Notowania

wiadomości
15.04.2011 15:31

SA: b. likwidator WSI ma przeprosić b. szefa biura prasowego Sejmu

B. wiceszef komisji likwidacyjnej WSI Piotr Woyciechowski ma przeprosić b. szefa biura prasowego Sejmu Jarosława Szczepańskiego za swe słowa, że jako agent WSI miał on proponować WSI do werbunku dziennikarzy, m.in. Waldemara Milewicza - orzekł sąd.

Podziel się
Dodaj komentarz

B. wiceszef komisji likwidacyjnej WSI Piotr Woyciechowski ma przeprosić b. szefa biura prasowego Sejmu Jarosława Szczepańskiego za swe słowa, że jako agent WSI miał on proponować WSI do werbunku dziennikarzy, m.in. Waldemara Milewicza - orzekł sąd.

W piątek Sąd Apelacyjny w Warszawie uwzględnił apelację Szczepańskiego i zmienił wyrok sądu I instancji, który w 2010 r. oddalił jego pozew wobec Woyciechowskiego. Pozwany może jeszcze wnieść kasację do Sądu Najwyższego, ale nie wstrzymuje to obowiązku wykonania wyroku.

Raport z weryfikacji WSI - ujawniony w lutym 2007 r. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a sygnowany przez szefa komisji weryfikacyjnej WSI Antoniego Macierewicza - głosił, że w latach 2000-2002 Szczepański, jako wiceszef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, informował WSI o planach zmian personalnych w zagranicznych placówkach TVP, a po odejściu z TVP był gotów do infiltracji m.in. "Rzeczpospolitej" lub "Wprost", bądź też "innej związanej z jego profesją instytucji". W dniu ujawnienia raportu Woyciechowski powiedział w "Panoramie" TVP, że Szczepański jako agent "Trevor" proponował do werbunku dziennikarzy, w tym Waldemara Milewicza (zabitego przez terrorystów w Iraku w 2004 r.).

Szczepański (działacz opozycji w PRL, a w 2007 r. szef biura prasowego Sejmu) zaprzeczył. Mówił, że jego znajomy oficer wojska prosił go, by przywiózł z Rosji mapy. "Kupiłem je w księgarni" - mówił, dodając, że nie wiedział, iż wykonuje zadanie WSI. Pozwał Woyciechowskiego, od którego domagał się przeprosin. "To były całkowicie wymyślone informacje, zupełnie inne niż w raporcie" - twierdził.

Woyciechowski wnosił o oddalenie pozwu, powołując się na raport, który korzysta z domniemania prawdziwości dokumentu urzędowego. Jako świadek Macierewicz mówił, że powód był dobrowolnym tajnym współpracownikiem WSI. Dodał, że opiera to na teczce pracy "Trevora" (gdzie są m.in. dokumenty podpisane przez Szczepańskiego), aktach postępowania weryfikacyjnego żołnierza WSI (który ujawnił, że Szczepański był jego współpracownikiem). Dodał, że są dowody wynagradzania "Trevora", przezeń podpisane. Powód replikował, że rzekome wynagrodzenie to zwrot za mapy.

W 2010 r. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga oddalił pozew, uznając, że działanie pozwanego nie było bezprawne, bo m.in. oparł się on na materiałach WSI. Sędzia Ewa Dietkow powiedziała, że w raporcie były "jeszcze gorsze sformułowania o powodzie". Zdaniem sądu, Woyciechowski oparł się na materiałach WSI, "które nie on wyprodukował, a ich prawdziwość została sprawdzona u osoby, która je wytworzyła". Sąd nie mógł jednak zweryfikować tych akt, bo ich nie dostał od służb. Pełnomocnik powoda mec. Ryszard Siciński zapowiedział apelację. Dodał, że pozwany mówił w TVP o powodzie więcej niż było w raporcie.

Jak podała PAP rzeczniczka SA Barbara Trębska, w piątek SA zmienił wyrok SO i nakazał Woyciechowskiemu opublikować w "Rzeczpospolitej" i "Gazecie Wyborczej" oświadczenie, iż "bezpodstawnie pomówił" Szczepańskiego i wyrazić ubolewanie za "fałszywe wiadomości". SA oddalił żądanie apelacji, by oświadczenie zamieścić też i w "Panoramie".

W przyszłym tygodniu ma zapaść wyrok w procesie, jaki Szczepański wytoczył MON za sam raport. Wiele osób z raportu już uzyskało sądowy nakaz przeprosin. Sam Macierewicz wygrywa procesy wytaczane mu za raport. Od jesieni 2007 r. warszawska prokuratura prowadzi zaś śledztwo ws. domniemanego przekroczenia uprawnień przez autorów raportu oraz zniesławienia osób w nim wymienionych. W 2008 r. Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczne z konstytucją m.in. pozbawienie osób z raportu prawa do wysłuchania przez komisję weryfikacyjną, prawa dostępu do akt sprawy oraz odwołania do sądu od decyzji o umieszczeniu w raporcie. Lech Kaczyński po tym wyroku zdecydował nie ujawniać przygotowanego przez Macierewicza aneksu do raportu.

W 2008 r. Szczepański zrezygnował z funkcji szefa biura prasowego Sejmu. O dymisję prosił go ówczesny marszałek Bronisław Komorowski. Wśród powodów, które zdecydowały o tym, iż Komorowski prosił go o dymisję, miało być m.in. wejście Szczepańskiego na salę obrad w czasie tajnych obrad.

Łukasz Starzewski (PAP)

sta/ pz/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz