Notowania

wiadomości
13.05.2012 11:48

PiS złoży wniosek do prokuratury ws. napaści na Ewę Stankiewicz

PiS złoży w poniedziałek wniosek do prokuratury przeciwko Stefanowi Niesiołowskiemu (PO) w sprawie napaści na dziennikarkę Ewę Stankiewicz - poinformował w niedzielę dziennikarzy rzecznik PiS Adam Hofman.

Podziel się
Dodaj komentarz

PiS złoży w poniedziałek wniosek do prokuratury przeciwko Stefanowi Niesiołowskiemu (PO) w sprawie napaści na dziennikarkę Ewę Stankiewicz - poinformował w niedzielę dziennikarzy rzecznik PiS Adam Hofman.

W serwisie Youtube można zobaczyć nagranie z piątkowej blokady Sejmu przez związkowców "Solidarności", którzy nie chcieli wypuścić z budynku posłów głosujących za ustawą emerytalną. Podczas blokady dokumentalistka Ewa Stankiewicz filmowała posła PO Stefana Niesiołowskiego wbrew jego woli. "Won stąd" - rzucił Niesiołowski do Stankiewicz i odepchnął kamerę.

"Wybryk pana Stefana Niesiołowskiego nie jest pierwszym wybrykiem tego typu. (...) Jutro złożymy wniosek do prokuratury w tej sprawie. Donald Tusk i Platforma Obywatelska w tej chwili powinni już zareagować, a poseł Stefan Niesiołowski powinien przestać być członkiem PO" - powiedział Hofman w audycji radia Zet "Siódmy dzień tygodnia".

W jego ocenie, dopóki premier Donald Tusk nie zareaguje na zachowanie Niesiołowskiego wyrzuceniem go z PO, będzie to oznaczać przyzwolenie, by "bić i napadać na dziennikarzy". "Tego w polskiej polityce jeszcze nie było" - dodał Hofman.

Andrzej Halicki (PO) powiedział natomiast, że "gdybyśmy rzeczywiście analizowali słownictwo, używając do tego prokuratury, to porównania do Adolfa Hitlera, słowa +mordercy+, +zbrodniarze+, +spiskowcy+ są mocniejsze niż słowo +won+". "To byłaby aberracja gdybyśmy tego typu zapisy analizowali, używając prokuratury, chyba niczym innym prokuratura by nie mogą się zajmować" - uważa Halicki.

Jak podkreślił, Niesiołowski "niepotrzebnie zagrał w tym filmie". "Jeśli dał się sprowokować, to nie powinien" - dodał.

Prezydencki minister Tomasz Nałęcz ocenił z kolei, że "w sposób oczywisty ktoś spróbował Niesiołowskiego sprowokować i mu się udało". "To było przykre i nie ma usprawiedliwienia, bo parlamentarzysta z takim stażem powinien nie zareagować na taką prymitywną, tandetną prowokację" - powiedział Nałęcz w Radiu Zet.

Zaznaczył, że "to był incydent, który nie powinien się zdarzyć". "Ale mówienie, żeby nie było miejsca dla Stefana Niesiołowskiego w demokratycznej polityce, to ja uważam, że to jest wybryk młokosa przy tym stole i tyle" - dodał minister.

W sprawie Stankiewicz oświadczenie wydała grupa dziennikarzy m.in. z "Gazety Polskiej Codziennie". W ich ocenie, "zaatakowanie przez prominentnego posła PO dziennikarki jest nie tylko ponurym memento +obyczajów+ panujących w polskiej polityce", ale "jest czymś więcej niż aktem czystego chamstwa, brutalnej agresji wymierzonej w kobietę".

"Jest też zakwestionowaniem podstawowych zasad demokracji. Po tym wydarzeniu Stefan Niesiołowski, poseł Sejmu RP natychmiast został zaproszony do wywiadów, a w jednym z nich nie tylko nie przeprosił za swoje zachowanie, ale zaatakował nielubianych dziennikarzy" - podkreślono w oświadczeniu podpisanym przez ponad 100 dziennikarzy. Jak zaznaczono, "atak polityka na dziennikarza jest zawsze atakiem wymierzonym w społeczeństwo i demokrację".

"Dlatego, niezależnie od sympatii politycznych, niezależnie od mediów, w których pracujemy, i które często są z sobą skonfliktowane, wspólnie oczekujemy od premiera wyciągnięcia konsekwencji wobec zachowania Stefana Niesiołowskiego" - napisano w oświadczeniu. Zaapelowali także do innych dziennikarzy "o bojkot Niesiołowskiego". "Osoba, która w sposób tak jawny jak Stefan Niesiołowski godzi w fundamentalne zasady demokracji nie powinna w jakikolwiek sposób uczestniczyć w polskim życiu publicznych oraz występować w mediach" - ocenili autorzy oświadczenia.

Do sprawy odniosło się także prezydium Kongresu Mediów Niezależnych, który odbył się w sobotę w Warszawie. "Poseł nie ma prawa odmówić wypowiedzi dziennikarzowi, jeśli znajduje się w miejscu publicznym. Zachowanie takie jest aktem braku szacunku dla obywatela i zawłaszczeniem przestrzeni publicznej. Nie licuje z godnością parlamentarzysty i jest świadectwem aroganckiego podejścia władzy do mediów i obywateli" - oceniono w oświadczeniu. "Domagamy się pociągnięcia Stefana Niesiołowskiego do odpowiedzialności politycznej i prawnej równocześnie przekazując wyrazy solidarności Ewie Stankiewicz" - podkreślono.

Z kolei lider Ruchu Palikota Janusz Palikot zapowiada wniosek do prokuratury przeciwko związkowcom z NSZZ "Solidarność", którzy w piątek, podczas głosowań nad reformą emerytalną demonstrowali przed Sejmem i na pewien czas zablokowali kompleks budynków sejmowych. "Pobito naszego posła Wojciecha Penkalskiego bijąc go w twarz. Zrobili to działacze +Solidarności+ protestujący przed budynkiem parlamentu. Skierujemy w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury w związku z wieloma przepisami jakie zostały złamane. Nie można tolerować przemocy fizycznej" - powiedział dziennikarzom Palikot. (PAP)

ajg/ wni/ mhr/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz