Notowania

wiadomości
22.04.2011 08:17

Świętokrzyskie: Wielkanoc na dawnej wsi

Dawniej na wsi kieleckiej wierzono, że płachty, na których święcono wielkanocne pokarmy, chronią od piorunów. Wielka Niedziela była największym świętem, a Wielki Poniedziałek przepełniony był żartami.

Podziel się
Dodaj komentarz

Dawniej na wsi kieleckiej wierzono, że płachty, na których święcono wielkanocne pokarmy, chronią od piorunów. Wielka Niedziela była największym świętem, a Wielki Poniedziałek przepełniony był żartami.

Jak powiedziała PAP etnograf z Muzeum Wsi Kieleckiej, Małgorzata Imiołek, w Wielką Sobotę nie należało już właściwie gotować, ewentualnie można było przygotować wielkanocny barszcz, z mięsem, szynką i śmietaną.

Tego dnia święcono pokarmy, ale nie w małych koszyczkach, jak robi się to dzisiaj. Święcono całe wielkanocne śniadanie, które ładowało się w kosz lub kosze. Nie wszystkie wsie miały blisko do kościoła, więc pokarmy święciło się przy kapliczce, czy przydrożnym krzyżu, a często - przed dworami. Jedzenie rozkładano na białych płachtach, obrusach. Do wsi przyjeżdżał ksiądz, który święcił dworskie i włościańskie jadło.

Tym płachtom, a także resztkom święconego, przypisywano magiczne właściwości. Na Kielecczyźnie taka płachta miała chronić od piorunów, dlatego w czasie burzy rozkładano ją przed chałupą. Resztki ze święconego rozrzucano po polach, ogródkach, miało to zapewnić dobre zbiory i chronić przed szkodnikami.

Święconym nazywano całe śniadanie wielkanocne. W święconym musiało być mięso, które na wsi spożywano nie na co dzień, lecz tylko w okresie świątecznym. Nawet najbiedniejsi starali się mieć kawałek kiełbasy, bogatsi zaś przygotowywali różne mięsiwa i szynki, kilka rodzajów kiełbas. Charakterystyczna była biała kiełbasa. Były też ciasta - baby wielkanocne drożdżowe, kołacze z serem.

Jednym z najważniejszych elementów święconego były jajka. To bardzo stary symbol życia. W wielu kulturach wierzono, że z jaja powstał świat. Już w starożytnym Rzymie podczas świąt typu zadusznego barwiono jaja, a potem składano przodkom. Najstarsze w Polsce malowane jaja, pochodzące z X wieku, znaleziono w odkrywkach archeologicznych pod Opolem.

W Kieleckiem barwiono jaja na jeden kolor, otrzymując kraszanki. Kolor czerwony uzyskiwano z larw zwanych czerwcami, fioletowy - z kwiatów malwy, czarny - z kory dębu, zielony - z młodego żytka, a brązowy i żółty - z łusek cebuli. W XIX wieku rozpowszechniły się barwniki anilinowe, które dały większą paletę barw. Były też pisanki, na które nakładano wzór z wosku. Służył do tego pisak zrobiony z patyczka i kawałeczka blaszki. Po zabarwieniu jajka zdejmowano wosk i pozostawał biały wzór na kolorowym tle.

Potrawą o magicznej mocy był chrzan. Wierzono, że trzeba zjeść laskę chrzanu, by na cały rok uchronić się od bólu gardła i brzucha. Nawet małym dzieciom kazano jeść to warzywo. Mówiono, że to na pamiątkę cierpień Chrystusa.

Niedziela Wielkanocna rozpoczynała się od rezurekcji - uroczystej mszy z procesją, którą odprawiano w nocy lub wcześnie rano. Po mszy parobcy szybko biegli do domu - który szybciej dobiegł, w tego gospodarstwie były najlepsze plony.

Niedziela Wielkanocna była dniem rodzinnym. Dzielono się jajkiem, życzono sobie Wesołego Alleluja. Nie gotowano, jedynie podgrzewano na płycie barszcz wielkanocny. Wielkanocny stół przybrany był wiecznozielonymi roślinami - barwinkiem lub borowiną. Izbę ozdabiano pająkami z papieru i słomy, wyklejano na ścianach wycinanki. Czasem białym piaskiem wysypywano wzory w izbie paradnej i na podwórzu.

Wielki Poniedziałek był dniem o zupełnie innym charakterze - już w nocy zaczynały się żarty, często grubego kalibru. Zdarzało się, że młodzieńcy wyciągali na dachy chałup rozebrany wóz, wieszali wysoko na drzewach narzędzia gospodarskie. Sąsiadom mazano okna smołą albo popiołem. Te żarty były społecznie usankcjonowane, nie można było mieć o nie pretensje. Często miały charakter zabiegów matrymonialnych.

Poniedziałkowe oblewanie się wodą ma związek z magicznym znaczeniem wody. Używano do tego konwi, cebrów o dużej pojemności, ale panny oblane do suchej nitki były bardzo zadowolone, bo to znaczyło, że mają wzięcie. Przy okazji oblewania wodą młodzi wypraszali pisankę lub kiełbasę.

Na Kielecczyźnie bywało, że poważni gospodarze, którzy w Niedzielę Palmową nie zrobili obchodu pól, by wbić krzyżyki zrobione z palemek, robili to w Wielki Poniedziałek z samego rana. Nazywano ich śmiguściarzami. Jeden niósł krzyż przyozdobiony wstęgami, drugi oblewał pola poświęconą w sobotę wodą. Później szli po sąsiadach, przymawiali się o datek, składali życzenia.

Podczas święta nie można było pracować, jedynie oporządzano zwierzęta.

Etnografka podkreśliła, że największe święta chrześcijańskie mają w kulturze ludowej wiele elementów przedchrześcijańskiej kultury słowiańskiej. Bardzo charakterystyczne dla kultury chłopskiej jest połączenie czynników chrześcijańskich z pogańskimi, a także nawiązanie do tradycji starożytnych. (PAP)

agn/ hes/

Tagi: wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz