Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

MSWiA zgadza się na konfrontację policjantów z D. Olewnik

0
Podziel się

#
dochodzi szersza wypowiedź rzeczniczki MSWiA i background
#

bEiJVgSZ

# dochodzi szersza wypowiedź rzeczniczki MSWiA i background #

04.03. Warszawa (PAP) - MSWiA zgadza się na konfrontację pomiędzy Danutą Olewnik i policjantami, którzy obserwowali przekazanie okupu porywaczom jej brata. Chce jednak, by nie zostały ujawnione wizerunki i dane osobowe funkcjonariuszy.

Pismo w tej sprawie zostało już skierowane do gdańskiej prokuratury apelacyjnej, która wyjaśnia nieznane okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika oraz nieprawidłowości przy dotychczasowych postępowaniach w tej sprawie.

bEiJVgTb

23 lutego br. prokuratura ponownie wystąpiła do ministerstwa z wnioskiem o umożliwienie tej konfrontacji. MSWiA zwróciło się o opinię w tej sprawie do KGP.

"Zgadzamy się na przeprowadzenie konfrontacji, prosząc równocześnie, by nie został ujawniony ani wizerunek, ani dane osobowe policjantów" - powiedziała PAP w czwartek rzeczniczka MSWiA Małgorzata Woźniak. Jak wyjaśniła, chodzi o ujawnienie tych informacji opinii publicznej, w tym m.in. mediom, a nie Olewnikom, z którymi funkcjonariusze będą konfrontowani.

Jak dodała, wynika to z tego, że funkcjonariusze działając pod przykryciem - zgodnie z prawem - muszą być chronieni.

Pytana, w jaki sposób powinna zostać przeprowadzona konfrontacja, rzecznik dodała, że pozostaje to w gestii prokuratury.

bEiJVgTh

Rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Krzysztof Trynka powiedział PAP, że nie może komentować pisma MSWiA, bo nie dotarło ono jeszcze do prokuratury. Podkreślił jednocześnie, powołując się na kodeks postępowania karnego, że konfrontacja z zachowaniem anonimowości którejś ze stron jest niemożliwa.

W ubiegłym tygodniu "Dziennik Gazeta Prawna" podał, że prawnicy rodziny Olewników negocjują z MSWiA w sprawie konfrontacji. Według gazety, resort chce się na nią zgodzić, ale bez ujawniania personaliów funkcjonariuszy. Prokuratorzy i policjanci twierdzą jednak, że prawo takiej konstrukcji nie przewiduje.

Dwa tygodnie temu siostra Krzysztofa, Danuta Olewnik-Cieplińska zeznawała przed komisją śledczą wyjaśniającą nieprawidłowości w postępowaniu po uprowadzeniu i zamordowaniu Krzysztofa Olewnika. Powiedziała m.in., że największy żal do policji ma za to, iż funkcjonariusze nie pojechali nawet na miejsce wyrzucenia okupu, by zabezpieczyć ślady.

Chodzi o wydarzenia z końca lipca 2003 r. Olewnik-Cieplińska wraz z mężem zrzucili torbę z 300 tys. euro z warszawskiej Trasy Armii Krajowej na przebiegającą pod nią ulicę Gwiaździstą. Ze strony policji porywaczy obserwowali w tym czasie funkcjonariusze z Wydziału Techniki Operacyjnej.

bEiJVgTi

"Potem dowiedziałam się, że nadzorujący rzekomo tego dnia całą operację zabezpieczenia okupu policjant Remigiusz M., gdy do niego dzwoniłam, był w swoim domu" - mówiła Olewnik-Cieplińska. Przyznała, że jej i męża wersja tych zdarzeń różni się od tej podawanej przez policjantów, ale ich konfrontacja jest niemożliwa, bo miało się na to nie zgodzić MSWiA.

W tej sprawie list do premiera skierował ojciec Krzysztofa. Napisał m.in., że "MSWiA kryje ludzi", którzy zeznawali niezgodnie z prawdą w sprawie przekazania okupu i sporządzali nieprawdziwe dokumenty. "Tam, gdzie jest konieczność odtajnienia danych osobowych i dokumentów z tej operacji - MSWiA nie wydaje na to zgody. W mojej opinii tym samym ochrania się tych funkcjonariuszy, którzy być może są decydentami oraz wspólnie z bandytami przeprowadzają akcje przekazania okupu" - napisał.

Krzysztofa Olewnika porwano w październiku 2001 r. Miesiąc po odebraniu okupu przez porywaczy mężczyzna został zamordowany. Miejsce ukrycia jego zwłok wskazał Sławomir Kościuk, który pomagał Robertowi Pazikowi w uduszeniu ofiary. Ciało znaleziono w październiku 2006 r. w miejscowości Różan (Mazowieckie).

Obecnie trwa ponowne badanie DNA ciała ekshumowanego z grobu Olewnika. Ekshumację przeprowadzono na wniosek rodziny. Pełnomocnik rodziny mec. Ireneusz Wilk oświadczył niedawno, że na obecnym etapie postępowania oraz badań z zakresu medycyny sądowej nie pojawiły się okoliczności mogące poddawać w wątpliwość wcześniejsze ustalenia, dotyczące tożsamości szczątków Krzysztofa Olewnika. Wyniki badań mają być znane w marcu.

bEiJVgTj

W sprawie porwania i zabójstwa Olewnika płocki sąd okręgowy 31 marca 2008 r. skazał 10 oskarżonych. Kary dożywocia wymierzył Sławomirowi Kościukowi i Robertowi Pazikowi, odpowiadającym bezpośrednio za zabójstwo. Obaj już nie żyją - zostali znalezieni powieszeni w celi płockiego Zakładu Karnego: Kościuk w kwietniu 2008 r., a Pazik w styczniu 2009 r. Dwa odrębne śledztwa w sprawie ich śmierci prowadzi Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce.

Pozostałych ośmioro oskarżonych o udział w porwaniu bądź pomoc w przetrzymywaniu uprowadzonego sąd skazał na kary od roku w zawieszeniu na trzy lata do 15 lat pozbawienia wolności. Szef grupy porywaczy - Wojciech Franiewski - w czerwcu 2007 r. popełnił samobójstwo w Areszcie Śledczym w Olsztynie. Prokuratura zamierzała przypisać mu tzw. sprawstwo kierownicze.

W 2007 roku olsztyńska prokuratura okręgowa wszczęła śledztwo, w którym ustalane są nieznane okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika oraz badane nieprawidłowości przy dotychczasowych postępowaniach w tej sprawie. W maju 2008 r. sprawa została przeniesiona do Gdańska.

W obecnej kadencji Sejmu jawne przesłuchania niektórych świadków - które można było obserwować "na żywo" - z jednoczesnym zapewnieniem ochrony danych i wizerunku słuchanych prowadziła już komisja śledcza badająca okoliczności śmierci byłej posłanki SLD Barbary Blidy. W ten sposób przesłuchiwano funkcjonariuszy i oficerów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

bEiJVgTk

Przesłuchania te były prowadzone w salach Sądu Najwyższego w Warszawie. Na jawne, ale anonimowe przesłuchania funkcjonariuszy (wszystkie dane oficerów ABW są tajne z mocy prawa) w sejmowych salach nie wyrażała bowiem zgody Kancelaria Sejmu. Przewodniczący komisji Ryszard Kalisz (Lewica) w sprawie udostępnienia sali porozumiał się z SN.

Według zatwierdzonych ustaleń przesłuchania odbywały się w sali zaakceptowanej przez ABW. W jednym z pomieszczeń sądu dla świadków incognito przebywali funkcjonariusze filmowani od tyłu. W innej sali SN byli natomiast członkowie komisji i przedstawiciele mediów "na żywo" oglądający na telebimie świadka. Komisja i obserwatorzy nie widzieli jednak twarzy świadka, jego głos również był zmieniony. Świadkom towarzyszył pełnomocnik, który m.in. czuwał nad zapewnieniem warunków uniemożliwiających identyfikację zeznających.

W ten sposób komisja śledcza badająca śmierć Blidy przesłuchała ponad 20 funkcjonariuszy w okresie od kwietnia do grudnia zeszłego roku.(PAP)

pru/ rop/ mja/ itm/ gma/

bEiJVgTC
wiadomości
pap
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)