Notowania

wiadomości
25.07.2011 15:31

MSZ: Polska solidaryzuje się z więźniami politycznymi na Białorusi

Polska solidaryzuje się ze Źmicierem Bandarenką i innymi więźniami politycznymi na Białorusi - zapewnił rzecznik MSZ Marcin Bosacki. Podkreślił, że warunki, w jakich skazani są przetrzymywani, to przykład "nieludzkich metod" i stosowania tortur przez reżim białoruski.

Podziel się
Dodaj komentarz

Polska solidaryzuje się ze Źmicierem Bandarenką i innymi więźniami politycznymi na Białorusi - zapewnił rzecznik MSZ Marcin Bosacki. Podkreślił, że warunki, w jakich skazani są przetrzymywani, to przykład "nieludzkich metod" i stosowania tortur przez reżim białoruski.

Bosacki odniósł się w ten sposób do niedzielnego apelu opozycyjnej organizacji Europejska Białoruś, która zwróciła się do społeczności międzynarodowej o wsparcie dla swego działacza, znajdującego się w więzieniu Źmiciera Bandarenki. Według organizacji, wobec Bandarenki, który ma być poddany operacji, stosowane są metody przypominające "medycynę represyjną z czasów ZSRR"; bliscy więźnia twierdzą, że zabieg grozi kalectwem.

Bandarenka z powodu poważnych problemów z kręgosłupem został przeniesiony do szpitala więziennego. Administracja więzienia oznajmiła w ostatnich dniach, że daje mu wybór: albo podda się operacji, albo będzie skierowany do kolonii karnej. Europejska Białoruś w swoim apelu kładzie nacisk na to, że opozycjoniście odmówiono konsultacji niezależnego neurochirurga, a termin bardzo trudnej operacji, o "nieprzewidywalnych wynikach", zarządzono "w przymusowym trybie". Bandarence odmówiono także rehabilitacji po operacji.

"Stosowanie gróźb zmuszających Źmiciera Bandarenkę do grożącej kalectwem operacji, to karygodny przykład nieludzkich metod działania reżimu białoruskiego i kolejny sygnał potwierdzający stosowanie tortur i nagminnego niehumanitarnego traktowania więźniów politycznych na Białorusi, których celem jest zniszczenie osób walczących o Białoruś demokratyczną" - powiedział PAP Bosacki.

Jak podkreślił, tego typu potwierdzone sygnały skłaniają wspólnotę międzynarodową do zbadania warunków, w jakich są przetrzymywani więźniowie polityczni w białoruskich koloniach karnych.

Zapewnił, że Polska solidaryzuje się z Bandarenką i innymi więźniami niesłusznie aresztowanymi i skazanymi po 19 grudnia 2010. "Twardo deklarujemy, że ich trudna sytuacja nie pozostanie bez odpowiedzi i wsparcia Polski oraz całej Unii Europejskiej" - oświadczył rzecznik MSZ.

Bandarenka został skazany pod koniec kwietnia na dwa lata kolonii karnej za udział w protestach opozycji po zeszłorocznych wyborach prezydenckich. Był on współpracownikiem jednego z kandydatów w wyborach prezydenckich z 19 grudnia 2010 roku, opozycyjnego polityka Andreja Sannikaua. Został zatrzymany w noc po demonstracji opozycji, która w wieczór wyborczy kwestionowała oficjalne wyniki dające prawie 80 proc. prezydentowi Alaksandrowi Łukaszence. Pod koniec kwietnia sąd skazał go na dwa lata kolonii karnej o zwykłym rygorze za organizację i przygotowywanie działań poważnie naruszających porządek publiczny.

Jak podaje Karta'97, stan zdrowia Bandarenki pogorszył się znacznie z powodu warunków i złego traktowania w więzieniu śledczym KGB w Mińsku. Jego żona, Wolha Bandarenka podkreślała wielokrotnie, że wszyscy lekarze, którzy leczyli jej męża, w tym i więzienni, są przeciwni operacji ze względu na przeciwwskazania fizjologiczne. Wskazywała, że w więzieniu praktycznie niemożliwe jest wypełnienie zaleceń dotyczących trybu życia po operacji - należy wówczas albo tylko leżeć, albo tylko stać. Ponadto rehabilitacja powinna trwać nie mniej niż miesiąc, a żonie Bandarenki powiedziano, że spędzi on w szpitalu po operacji łącznie dwa i pół tygodnia.(PAP)

agy/ mok/ jbr/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz