,
podchodzeniu na szczyt i zwykłej obozowej codzienności pisze Monika Witkowska w książce "Everest.
Góra Gór", która w połowie listopada trafi do księgarń.

bEqouEDF

O zdobywaniu Mount Everestu, zmaganiach himalaisty w przygotowywaniu wyprawy, podchodzeniu na szczyt i zwykłej obozowej codzienności pisze Monika Witkowska w książce "Everest. Góra Gór", która w połowie listopada trafi do księgarń.

Monika Witkowska, dziennikarka i podróżniczka, stanęła na najwyższej górze świata w maju, w 60 lat po pierwszych zdobywcach. Jest jedenastą Polką, która zdobyła ten szczyt.

Książka, bogato ilustrowana zdjęciami, jest reportażem z przygotowań i późniejszego zdobywania góry. Zawiera informacje, jak od strony praktycznej wygląda organizacja wyprawy; od wyboru wyspecjalizowanej agencji, dzięki której jest łatwiej i taniej, oraz sposobów zdobywania pieniędzy, gdy sponsorzy nie dopisują. Pomysłem autorki, chociaż niewystarczającym, było sprzedawanie cegiełek - pocztówek, które po zdobyciu Everestu zostały wysłane chętnym z Nepalu.

bEqouEDH

W książce jest też mowa o budowaniu kondycji, kompletowaniu odpowiedniego ubioru i wyposażenia niezbędnego do pomyślnego ataku szczytowego, a nawet o tyciu, bo - jak podała autorka - żeby na Evereście schudnąć, trzeba mieć z czego.

W książce znalazły się też "ciekawostki": o Szerpach; tybetańskim amulecie dżi, który noszą też himalaiści; o sporach o wysokość Everestu; o himalajskich sławach i seniorach, coraz częściej zdobywających ostatnio Himalaje; o chorobie wysokościowej; pogodzie. Zamieszcza też kalendarium najważniejszych wypraw w historii Everestu i kalendarium polskich wypraw na Everest. Całość zamyka poradnik "W czym na Everest" i "wspinaczkowy słowniczek".

Jak przyznaje w książce Monika Witkowska: "Pomysł książki pozbawił mnie też dylematu, którą stronę Everestu wybrać. Gdybym wchodziła wyłącznie dla faktu wejścia, pewnie wybrałabym tybetańską (północną), bo tańsza o dobre pięć tysięcy dolarów, no i bardziej +dzika+, mniej wspinaczy się na nią decyduje. Czy trudniejsza? Kiedyś tak, ale po zaporęczowaniu drogi aż na szczyt i wstawieniu drabin w najcięższym miejscu, trudności od południa i północy są podobne, a od strony nepalskiej jest przecież niebezpieczny Khumbu Icefall. Szczerze mówiąc, słynny lodospad akurat dla mnie był magnesem. Chociaż się go bałam, chciałam zobaczyć jak wygląda, przejść drabinki, o których nasłuchałam się budzących grozę opowieści, przekonać się, czy rzeczywiście strach był uzasadniony" - napisała autorka.

"Skoro miałam opisywać atmosferę góry (czyli obserwować, robic notatki), było jasne, że muszę mieć w miarę trzeźwo pracujący umysł. Chociażby z tego powodu, jak również zdroworozsądkowo, wchodzenie bez wspomagania się tlenem z założenia odrzuciłam już na początku" - wyjaśniła.

bEqouEDN

W książce zawiera także swoje obserwacje, że chociaż sama góra się nie zmieniła, ciągle jest tak samo niebezpieczna i "kupić sobie Everestu nie można", to jednak pieniądze wiele spraw upraszczają. "Bo jest jednak różnica pomiędzy wspinaczem, który walczy zdany sam na siebie, a takim, który ma do dyspozycji zastęp tragarzy, więc nie nosi nic, nawet śpiwora, ma opiekę zachodniego przewodnika, co daje niewątpliwy komfort psychiczny, a bywa, że nawet na poręczówkę nie musi się sam wspinać, bo w razie czego zrobią to za niego Szerpowie" - relacjonowała autorka, która zdobywała Everest jako "zwykły, pełen pasji wspinacz z ograniczonym budżetem".

Po wyprawie napisała: "Weszłam, wbrew różnym przeciwnościom losu dałam radę, mam więc z tego ogromną satysfakcję. Przy okazji potwierdziłam to, o czym często staram się przekonać innych, a mianowicie, że warto marzyć, bo marzenia się spełniają, chociaż czasem trzeba im w tym pomóc".

Premiera książki odbędzie się podczas 5. Kalejdoskopu Podróżniczego w Rzeszowie w połowie listopada. Książkę wydało Wydawnictwo Bezdroża.(PAP)

hp/ mow/

bEqouEEi
wiadomości
pap
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)