Notowania

wiadomości
06.07.2011 16:29

Proces ws. Grudnia'70 - bez Jaruzelskiego

Bez głównego oskarżonego, b. szefa MON gen. Wojciecha Jaruzelskiego, Sąd Okręgowy w Warszawie rozpoczął w środę od nowa proces w sprawie masakry robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Sprawę Jaruzelskiego, który leczy się onkologicznie, wyłączono z procesu.

Podziel się
Dodaj komentarz

Bez głównego oskarżonego, b. szefa MON gen. Wojciecha Jaruzelskiego, Sąd Okręgowy w Warszawie rozpoczął w środę od nowa proces w sprawie masakry robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Sprawę Jaruzelskiego, który leczy się onkologicznie, wyłączono z procesu.

Proces zaczął się w środę od nowa po tym, jak w maju - po 10 latach rozpraw - musiał zostać przerwany, bo zmarł ławnik. Wobec tego przed sądem w nowym składzie stanęła konieczność zorganizowania nowego procesu. Dodatkowo, biegli lekarze z Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie zbadali Jaruzelskiego na potrzeby procesu autorów stanu wojennego, który jest prowadzony przed tym samym sądem. Wyniki badań przekazano sędziom orzekającym w sprawie Grudnia'70.

"Opinia biegłych jest jednoznaczna" - oświadczył przewodniczący kompletowi sędziowskiemu Wojciech Małek. Jak poinformował, lekarze nie widzą szans, by w ciągu najbliższych 12 miesięcy Jaruzelski mógł uczestniczyć w postępowaniu sądowym. "Okres koniecznej izolacji badanego od skupisk ludzkich to co najmniej 12 miesięcy" - orzekli lekarze.

Prokurator Bogdan Szegda wniósł o to, by odrębnie przebadać generała na potrzeby procesu ws. Grudnia'70. Poparli go pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych oraz NSZZ "Solidarność". Piotr Andrzejewski przekonywał, że nie można arbitralnie pozbawiać Jaruzelskiego prawa do sądu, skoro on sam twierdzi, że jest niewinny i chce tej niewinności dowodzić w procesie.

"Dlatego to nie wola lekarzy, lecz samego oskarżonego, powinna być najważniejsza" - powiedział Andrzejewski.

Sąd nie zgodził się na dodatkowe badania Jaruzelskiego, więc Szegda wniósł o wyłączenie jego sprawy z procesu. Poparli to obrońcy generała, ale przeciw byli pozostali uczestnicy procesu. "Wyłączenie sprawy generała Jaruzelskiego całkowicie zmienia charakter tego procesu" - przekonywał mec. Maciej Bednarkiewicz, pełnomocnik stowarzyszeń zrzeszających rodziny ofiar Grudnia'70. Jego zdaniem cały proces należy zawiesić.

Zgodzili się z nim obrońcy pozostałych oskarżonych - b. wicepremiera PRL Stanisława Kociołka oraz dowódców wojska: Mirosława Wiekiery, Bolesława Fałdasza i Wiesława G. (nie zgadza się na podawanie swych danych). "Bez generała nie będzie procesu o Grudzień'70, lecz procesy oskarżonych o pewne wydarzenia jedynie związane z Grudniem'70" - przekonywał obrońca Kociołka, mec. Zbigniew Baczyński.

Sąd uznał, że nie należy zawieszać całego procesu, ponieważ tylko wobec Jaruzelskiego zachodzi "długotrwała przyczyna" niemożności prowadzenia rozpraw. "Nie ma powodu, by prawa do sądu pozbawiać pozostałych oskarżonych" - mówił sędzia Małek. Dlatego z procesu wyłączono sprawę Jaruzelskiego, wobec którego decyzje zapadną w odrębnym postępowaniu.

Wobec faktu, że obchodzący w środę 88. urodziny generał przechodzi kolejne zabiegi onkologiczne, nikła jest szansa na rozpoczęcie jego procesu i sprawa może się zakończyć ostatecznym zawieszeniem postępowania w jego sprawie - tak jak stało się to już wobec ciężko chorych oskarżonych dowódców wojska - generałów Stanisława Kruczka i Edwarda Łańcuckiego. Obrońca Jaruzelskiego mec. Irena Łozińska oświadczyła w środę w sądzie, że adwokaci z powodu stanu zdrowia ich klienta mają z nim "bardzo słaby kontakt", ale generał miał wyrazić "nadzieję, że będzie wyleczony".

Po rozstrzygnięciu kwestii udziału głównego oskarżonego w procesie o wydarzenia grudniowe pojawiła się nowa okoliczność - obrońca Wiesława G. mec. Wiesław Ociepka wniósł o zwrócenie procesu do Sądu Okręgowego w Gdańsku, który 16 lat temu przekazał tę sprawę do Warszawy. "Przyczyną przeniesienia sprawy z Gdańska był właśnie stan zdrowia generała Jaruzelskiego. Skoro ta przyczyna nie ma już znaczenia, a większość z prawie tysiąca świadków pochodzi z Wybrzeża, należy zwrócić sprawę do Gdańska" - powiedział.

Szegda oponował, bo - jak przekonywał - taka decyzja byłaby niezrozumiała. "Skoro w Warszawie powołano nowy skład orzekający, który długo zapoznawał się z aktami tej sprawy, nie należy jej teraz przenosić do Gdańska" - mówił Szegda, który sam na procesy dojeżdża z Wybrzeża, bo jest prokuratorem Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku.

Sąd postanowił, że sprawa pozostanie w Warszawie. Uznał, że taki wniosek przyczyniłby się do przedłużenia procesu o kolejne miesiące - a i tak nie można wykluczyć, że sprawa wróciłaby do Warszawy po zażaleniu prokuratora.

W tej sytuacji proces rozpoczęto od nowa - Szegda odczytał akt oskarżenia Kociołka oraz pozostałych w sprawie dowódców wojska: Wiekiery, Fałdasza i Wiesława G. W grudniu 1970 r. rząd PRL ogłosił drastyczne podwyżki cen artykułów spożywczych, co wywołało demonstracje na Wybrzeżu. Według oficjalnych danych, na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga od strzałów milicji i wojska zginęły 44 osoby, a ponad 1160 zostało rannych. W PRL nikogo nie pociągnięto za to do odpowiedzialności.

Wojciech Tumidalski (PAP)

wkt/ itm/ jbr/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz