Notowania

badania
04.08.2010 19:52

Magnetyczny rezonans jądrowy - przełom w badaniach leków

Magnetyczny rezonans jądrowy to najlepsza z dostępnych obecnie metod analitycznych - szybka, dokładna i uniwersalna; jej jedyna wada to wysoki koszt aparatury, której w Polsce wciąż jest za mało - uważa prof. Iwona Wawer z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Podziel się
Dodaj komentarz

Magnetyczny rezonans jądrowy to najlepsza z dostępnych obecnie metod analitycznych - szybka, dokładna i uniwersalna; jej jedyna wada to wysoki koszt aparatury, której w Polsce wciąż jest za mało - uważa prof. Iwona Wawer z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

W środę odbyła się w Warszawie kolejna konferencja w ramach ogólnopolskiej kampanii "Lek bezpieczny", zorganizowana przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

Zjawisko magnetycznego rezonansu jądrowego (ang. Nuclear Magnetic Resonance, NMR) odkryto w 1945 roku. Próbki, umieszczone w bardzo silnym polu magnetycznym, najlepiej wytwarzanym przez nadprzewodzący, chłodzony helem elektromagnes, są poddawane działaniu fal radiowych, a obecne w próbkach atomy drgają w charakterystyczny, dający się rejestrować sposób.

"NMR jako pierwsi zainteresowali się fizycy - mówiła prof. Wawer. - Później znalazł zastosowanie w chemii - umożliwiał identyfikację atomów wodoru i węgla w cząsteczkach organicznych, a tym samym poznanie struktury związku".

Metoda okazała się bardzo przydatna dla farmaceutów. Została powszechnie zaakceptowana do identyfikacji leków, szczepionek oraz potwierdzania ich czystości. Analiza metodą NMR jest równie dokładna i precyzyjna jak standardowa chromatografia, tyle że nie jest potrzebna obróbka chemiczna ani wzorce. Inna wersja metody NMR - MAS - umożliwia wykonanie analizy próbek, na przykład tabletek, w stanie stałym.

"NMR daje tak wiele informacji o składzie próbki, że w przypadku analiz medycznych jeszcze nie wszystko - mimo stosowania metod sztucznej inteligencji - można zinterpretować. Widma NMR płynów ustrojowych (moczu, plazmy krwi, surowicy, płynu nasiennego) są bardzo złożone, ale charakterystyczne dla stanu pacjenta. Wraz z gromadzeniem danych dotyczących próbek pojawią się nowe sposoby wczesnego wykrywania chorób" - mówiła prof. Wawer.

Jak czuła jest metoda NMR, świadczą przeprowadzone przez nią badania leków homeopatycznych, które w procesie produkcyjnym są silnie wytrząsane. Podczas tych wstrząsów w roztworze zwiększa się zawartość powietrza i rozpuszczonego szkła z naczynia.

Wykorzystując sygnał rezonansowy wody, można uzyskać przekroje i trójwymiarowe rekonstrukcje ludzkiego ciała (ang. Magnetic Resonance Imaging, MRI), co stało się cennym narzędziem w diagnostyce medycznej. Można nawet śledzić obecność związków chemicznych w mózgu i jego aktywność. Komputerowa analiza położenia i intensywności charakterystycznych sygnałów w widmie pozwala na jednoczesną ocenę wielu parametrów i daje obraz metabolizmu w organizmie (metabolomika).

Skanery do funkcjonalnego MRI pozwalają badać aktywność mózgu na przykład u zakochanych czy osób pytanych o sprawy związane z religią. Pojawiły się głosy, by wykorzystywać funkcjonalny rezonans magnetyczny jako wykrywacz kłamstw, ale naukowcy są temu przeciwni.

Jak zaznaczyła prof. Wawer, mimo swej niezwykłej przydatności rezonans magnetyczny wciąż jest w Polsce za mało rozpowszechniony. Kosztujący kilkaset tysięcy euro sprzęt powinien się znaleźć w każdym polskim ośrodku akademickim - samo badanie jest stosunkowo tanie, zaś korzyści dla zdrowia pacjentów, nauki, gospodarki, a nawet wymiaru sprawiedliwości - trudne do przecenienia. "W kraju mamy znakomitych fachowców, co gwarantuje, że aparatura nie będzie stała bezczynnie" - mówiła Wawer.

Wśród zaprezentowanych na konferencji przykładów zastosowań było między innymi zidentyfikowanie w Narodowym Instytucie Leków podejrzanych preparatów masowo importowanych z Chin przez pewną Polkę (toksyczny środek odchudzający - sibutramina) czy głośna w roku 2006 sprawa Corhydronu. Prof. Wawer przypomniała, że partia ampułek sprzedana jako ten lek zawierała bardzo podobnie wyglądający biały proszek - niebezpieczną sukcynylocholinę. By to odkryć, wystarczyła krótka analiza NMR.

Do kierowanego przez prof. Wawer Zakładu Chemii Fizycznej zgłosił się pewien producent proszku do prania - w dostarczanym mu fosforanowym granulacie były czarne ziarenka. Jak wykazało badanie NMR, był to rzepak. Przewoźnika skusił dodatkowy zarobek - w wolnych chwilach woził cysterną rzepak, a nie chciało mu się jej czyścić po rozładunku. (PAP)

pmw/ abe/ gma/

Tagi: badania, wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz