Notowania

obrona
17.01.2011 12:15

UE: Dowgielewicz w obronie Węgrów i o polskiej prezydencji

W wywiadzie dla portalu EUobserver minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz wystąpił w obronie krytykowanego konserwatywnego premiera Węgier Viktora Orbana i zapewnił, że jesienne wybory parlamentarne nie zakłócą polskiej prezydencji w UE.

Podziel się
Dodaj komentarz

W wywiadzie dla portalu EUobserver minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz wystąpił w obronie krytykowanego konserwatywnego premiera Węgier Viktora Orbana i zapewnił, że jesienne wybory parlamentarne nie zakłócą polskiej prezydencji w UE.

W opublikowanym w poniedziałek omówieniu wywiadu brukselski portal donosi, że "polski rząd z dyskomfortem obserwował, jak starsi członkowie UE, jak Francja i Niemcy, a także ich czołowe gazety zniekształcały w ostatnich tygodniach węgierską prezydencję w UE", zarzucając jej rzekomy atak na wolność prasy w nowym prawie medialnym.

"Czasami mamy do czynienia z nieco protekcjonalną postawą w niektórych państwach członkowskich" - powiedział portalowi Dowgielewicz. "Wiktor Orban to ktoś, kto wyróżnił się jako bojownik o wolność pod koniec lat 80. Jest bardzo doświadczonym politykiem i nie mam absolutnie żadnych wątpliwości co do jego przywiązania do wartości europejskich" - dodał polski minister.

Dowgielewicz zapewnił też, że jesienne wybory parlamentarne w Polsce nie zakłócą polskiego przewodnictwa w UE, przypadającego na drugą połowę roku. "Scenariusz z wyborami przed prezydencją byłby znacznie gorszy, bo wiosna tego roku ma zasadnicze znaczenie dla przygotowań do prezydencji. Ministrowie muszą być aktywni na europejskim froncie, a nie zajmować się kampanią czy tworzeniem nowego rządu" - powiedział. Dodał, że w drugiej połowie roku, kiedy przewidziane są wybory "wszystko (związane z prezydencją) będzie już przygotowane".

EUobserver zauważa, że nawet gdyby wybory wygrało opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość, "to jest mało prawdopodobne", by lider tej partii Jarosław Kaczyński pojawił się na jakimś szczycie Unii Europejskiej jeszcze w 2011 roku.

"Prezydencja została ustanowiona w taki sposób, aby umożliwić staremu rządowi kontynuowanie prac z nią związanych do późnego grudnia, do ostatniej sesji Parlamentu Europejskiego, bez względu na to co się stanie" - powiedział Dowgielewicz.

Minister zapewnił też, że Polska będzie czerpać z doświadczeń państw, które sprawowały prezydencję w UE już po wejściu w życie w grudniu 2009 roku Traktatu z Lizbony (czyli Hiszpanii i Belgii), a polscy przywódcy będą starać się pracować w harmonii z powołanymi przez ten traktat nowymi przywódcami unijnych instytucji, czyli przewodniczącym Rady Europejskiej Hermanem Van Rompuyem.

EUobserver podkreśla jednocześnie, że "minister powiedział, iż polska prezydencja nie będzie +niewidoczna+", w odróżnieniu od modelu belgijskiego". (Belgijski rząd według komentatorów od początku postawił sobie za cel pracę w cieniu Van Rompuya, a na koniec prezydencji był bardzo chwalony za dyskrecję i skuteczność). "Premier Tusk będzie zawsze widoczny, bo jest liderem dość dużego kraju. On nie musi konkurować z kimkolwiek o światła reflektorów" - powiedział Dowgielewicz. "To nie tak, że chcemy być niewidoczni. Ale my nie chcemy żadnych rywalizacji ani wojen o wpływy z instytucjami UE" - powiedział.

Przypomniał też główne priorytety polskiej prezydencji, czyli wzrost unijnej gospodarki i pogłębienie współpracy w polityce obronnej państw członkowskich.(PAP)

icz/ kar/ jra/

Tagi: obrona, wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz