Notowania

wiadomości
20.03.2013 07:30

Sejm: wraca sprawa parytetów na listach wyborczych

W Sejmie wraca sprawa parytetów na listach wyborczych - w czwartek posłowie zajmą się projektem Ruchu Palikota w tej sprawie. W porządku obrad jest też propozycja Parlamentarnej Grupy Kobiet dotycząca wprowadzenia tzw. metody suwakowej układania list wyborczych.

Podziel się
Dodaj komentarz

W Sejmie wraca sprawa parytetów na listach wyborczych - w czwartek posłowie zajmą się projektem Ruchu Palikota w tej sprawie. W porządku obrad jest też propozycja Parlamentarnej Grupy Kobiet dotycząca wprowadzenia tzw. metody suwakowej układania list wyborczych.

Pierwsze czytanie projektów zaplanowane jest na czwartek. Z rozmów PAP z przedstawicielami klubów wynika, że obydwie propozycje mają szansę na skierowanie do dalszych prac w komisjach, choć wniosku o odrzucenie ich już podczas obecnego posiedzenia nie wykluczył rzecznik Solidarnej Polski Patryk Jaki. Posłowie pozostałych klubów (oprócz PiS) wyrazili zainteresowanie postulatami Ruchu Palikota i Parlamentarnej Grupy Kobiet.

Projekt RP zakłada podwyższenie obowiązującej obecnie 35-procentowej kwoty zarezerwowanej dla kobiet i mężczyzn na listach wyborczych do poziomu 50-procentowego parytetu. Zgodnie z propozycją Ruchu na liście osób kandydujących obowiązywałaby zasada, według której połowę liczby wszystkich osób kandydujących stanowią kobiety, a połowę mężczyźni. W przypadku nieparzystej liczby osób kandydujących liczba kobiet i mężczyzn nie mogłaby się różnić więcej niż o jedną osobę.

RP chce też, by kobiety i mężczyźni zajmowali na liście wyborczej miejsca naprzemiennie (tzw. metoda suwakowa). Podobne rozwiązanie znalazło się w zgłoszonym przez Parlamentarną Grupę Kobiet projekcie zmian prawa wyborczego. Posłanki z PO, PSL, SLD i RP chcą, by panie i panowie zajmowali na liście wyborczej miejsca na przemian, jednak tylko do wyczerpania 35-procentowej kwoty.

Szefowa PGK Bożena Szydłowska (PO) wyjaśniła w rozmowie z PAP, że projekt to częściowa odpowiedź na postulaty zgłaszane przez Kongres Kobiet. Według niej zmiany popiera też premier Donald Tusk. "Doszłyśmy do wniosku, po licznych rozmowach, że skoro mamy te 35-procentowe kwoty, to może dobrze byłoby pójść o ten jeden krok dalej - żeby na tych tzw. miejscach biorących były również kobiety. Myślę, że uda się też przekonać pozostałych partnerów sceny politycznej do tego, żeby jednak panie i panowie znajdowali się na liście naprzemiennie" - podkreśliła posłanka Platformy.

Wiceszef Ruchu Palikota Artur Dębski jest zdania, że o ile kwoty 35-procentowe się sprawdziły, to są niewystarczające, dlatego konieczne są dalsze zmiany. "Uważam, że projekt 50 na 50, plus tak zwany suwak, to jest to, czego polskiej polityce potrzeba, bo polski Sejm reprezentuje męski punkt widzenia, a powinien reprezentować ludzki" - podkreślił Dębski. Zadeklarował również poparcie dla rozwiązań zaproponowanych przez Parlamentarną Grupę Kobiet, chociaż ocenił je jako "słabe".

"Za" obydwoma projektami jednoznacznie opowiada się SLD. "Jest to krok w dobrą stronę, który ma szansę działać na rzecz większego zaangażowania kobiet w życiu publicznym. Jeśli spojrzymy na wszystkie partie polityczne od prawa do lewa, to widać, że kobiety są tam w mniejszości. Uważamy więc te rozwiązania za zasadne" - podkreślił w rozmowie z PAP rzecznik Sojuszu Dariusz Joński. Otwarty na zaproponowane przez Ruch Palikota i grupę parlamentarzystek rozwiązania jest też wicemarszałek Sejmu Eugeniusz Grzeszczak (PSL). "Jestem bardzo otwarty na te propozycje, chociaż mam doświadczenie takie, że dosyć trudno pozyskuje się w naszym środowisku panie na listy wyborcze. Udostępnienie paniom miejsc na liście uważam jednak ideę dobrą" - zapewnił Grzeszczak w rozmowie z PAP.

Jedoznacznie oba projekty popierają za to obie posłanki Stronnictwa. "Uważam, że sprawy kobiece, również w naszym ugrupowaniu, są zaniedbane. Wiemy jak poprzednio były szykowane listy - najczęściej było tak, że na dwudziestu kandydatów, pierwszych 12 miejsc zajęli panowie dopiero resztę panie. Dlatego zarówno ja, jak i Krysia Ozga na pewno te rozwiązania poprzemy" - zapowiedziała w rozmowie z PAP Genowefa Tokarska.

Oba projekty odrzucają PiS i Solidarna Polska. "Jesteśmy przeciwni - uważamy, że nie są to rozwiązania, które mogłyby spowodować, że więcej kobiet będzie chciało aktywnie uczestniczyć w życiu politycznym. Ponadto, w mojej ocenie, to również wcale nie przyczyni się do tego, że więcej pań znajdzie się w parlamencie" - powiedziała PAP wiceszefowa PiS Beata Szydło. Jej zdaniem, rozwiązanie suwakowe może skutkować tym, że głosy wyborców rozproszą się i wówczas mniej kobiet dostanie się do Sejmu.

Rzecznik SP nie wykluczył wniosku o odrzucenie projektów w pierwszym czytaniu. "Solidarna Polska za każdym razem będzie przeciwko takim bzdurnym rozwiązaniom, które są upokarzające dla kobiet, ponieważ sugerują, że kobiety są w jakiś sposób gorsze i trzeba im dawać jakieś specjalne przywileje" - ocenił Jaki.

Projekty zostaną skierowane do dalszych prac w Sejmie, jeśli poprze je klub PO. Według Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, prezydium klubu Platformy opowiedziało we wtorek za tym, by dać szansę obydwu propozycjom. "Jesteśmy za tym, żeby, aby skierować je do prac w komisji, żeby na ten temat rozmawiać, bo można tutaj wypracować jakieś wspólne rozwiązanie" - powiedziała wiceszefowa klubu PO.

Wymóg, aby na liście wyborczej znajdowało się co najmniej 35 proc. kobiet i 35 proc. mężczyzn, Sejm wprowadził pod koniec 2010 roku. Projekt ustawy - pierwotnie wprowadzającej parytety, czyli równy udział kobiet i mężczyzn na listach wyborczych - był obywatelską inicjatywą zgłoszoną przez Kongres Kobiet. W toku prac parlamentarnych przyjęto poprawkę zamieniającą parytet na 35-procentową kwotę.

Marta Rawicz (PAP)

mkr/ par/ bk/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz