Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wiadomości
14.01.2014 21:11

Po słowach Camerona - w środę debata w PE o swobodzie przepływu osób

# dochodzi informacja o wspólnym projekcie rezolucji większości frakcji w PE #

Podziel się
Dodaj komentarz

# dochodzi informacja o wspólnym projekcie rezolucji większości frakcji w PE #

14.01. Bruksela/Strasburg (PAP) - W środę w PE odbędzie się debata ws. swobody przepływu osób; w czwartek ma być głosowana rezolucja. Polscy europosłowie chcą nawiązać podczas debaty do wypowiedzi premiera W. Brytanii Davida Camerona o ograniczeniu prawa imigrantów do niektórych zasiłków.

Debata w Parlamencie Europejskim to pokłosie dyskusji w niektórych krajach członkowskich nt. rzekomej turystyki zasiłkowej w UE, która rozgorzała w zeszłym roku, przed pełnym otwarciem unijnego rynku pracy dla obywateli Rumunii i Bułgarii. Pod koniec ub.r. brytyjski premier ograniczył dostęp imigrantów do świadczeń w oparciu o brytyjskie prawo i zażądał reformy zasad swobodnego przepływu osób w UE.

Cameron za wielki błąd uznał otwarcie brytyjskiego rynku pracy w 2004 r. dla obywateli nowych krajów UE, w tym Polski, a żądając ograniczenia prawa imigrantów zarobkowych do pobierania zasiłków na dzieci pozostawione w kraju, powołał się na przykład pracujących na Wyspach Polaków.

Do niedawnych wypowiedzi Camerona podczas środowej debaty w Strasburgu mają zamiar odnieść się polscy europosłowie. Ich zdaniem debata może być gorąca, ze względu na zbliżające się majowe wybory do PE.

W opinii Wojciecha Olejniczaka (SLD) wypowiedzi Camerona "w pełni uzasadniają przeprowadzenie w PE debaty na temat swobody przepływu osób w UE". "Jest w pełni uzasadnione, dlaczego musimy przyjąć tę rezolucję i działać na rzecz swobodnego przemieszczania się i równych warunków dla wszystkich pracowników UE. Cameron swoją wypowiedzią wskazał, że cały czas jest wiele nierówności i zagrożeń" - ocenił Olejniczak w rozmowie z PAP.

Jak podkreślił, "nie można stygmatyzować Polaków ani innych mniejszości, które czasowo lub na stałe przebywają w poszczególnych państwach, podejmują pracę, płacą podatki".

Głos w środowej debacie zamierza też zabrać europoseł PiS Ryszard Czarnecki, członek frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w PE. Do tej frakcji należą m.in. torysi Camerona.

Czarnecki powiedział PAP, że podczas debaty będzie chciał wyrazić poparcie dla Komisji Europejskiej i stanowiska, jakie zajął komisarz UE ds. zatrudnienia Laszlo Andor. Komisarz mówił w poniedziałek, że KE nie zgodzi się na zmiany unijnych zasad wypłacania zasiłków rodzinnych imigrantom zarobkowym z innego kraju UE, sprzeczne z zasadą niedyskryminacji. Czarnecki zamierza też skrytykować Camerona za wskazanie na Polaków.

"Trzeba pokazać też drugą stronę medalu. Jeżeli premier Cameron kwestionuje wydatki na dzieci m.in. Polaków, które nie mieszkają z rodzicami w Wielkiej Brytanii, to trzeba sobie powiedzieć, że gdyby one mieszkały wraz z rodzicami na Wyspach, to wówczas wydatki związane z przedszkolami, szpitalami etc. byłby znacznie wyższe. Byłoby to jeszcze większe obciążenie" - uważa Czarnecki.

W jego ocenie debata w PE "zostanie wykorzystana przez Brytyjczyków do prężenia muskułów przed wyborami do europarlamentu".

Z kolei zdaniem innego członka frakcji EKR w PE Pawła Kowala (Polska Razem), nie należy koncentrować się tylko na słowach premiera Camerona podczas środowej debaty, bo "w wielu krajach jest ten sam problem". Kowal uważa, że polscy europosłowie powinni skupić się na obronie zasady swobodnego przepływu osób.

"Wypowiedzi premiera (Camerona) nie mają żadnego merytorycznego uzasadnienia, bo jest nieprawdą, że Polacy nadużywają systemu opieki społecznej, a wszelkie dane (...) mówią, że wkład Polaków (i imigrantów ogółem - PAP) pracujących na wyspach do brytyjskiego PKB jest wymierny i duży" - powiedział PAP europoseł Jacek Protasiewicz (PO). Podkreślił, że "dyskryminacją" byłoby odmawianie legalnie pracującemu Polakowi zasiłku rodzinnego na dziecko, skoro mają do niego prawo Brytyjczycy: np. gdy żona Anglika mieszka z dziećmi w Hiszpanii.

W czwartek europosłowie mają głosować nad rezolucją w sprawie swobody przepływu osób. W projekcie rezolucji chadeckiej frakcji Europejskiej Partii Ludowej (którego współautorem był Protasiewicz) było bezpośrednie nawiązanie do Camerona, nie ma go już we wspólnym projekcie EPL, socjaldemokratów, liberałów, Zielonych i komunistów. Mimo braku tego nawiązania do projektu rezolucji nie dołączył się EKR.

Zgodnie z tym, jak informował wcześniej EPL, EKR choć zgodził się na debatę, sprzeciwił się głosowaniu rezolucji. Jak informowało biuro prasowe chadeków, to EPL złożył wniosek o debatę z inicjatywy klubu PO-PSL, który współpracował w tej sprawie z szefami delegacji narodowych z państw Europy Środkowo-Wschodniej. "Grupę EPL poparli socjaliści dzięki zaangażowaniu europosłów SLD" - pisano.

We wspólnym tekście większości frakcji nawiązano jednak pośrednio do wypowiedzi Camerona. Zauważono, że wraz ze zbliżającymi się wyborami do PE "swoboda przepływu obywateli UE stała się dla niektórych partii przedmiotem kampanii politycznej" oraz że miały ostatnio miejsce wypowiedzi "ze strony wysokiej rangi europejskich polityków", które podważają prawo do swobody przepływu osób.

Dodano, że PE "zdecydowanie kwestionuje stanowisko przyjęte przez niektórych liderów europejskich, wzywające do zmiany i ograniczenia swobodnego przepływu osób". Podkreślono też, że PE "w pełni odrzuca jakąkolwiek propozycję ograniczenia liczby imigrantów z UE jako sprzeczną z traktatową zasadą swobody przepływu osób". Potrzebę takiego ograniczenia sygnalizował właśnie Cameron.

W projekcie rezolucji wezwano kraje członkowskie, by respektowały swobodę przepływu osób oraz by nie dyskryminowały pracowników, "niesłusznie wiążąc prawo do swobodnego przepływu osób dla celów zarobkowych z rzekomym nadużywaniem systemów zabezpieczenia społecznego". Przypomniano jednocześnie, że kraje UE są odpowiedzialne za rozwiązywanie problemów nadużywania ich systemów opieki społecznej niezależnie od tego, czy dotyczy to nadużyć ze strony ich własnych obywateli czy obywateli innych krajów UE.

Brytyjski minister ds. pracy i emerytur Iain Duncan Smith przekonywał w niedzielę, że jego rząd we współpracy z rządami innych państw dąży do zmiany unijnego prawa, by nowo przybyłym imigrantom z UE udostępniać świadczenia socjalne dopiero po dwóch latach pobytu. Według niego uściślenia reguł i ukrócenia tzw. turystyki zasiłkowej chcą Niemcy, Holandia, Włochy i Finlandia.

Z Brukseli Julita Żylińska i Agnieszka Szymańska (PAP)

jzi/ ajg/ mc/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz