Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wiadomości
14.01.2014 17:33

Po słowach Camerona - w środę debata w PE o swobodzie przepływu osób

W środę w PE odbędzie się debata ws. swobody przepływu osób; w czwartek ma być głosowana rezolucja. Polscy europosłowie chcą nawiązać podczas debaty do wypowiedzi premiera Wlk. Brytanii Davida Camerona o ograniczeniu prawa imigrantów do niektórych zasiłków.

Podziel się
Dodaj komentarz

W środę w PE odbędzie się debata ws. swobody przepływu osób; w czwartek ma być głosowana rezolucja. Polscy europosłowie chcą nawiązać podczas debaty do wypowiedzi premiera Wlk. Brytanii Davida Camerona o ograniczeniu prawa imigrantów do niektórych zasiłków.

Debata w Parlamencie Europejskim to pokłosie dyskusji w niektórych krajach członkowskich nt. rzekomej turystyki zasiłkowej w UE, która rozgorzała w zeszłym roku, przed pełnym otwarciem unijnego rynku pracy dla obywateli Rumunii i Bułgarii. Pod koniec ub.r. brytyjski premier ograniczył dostęp imigrantów do świadczeń w oparciu o brytyjskie prawo i zażądał reformy zasad swobodnego przepływu osób w UE.

Cameron za wielki błąd uznał otwarcie brytyjskiego rynku pracy w 2004 r. dla obywateli nowych krajów UE, w tym Polski, a żądając ograniczenia prawa imigrantów zarobkowych do pobierania zasiłków na dzieci pozostawione w kraju, powołał się na przykład pracujących na Wyspach Polaków.

Do niedawnych wypowiedzi Camerona podczas środowej debaty w Strasburgu mają zamiar odnieść się polscy europosłowie. Ich zdaniem debata może być gorąca, ze względu na zbliżające się majowe wybory do PE.

W opinii Wojciecha Olejniczaka (SLD), wypowiedzi Camerona "w pełni uzasadniają przeprowadzenie w PE debaty na temat swobody przepływu osób w UE". "Jest w pełni uzasadnione, dlaczego musimy przyjąć tę rezolucję, i działać na rzecz swobodnego przemieszczania się i równych warunków dla wszystkich pracowników UE. Cameron swoją wypowiedzią wskazał, że cały czas jest wiele nierówności i zagrożeń" - ocenił Olejniczak w rozmowie z PAP.

Jak podkreślił, "nie można stygmatyzować Polaków, ani innych mniejszości, które czasowo lub na stałe przebywają w poszczególnych państwach, podejmują pracę, płacą podatki".

Głos w środowej debacie zamierza też zabrać europoseł PiS Ryszard Czarnecki, członek frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w PE. Do tej frakcji należą m.in. torysi Camerona.

Czarnecki powiedział PAP, że podczas debaty będzie chciał wyrazić poparcie dla Komisji Europejskiej i stanowiska, jakie zajął komisarz UE ds. zatrudnienia Laszlo Andor. Komisarz mówił w poniedziałek, że KE nie zgodzi się na zmiany unijnych zasad wypłacania zasiłków rodzinnych imigrantom zarobkowym z innego kraju UE, sprzeczne z zasadą niedyskryminacji. Czarnecki zamierza też skrytykować Camerona za wskazanie na Polaków.

"Trzeba pokazać też drugą stronę medalu. Jeżeli premier Cameron kwestionuje wydatki na dzieci m.in. Polaków, które nie mieszkają z rodzicami w Wielkiej Brytanii to trzeba sobie powiedzieć, że gdyby one mieszkały wraz z rodzicami na Wyspach, to wówczas wydatki związane z przedszkolami, szpitalami etc. byłby znacznie wyższe. Byłoby to jeszcze większe obciążenie" - uważa Czarnecki.

W jego ocenie, debata w PE "zostanie wykorzystana przez Brytyjczyków do prężenia muskułów przed wyborami do europarlamentu".

Z kolei zdaniem innego członka frakcji EKR w PE Pawła Kowala (Polska Razem), nie należy koncentrować się tylko na słowach premiera Camerona podczas środowej debaty, bo "w wielu krajach jest ten sam problem". Kowal uważa, że polscy europosłowie powinni skupić się na obronie zasady swobodnego przepływu osób.

W czwartek europosłowie mają głosować nad rezolucją w sprawie swobody przepływu osób. Swój projekt proponuje chadecka frakcja Europejskiej Partii Ludowej, nie wiadomo jednak, czy uda się jej przekonać do niego inne frakcje, a zwłaszcza EKR.

"W naszym projekcie rozprawiamy się merytorycznie z demagogicznymi argumentami premiera Camerona i potępiamy jego wypowiedzi nazywając je populistycznymi" - powiedział PAP współautor projektu rezolucji Jacek Protasiewicz (PO). "Wypowiedzi premiera nie mają żadnego merytorycznego uzasadnienia, bo jest nieprawdą, że Polacy nadużywają systemu opieki społecznej, a wszelkie dane (...) mówią, że wkład Polaków (i imigrantów ogółem - PAP) pracujących na wyspach do brytyjskiego PKB jest wymierny i duży" - dodał.

Protasiewicz podkreślił, że "dyskryminacją" byłoby odmawianie legalnie pracującemu Polakowi zasiłku rodzinnego na dziecko, skoro mają do niego prawo Brytyjczycy: np. gdy żona Anglika mieszka z dziećmi w Hiszpanii.

Jak informowało biuro prasowe EPL, frakcja ta złożyła wniosek o debatę z inicjatywy klubu PO-PSL, który współpracował w tej sprawie z szefami delegacji narodowych z państw Europy Środkowo-Wschodniej. "Grupę EPL poparli socjaliści dzięki zaangażowaniu europosłów SLD" - czytamy w komunikacie. Dodano, że frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należy PiS, zgodziła się na debatę, sprzeciwiając się jednocześnie głosowaniu rezolucji.

W projekcie rezolucji EPL wzywa się kraje członkowskie do respektowania traktatowej zasady swobody przepływu osób w UE i niedyskryminowania pracowników mobilnych "niesłusznie wiążąc prawo do swobodnego przepływu osób dla celów zarobkowych z rzekomo bezprawnymi uprawnieniami do zabezpieczenia społecznego, pomocy społecznej i nadużywaniem świadczeń socjalnych".

W dokumencie znalazło się też bezpośrednie nawiązanie do "populistycznych" i "podważających prawo do swobody przemieszczania się" wypowiedzi Camerona. Zwłaszcza tego zapisu może nie poprzeć EKR.

Brytyjski minister ds. pracy i emerytur Iain Duncan Smith przekonywał w niedzielę, że jego rząd we współpracy z rządami innych państw dąży do zmiany unijnego prawa, by nowo przybyłym imigrantom z UE udostępniać świadczenia socjalne dopiero po dwóch latach pobytu. Według niego, uściślenia reguł i ukrócenia tzw. zasiłkowej turystyki chcą Niemcy, Holandia, Włochy i Finlandia.

Opozycyjna Partia Pracy poparła z kolei ostatnie posunięcia brytyjskiego rządu zmierzające do zamknięcia nowym imigrantom z UE dostępu do niektórych świadczeń przez pierwsze trzy miesiące pobytu i usztywnienia kryteriów przyznawania świadczeń.

76 proc. Brytyjczyków ankietowanych przez ośrodek YouGov dla "Sunday Timesa" poparło wydłużenie okresu zakwalifikowania się imigrantów do świadczeń socjalnych do dwóch lat i wprowadzenie limitu tych świadczeń.

Z Brukseli Julita Żylińska i Agnieszka Szymańska (PAP)

jzi/ ajg/ kot/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz