Notowania

filmy
13.10.2009 21:29

Odwołano pokaz filmu o Amwayu na festiwalu w Warszawie

# dochodzi oświadczenie Zespołu Rzecznika Prasowego TVP oraz wypowiedź Jana A.P. Kaczmarka #

Podziel się
Dodaj komentarz

# dochodzi oświadczenie Zespołu Rzecznika Prasowego TVP oraz wypowiedź Jana A.P. Kaczmarka #

13.10.Warszawa (PAP) - Zaplanowany na wtorek na 25. Warszawskim Międzynarodowym Festiwalu Filmowym pokaz dokumentu "Witajcie w życiu!" w reżyserii Henryka Dederki, w którym ujawniono tajemnice korporacji Amway, został odwołany - poinformował dyrektor festiwalu Stefan Laudyn.

Pokaz odwołano w następstwie decyzji podjętej przez TVP - wyjaśnił Laudyn. Telewizja Polska jest właścicielem praw majątkowych do tego filmu.

"TVP była zmuszona odmówić zgody na wyświetlenie filmu na Warszawskim Festiwalu Filmowym ze względu na niezakończone procesy sądowe. Udzielenie takiej zgody mogłoby narazić spółkę na poważne konsekwencje prawne" - poinformowało PAP biuro prasowe TVP.

Tymczasem producent filmu "Witajcie w życiu!", Jacek Gwizdała z firmy Contra Studio, powiedział we wtorek po południu dziennikarzom, że z prawnego punktu widzenia od września tego roku można już prezentować ten dokument publicznie. Na pytanie dziennikarzy, "czy TVP mówi prawdę, twierdząc, że ma związane ręce przez wymiar sprawiedliwości", Gwizdała odparł: "Nie mówi prawdy".

Producent tłumaczył, że sprawa sądowa, która dotyczyła prawa do emisji filmu "Witajcie w życiu!", toczyła się od listopada 1997 r. do września 2009 r. z powództwa dystrybutorów Amwaya przedstawionych w filmie. Pozwanymi w procesie były TVP, która 12 lat temu zleciła wyprodukowanie tego filmu, oraz firma Contra Studio, producent dokumentu.

"Sprawa przeszła przez sądy okręgowe i Sąd Apelacyjny w Warszawie, trafiła do Sądu Najwyższego, który zwrócił ją do ponownego rozpatrzenia w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie. Ten sąd, po rocznym zawieszeniu, umorzył postępowanie w połowie września tego roku" - doprecyzował w rozmowie z PAP Gwizdała, twierdząc, że po umorzeniu sprawy emisja filmu jest dozwolona.

Zwrócił jednocześnie uwagę, że w międzyczasie, "w 2005 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie wydał wyrok - dla pozwanych Contra Studio i TVP - zakazujący emisji filmu. Wówczas firma Contra Studio od tego wyroku się odwołała, składając kasację do Sądu Najwyższego, i po czterech latach od kasacji uzyskała umorzenie sprawy. Natomiast TVP w 2005 r. nie złożyła wniosku o kasację, skazując się tym samym na dożywotni zakaz emisji". "Nie wiem, dlaczego tak się stało, że telewizja nie wystąpiła wtedy o kasację. Wiem, że firma Amway od dłuższego czasu czyni starania, aby ten film wykupić z telewizji publicznej" - powiedział Gwizdała.

W rozmowie z PAP Gwizdała podkreślił, że próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego telewizja "akurat w tamtym procesie nie złożyła wniosku o kasację".

"Radca prawny występujący po stronie dystrybutorów Amwaya jest teraz dyrektorem Biura Prawnego TVP" - powiedział Gwizdała. Dodał, że ta sama osoba "była dyrektorem Biura Prawnego telewizji publicznej wtedy, gdy telewizja nie zdecydowała się na kasację wyroku" w 2005 r.

Na te słowa zareagował Zespół Rzecznika Prasowego TVP: "Nieprawdą jest, że ówczesny radca prawny Telewizji Polskiej był kiedykolwiek pełnomocnikiem fir my Amway. Obecna dyrektor Biura Prawnego Telewizji Polskiej złożyła na ręce prezesa Zarządu Telewizji Polskiej Bogusława Szwedo stosowne oświadczenie, wyjaśniając, że prawdopodobnie nastąpiło nieporozumienie: pełnomocnikiem Amwaya był jej mąż, z którym jest od siedmiu lat rozwiedziona" - głosi oświadczenie przekazane PAP.

Jak tłumaczył dziennikarzom Jacek Gwizdała, obecna sytuacja, po umorzeniu sprawy sądowej, jest taka, że - "telewizja może udzielić licencji na pokazanie filmu i może odstąpić od umowy". "Jeśli TVP odstąpi od umowy, którą zawarła ze mną na produkcję tego filmu w 1997 r., będzie możliwe pokazywanie filmu na różnych nośnikach - w kinie, w telewizji, na DVD" - powiedział Gwizdała. Poinformował, że 11 września zwrócił się do TVP z prośbą o spotkanie w tej sprawie. "Chciałem, żeby telewizja odstąpiła od umowy i żeby prawa majątkowe do filmu wróciły do firmy Contra Studio" - wyjaśnił Gwizdała.

Producent powiedział PAP we wtorek po południu, że wcześniej tego dnia otrzymał pismo podpisane przez prezesa TVP, w którym poinformowano go, że telewizja odmawia firmie Contra Studio licencji na festiwalowy pokaz filmu "Witajcie w życiu!".

Widzowie, którzy we wtorek przybyli do warszawskiego Multikina Złote Tarasy na pokaz "Witajcie w życiu!", mogli odzyskać pieniądze za bilety lub obejrzeć w zastępstwie inny film. Większość nie kryła jednak rozczarowania - tłumaczyli, że bardzo zależało im na tym, by zobaczyć głośny film Henryka Dederki. Stefan Laudyn osobiście przepraszał publiczność za odwołanie seansu.

Jak ocenił Laudyn w specjalnym komunikacie wydanym we wtorek w południe, "Witajcie w życiu" to "przerażający film o praniu mózgów w korporacji zajmującej się sprzedażą bezpośrednią", "mówiący o istotnym problemie, który dotyczy lub może dotyczyć bardzo wielu polskich obywateli". To film, "który wszyscy powinniśmy zobaczyć" - uważa dyrektor WMFF.

"Po pojawieniu się w mediach informacji o naszym zamiarze wyświetlenia +Witajcie w życiu+, osoby, które wcześniej wytoczyły liczne procesy twórcom filmu i producentowi, rozesłały listy, w których informują, że wyświetlenie filmu będzie łamaniem prawa" - poinformował Laudyn. Adresatami listów, jak wyjaśnił, byli m.in.: minister kultury i dziedzictwa narodowego, prezydent Warszawy, Polski Instytut Sztuki Filmowej, Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce, TVP S.A. i sponsorzy WMFF. "Ludzie, którzy w tym filmie wystąpili, chwytają się od 12 lat wszelkich sposobów, żeby nie dopuścić do pokazania +Witajcie w życiu+" - podkreślił Laudyn.

Oświadczył, że choć odwołuje pokaz z przykrością, jednocześnie uważa, że "zaistniała sytuacja ma aspekt pozytywny - zwróciła uwagę na problem wolności słowa i swobody wypowiedzi artystycznej".

Oburzenie z powodu odwołania projekcji "Witajcie w życiu!" wyraził szef jury w najważniejszym z filmowych konkursów WMFF, laureat Oscara, kompozytor Jan A.P. Kaczmarek. Na konferencji prasowej Kaczmarek oświadczył, że jest zaskoczony reakcją TVP. "Domyślam się, że ta decyzja jest skutkiem presji Amwaya. Chciałbym wyrazić moje najgłębsze obywatelskie oburzenie" - powiedział kompozytor.

"Żyjemy w czasie, kiedy prawie codziennie ktoś albo coś, organizacja, partia polityczna jest przedmiotem krytyki. Żyjemy w społeczeństwie demokratycznym, gdzie wyrażamy swoje opinie. Nagle przyjeżdżam na festiwal i dowiaduję się, że film o Amwayu, który ma już 12 lat, zostaje +zdjęty+ w ostatniej chwili przez polską telewizję. Jest mi trudno w to uwierzyć, że (...) jest +święta krowa+, korporacja, która nie podlega krytyce, o której nie wolno nakręcić filmu, który nie jest apologetyczny" - mówił Kaczmarek. Dodał, że fragmenty filmu "Witajcie w życiu!" można obejrzeć na You Tube.

"Witajcie w życiu!" znalazło się w katalogu Warszawskiego Festiwalu Filmowego już w 1997 r. Nie można było jednak wtedy pokazać tego filmu publicznie, gdyż zakazywała tego decyzja sądu. Film zdradza kilka tajemnic korporacji Amway. Aby zapobiec ujawnieniu ich, korporacja wytoczyła realizatorom filmu kilka procesów pod różnymi zarzutami. Oskarżeni - reżyser i producent - zostali uniewinnieni od zarzutu rozpowszechniania nieprawdziwych informacji. Sprawa stała się głośna. Kilkudziesięciu wybitnych dziennikarzy podpisało list otwarty domagając się w nim ustanowienia prawa uniemożliwiającego stosowanie procedur, które de facto są cenzurą prewencyjną, ograniczającą prawo twórców do wypowiedzi i prawo obywateli do informacji.(PAP)

jp/ hes/ woj/

Tagi: filmy, wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz