Notowania

ponownie
25.11.2009 18:36

Szeremietiew będzie ponownie sądzony ws. Farmusa

Romuald Szeremietiew, wiceszef MON w rządzie Jerzego Buzka, będzie ponownie sądzony za bezprawne dopuszczenie swego asystenta Zbigniewa Farmusa do tajemnic państwowych. Prawomocne jest już zaś uniewinnienie b. wieceministra w sprawie jego rzekomej korupcji.

Podziel się
Dodaj komentarz

Romuald Szeremietiew, wiceszef MON w rządzie Jerzego Buzka, będzie ponownie sądzony za bezprawne dopuszczenie swego asystenta Zbigniewa Farmusa do tajemnic państwowych. Prawomocne jest już zaś uniewinnienie b. wieceministra w sprawie jego rzekomej korupcji.

Jeszcze w październiku br. Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił zeszłoroczny wyrok, skazujący Szeremietiewa na 3 tys. zł grzywny za dopuszczenie Farmusa do tajemnic. "Sąd okręgowy uwzględnił wtedy moją apelację w tej sprawie" - powiedział w środę PAP Szeremietiew.

Jednocześnie podkreślił, że wobec niezłożenia apelacji przez prokuraturę, uprawomocniła się już inna część wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia z października 2008 r., który uniewinnił Szeremietiewa z zarzutów korupcji.

Wcześniej w środę rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie, sędzia Wojciech Małek informował PAP, że do I instancji zwrócono całą sprawę Szeremietiewa. Po informacji od Szeremietiewa sprecyzował, że faktycznie zwrócono tylko wątek Farmusa. O wyroku z października nikt wówczas nie informował; cały proces był tajny.

Śledztwo wszczęto, gdy Szeremietiew był wiceministrem, w lipcu 2001 r. - po artykule "Rzeczpospolitej". Gazeta napisała, że Farmus żądał od firm zbrojeniowych łapówek w imieniu szefa, który miał także bezprawnie dopuścić go do tajnych materiałów. Dziennik twierdził też, że Szeremietiew wydawał więcej, niż zarabiał; kupił m.in. okazały dom pod Warszawą. Wiceminister zaprzeczył zarzutom. Po publikacji został jednak zawieszony, a potem odwołany z MON.

W 2002 r. Urząd Skarbowy w Piasecznie umorzył postępowanie podatkowe wobec Szeremietiewa, uznając, że jego majątek pochodzi z legalnych i jawnych źródeł.

W 2004 r. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie oskarżyła Szeremietiewa o pięć przestępstw, m.in. korupcji, przekroczenia uprawnień i działania na szkodę interesu publicznego przez bezprawne zmiany zasad dwóch przetargów w MON.

Dwa zarzuty dotyczyły korupcji: miał on w 1998 r. za łapówkę zmienić kryteria przetargu na kupno aut dla MON, tak by wygrała spółka Fiat Auto Poland. Łapówką miało być kupno przezeń lancii o wartości 125 tys. zł za 52 tys. od dealera Fiata Krzysztofa S. Inny zarzut korupcyjny dotyczył rzekomego żądania od dyrektora Wojskowych Zakładów Lotniczych w Bydgoszczy nawiązania współpracy z firmą należącą do Małgorzaty S., znajomej Szeremietiewa, który miał liczyć na udział w zyskach.

Ponadto Szeremietiewa oskarżono o ujawnianie informacji niejawnych osobie nieuprawnionej - czyli Farmusowi, któremu miał według oskarżenia bezprawnie udostępnić 50 tajnych dokumentów, w tym pism WSI (Farmus nie miał już wtedy certyfikatu dającego dostęp do tajemnic).

Szeremietiewowi, który nie przyznawał się do winy, groziło do 10 lat więzienia. Razem z nim oskarżono Krzysztofa S. - za udzielenie Szeremietiewowi korzyści majątkowej oraz Małgorzatę S. - za obietnicę tego. Prokurator wnosił o "niski wyrok w zawieszeniu" dla Szeremietiewa, obrona - o uniewinnienie.

Po trwającym od września 2005 r. procesie Szeremietiewa uniewinniono od głównych zarzutów korupcyjnych. Dwa zarzuty co do zmiany kryteriów przetargów umorzono z powodu przedawnienia. Uznano winę co do bezprawnego dopuszczenia Farmusa do czterech - a nie 50, jak chciała prokuratura - tajnych akt. Uniewinniono również Krzysztofa S. i Małgorzatę S. Kosztami procesu obciążono Skarb Państwa.

Po wyroku Szeremietiew - obecnie wykładowca w prywatnej wyższej szkole - nie ukrywał satysfakcji, choć był zaskoczony skazaniem za Farmusa. Gdy proces ruszał, mówił on, że za zarzutami mogą stać "ludzie z tajnych służb". Dodawał, że oskarżenie jest bezzasadne, a śledztwo prowadzono stronniczo, korzystając z niewiarygodnych świadków i naciągając dowody. Prokuraturze zarzucił działanie z motywów politycznych "na zamówienie rządu Leszka Millera". Po wyroku dodał, że ci, którzy mieli udział w jego sprawie, "jako osoby honorowe wiedzą, co mają zrobić".

Jak można przeczytać na blogu Szeremietiewa, 19 listopada br. Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał wyrok uniewinniający go wraz z Farmusem z zarzutu przywłaszczenia pieniędzy Fundacji Niepodległości Polski. Sąd oddalił apelację prokuratury w tej sprawie.

W grudniu 2006 r. Farmus został uznany w innym procesie za winnego ujawniania kontrahentom resortu tajnych informacji z przetargów - za co skazano go na 2,5 roku więzienia. Zarazem sąd uniewinnił Farmusa od wszystkich zarzutów mówiących o żądaniu i przyjmowaniu łapówek w łącznej kwocie 170 tys. dolarów. Farmus trafił do aresztu w lipcu 2001 r., po spektakularnym zatrzymaniu go przez Urząd Ochrony Państwa na promie płynącym do Szwecji.

Szeremietiew bronił Farmusa, który - według niego - nie miał dostępu do żadnych tajnych akt, a zatrzymanie go na promie obcej bandery płynącym do Szwecji było "aktem piractwa". "Można go było zatrzymać wcześniej, był obserwowany, kupował bilet pod własnym nazwiskiem" - mówił Szeremietiew.

64-letni dziś Szeremietiew w PRL działał w opozycji; w 1979 r.zakładał Konfederację Polski Niepodległej. W procesie kierownictwa KPN został skazany w 1982 r. na 5 lat więzienia. W rządzie Jana Olszewskiego był w 1992 r. wiceszefem MON; od maja do czerwca kierował resortem po urlopowaniu Jana Parysa. Współzałożyciel Ruchu dla Rzeczypospolitej. W latach 1997-2001 poseł AWS.(PAP)

sta/ itm/ bk/

Tagi: ponownie, wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz