Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
premier
01.11.2007 13:53

Premier Bośni podał się do dymisji

Szef centralnego rządu Bośni i Hercegowiny, Serb Nikola Szpirić, podał się do dymisji tłumacząc, że nie mógł właściwie wykonywać swych obowiązków, gdyż jego pracy przeszkadzał wysoki przedstawiciel wspólnoty międzynarodowej.

Podziel się
Dodaj komentarz

Szef centralnego rządu Bośni i Hercegowiny, Serb Nikola Szpirić, podał się do dymisji tłumacząc, że nie mógł właściwie wykonywać swych obowiązków, gdyż jego pracy przeszkadzał wysoki przedstawiciel wspólnoty międzynarodowej.

Wysłannik międzynarodowy, słowacki dyplomata Miroslav Lajczak wprowadził w tym miesiącu w Bośni procedury upraszczające funkcjonowanie bośniackiego rządu centralnego, którego praca była dotychczas paraliżowana przez przedstawicieli rywalizujących grup etnicznych. Serbowie i Muzułmanie tworzą w Bośni dwie osobne struktury wchodzące w skład państwa: Federację Muzułmańsko- Chorwacką oraz Republikę Serbską.

Bośnia i Hercegowina została podzielona na Republikę Serbską i Federację Muzułmańsko-Chorwacką na mocy traktatu z Dayton z 1995 roku, które położyło kres wojnie po rozpadzie Jugosławii.

Wysoki przedstawiciel wspólnoty międzynarodowej jest w praktyce administratorem BiH, którego pełnomocnictwa uczyniły faktycznym "gubernatorem". Ma on prawo narzucania ustaw i dymisjonowania urzędników państwowych, jeśli odmawiają współpracy w realizacji układu z Dayton.

"Od 12 lat tym krajem rządzą tym krajem obcokrajowcy i nie jest to właściwe. Ustępuję" - oświadczył Szpirić na konferencji prasowej w Sarajewie.

"Przedstawiłem rezygnację prezydium i spodziewam się, że procedura zostanie przeprowadzona zgodnie z prawem" - dodał.

To właśnie liczące trzech członków prezydium wyda decyzję, czy zgadza się z odejściem premiera. Analitycy twierdzą, że prawdopodobnie dymisja zostanie odrzucona, a Szpirić będzie musiał powrócić na stanowisko.

Politycy bośniackich Serbów uważają, że rozporządzenia Lajczaka prowadzi do ograniczenia serbskiej autonomii. Kilku z nich zagroziło porzuceniem stanowisk i blokowaniem działań władz aż do chwili, gdy wysłannik wycofa swoje decyzje.

"Są to decyzje nie do zaakceptowania, których nie możemy wcielić w życie. Tym razem Lajczak przekroczył czerwoną linię" - powiedział po ogłoszeniu rozporządzeń premier Republiki Serbskiej Milorad Dodik.

Zgodnie z postanowieniami Słowaka bośniacki rząd, złożony z ośmiu ministrów i premiera, będzie mógł odbywać swe posiedzenia w obecności sześciu ministrów i podejmować decyzje zwykłą większością głosów. Do tej pory decyzje rządu były przyjmowane, jeśli opowiedziało się za nim co najmniej sześciu członków gabinetu.

Lajczak zażądał też od parlamentu bośniackiego uproszczenia od 1 grudnia reguł jego działania. Skomplikowana procedura, blokowana w każdej chwili przez nieobecność jednej z trzech wspólnot bośniackich - Chorwatów, Muzułmanów lub Serbów, powodowała, że rocznie udawało się przyjąć w parlamencie jedynie trzy ustawy. (PAP)

Tagi: premier, wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz