Notowania

wiadomości
06.05.2011 11:28

Prokuratura: książka Grossów "Złote żniwa" nie znieważa Polaków

Krakowska prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie znieważania narodu polskiego i nawoływania do nienawiści w książce "Złote żniwa". Uznała, że nie można mówić o popełnieniu przestępstwa - poinformowała PAP w piątek prok. Bogusława Marcinkowska.

Podziel się
Dodaj komentarz

Krakowska prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie znieważania narodu polskiego i nawoływania do nienawiści w książce "Złote żniwa". Uznała, że nie można mówić o popełnieniu przestępstwa - poinformowała PAP w piątek prok. Bogusława Marcinkowska.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, tj. znieważenia narodu polskiego oraz nawoływania do nienawiści na tle rasowym przez wydawcę i autorów książki złożyli mieszkaniec Wrocławia oraz - po wszczęciu postępowania sprawdzającego - redaktor naczelny pisma "Tylko Polska".

Zawiadomienie dotyczyło działania wydawnictwa Znak oraz autorów książki Jana Tomasza Grossa i Ireny Grudzińskiej-Gross. Jak argumentowano, dobre imię Polski jest dobrem wspólnym, które zostało poprzez wydawnictwo Znak i książki Grossa (także poprzednie) poważnie naruszone.

Wydawnictwo Znak jest wydawcą książki Jana Tomasza Grossa i Ireny Grudzińskiej-Gross "Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach Zagłady Żydów" ukazała się na początku 2011 roku. Autorzy stawiają w niej tezę, że Polacy czerpali materialne zyski z holokaustu: ukrywali Żydów za pieniądze, szantażowali denuncjacją tych, którym udało się zbiec z getta, dopuszczali się mordów na swoich żydowskich sąsiadach, przejmowali ich majątki i posady. Grossowie podkreślają, że grabież żydowskiej własności i mordowanie Żydów były ze sobą ściśle związane. Nie podają, ilu Żydów wymordowali sąsiedzi na terenie rdzennie polskim, zaznaczając, że badania wciąż trwają, ale - jak piszą - "tymczasem liczbę ofiar można szacować na kilkadziesiąt tysięcy".

"Prokuratura analizowała książkę +Złote żniwa+ pod kątem znieważania narodu polskiego i publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Analiza zakończyła się konkluzją, że brak jest podstaw do powzięcia uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa" - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Według ustaleń prokuratury, nie ma w książce fragmentów, które by mogły znieważać naród polski, czyli wszystkich obywateli. Autorzy przedstawili w książce własną wizję powojennych stosunków polsko-żydowskich i ich ocenę - indywidualnie dobierając opracowane z historii fakty i przedstawiając własną ich interpretację. Określali w książce uczestników wydarzeń jako chłopi, ludność miejscowa, rabusie, oprawcy - natomiast nigdzie nie pojawia się twierdzenie o współodpowiedzialności narodu za zbrodnie popełnione na Żydach. Książka nie zawiera też słów powszechnie uznanych za obelżywe, użytych pod adresem całego narodu polskiego.

Prokuratura wskazuje, że autorzy powołują się na indywidualne przypadki, relacje i źródła historyczne oraz archiwalia, ale weryfikowanie źródeł, zwłaszcza pod kątem wybiórczości ich cytowania, leży poza kompetencjami prokuratury.

Stwierdza także, że ocena zachowań Polaków i słuszności osądu autorów ma charakter ocenny i leży poza kompetencjami prokuratury. Natomiast autor opracowania literackiego ma prawo do formułowania własnych ocen i swobodnej wypowiedzi. Wynika ono także z art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, którą Polska ratyfikowała. Według prokuratury, nie było też publicznego nawoływania do nienawiści na tle rasowym. "Przytoczenie określonych negatywnych faktów i ich interpretacja nie może stanowić nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Autorzy nie użyli żadnych sformułowań, które by wskazywały na chęć wywołania uczucia nienawiści wobec Polaków jako narodu, a fakt przytaczania opisów zdarzeń wstrząsających, świadczących negatywnie o jego uczestnikach, nie sposób uznać jako wyczerpujące znamiona przestępstwa" - wyjaśniła prok. Marcinkowska.

Po wszczęciu postępowania sprawdzającego w tej sprawie Jan Tomasz Gross powiedział PAP, że "sądy nie są miejscem do rozstrzygania sporów historycznych". "To nie są sprawy, które będą rozstrzygane przed sądami. To są dyskusje, które się toczą i będą dalej się toczyć - miejmy nadzieję, że to pójdzie tą drogą" - powiedział.

W 2008 roku Znak wydał też książkę Jana Tomasza Grossa "Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści". Autor stawiał w niej m.in. tezę, że antysemityzm w Polsce po II wojnie światowej miał przyzwolenie społeczne. Według Grossa miało tak być m.in. wskutek udziału licznych Polaków w zagrabieniu mienia ofiar holokaustu, czego po wojnie komuniści nie rozliczali.

W lutym 2008 roku krakowska prokuratura po przeprowadzeniu postępowania sprawdzającego odmówiła wszczęcia śledztwa związanego z publikacją "Strachu". Uznała, że autorowi książki, jak również wydawcy nie można przypisać przestępstwa publicznego znieważenia narodu polskiego. Stwierdziła także, że lektura książki nie ujawnia wypowiedzi, które wskazywałyby na zamiar czy to autora, czy też wydawcy książki nawoływania do nienawiści do narodu polskiego na tle różnic narodowościowych. (PAP)

hp/ itm/ gma/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz