Notowania

wiadomości
27.10.2011 16:33

Proces Białorusina w Białymstoku - dwóch świadków nie można zidentyfikować

Łotewskiemu sądowi w Rydze nie udało się zidentyfikować i wezwać na przesłuchanie w drodze telekonferencji dwóch świadków, którzy mieli zeznawać w sprawie Białorusina Andrieja Żukowca, oskarżonego przed sądem w Białymstoku o oszustwo kredytowe na Białorusi.

Podziel się
Dodaj komentarz

*Łotewskiemu sądowi w Rydze nie udało się zidentyfikować i wezwać na przesłuchanie w drodze telekonferencji dwóch świadków, którzy mieli zeznawać w sprawie Białorusina Andrieja Żukowca, oskarżonego przed sądem w Białymstoku o oszustwo kredytowe na Białorusi. *

Żukowiec, który od początku przekonuje, że dowody przeciwko niemu są sfałszowane, a cała sprawa ma związek z jego działalnością w antyłukaszenkowskiej opozycji, zapowiedział, iż złoży do prokuratury zawiadomienie o tworzeniu w jego sprawie fikcyjnych dowodów.

Jest on oskarżony o oszustwo przy uzyskaniu prawie 700 tys. dolarów kredytów w białoruskich bankach. W 2001 roku został zatrzymany w Białymstoku, bo był poszukiwany na Białorusi listem gończym.

Przed sądem zajmującym się wnioskiem o wydanie go władzom Białorusi, przedstawił jednak dowody na swoje związki z opozycją antyłukaszenkowską, a sąd uznał, że w tej sytuacji wydanie go Białorusi jest prawnie niedopuszczalne.

Białorusini przekazali więc materiały w jego sprawie Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku, a ta oskarżyła Żukowca, kierując akt oskarżenia do białostockiego sądu rejonowego.

Proces trwa od wielu miesięcy. W czwartek sąd kontynuował przesłuchania świadków z Łotwy, w drodze telekonferencji z sądem w Rydze. Okazało się jednak, że dwóch świadków nie udało się sądowi wezwać, bo nie ma ich w miejscu zamieszkania, a nowego nie ustalono, a dwóch kolejnych - nawet zidentyfikować.

Jak powiedział PAP Andriej Żukowiec, w aktach sprawy ci świadkowie oskarżenia to byli policjanci łotewscy. Według niego cała sytuacja oznacza, że są to fikcyjne osoby, a dokumenty przeciwko niemu były fałszowane.

Biuro prasowe Sądu Okręgowego w Białymstoku na pytanie dotyczące niezidentyfikowanych świadków, odpowiedziało w komunikacie przekazanym PAP: "Ich imiona i nazwiska są na Łotwie bardzo popularne. Znajdujące się w aktach sprawy dane osobowe dotyczące dat urodzenia okazały się błędne i na ich podstawie świadkowie nie mogli zostać zidentyfikowani". W komunikacie zaznaczono też, że w chwili obecnej sąd nie zajmuje stanowiska co do tego, czy świadkowie ci istnieją, czy nie.

Na rozprawie w piątek sąd podejmie decyzję wobec wniosków stron dotyczących odczytania zeznań tych świadków, którzy się nie stawili.

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku, która na podstawie materiałów z Białorusi przygotowywała akt oskarżenia przeciwko Żukowcowi, nie chce sprawy komentować ani oceniać materiału dowodowego. Podkreśla jedynie, że to materiały nadesłane z Białorusi w drodze pomocy prawnej.

Andriej Żukowiec uważa tymczasem, że w jego sprawie "ktoś podłożył" fałszywe dowody, w postaci zeznań "nieistniejących świadków". "Dzisiaj sąd w Rydze potwierdził, że tacy świadkowie, których przesłuchania żądał polski sąd, w ogóle nie istnieją, nigdy nie zamieszkiwali na terytorium Łotwy" - ocenił.

Jego zdaniem, popełnione zostało przestępstwo tworzenia fałszywych dowodów i fałszowania dokumentów, a poszkodowany został nie tylko on, ale i polski wymiar sprawiedliwości. Uważa, że powinna się tym zająć prokuratura, z wyłączeniem białostockich śledczych.

Dodał, że z działaczami opozycji antyłukaszenkowskiej przebywającymi w Polsce planuje akcje protestacyjne m.in przed Prokuraturą Generalną w Warszawie, złoży też zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Zastrzegł, iż nie zarzuca, że to ktoś z polskiej prokuratury fałszował dokumenty. "Mam więcej podejrzeń, że to ze strony białoruskiej wpłynęły takie dokumenty. Zawsze twierdziłem, że dokumenty z Białorusi powinny podlegać weryfikacji z polskiej strony. To kolejny dowód na to, że nie wolno dopuszczać do obrotu prawnego dokumentów z Białorusi" - dodał Żukowiec.

Niewykluczone, że w jego sprawie sąd będzie korzystał z pomocy prawnej na Białorusi. Polskie Ministerstwo Sprawiedliwości przesłało już bowiem stronie białoruskiej wniosek o przesłuchanie w drodze pomocy prawnej piętnastu świadków z tego kraju. Przewodniczący składu sędziowskiego w sprawie Żukowca chce brać udział w tych czynnościach i pojechać na Białoruś z tłumaczem. (PAP)

rof/ bno/ ura/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz