Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Wojna w Sudanie możliwa. Trwają walki

0
Podziel się:

Samoloty Sudanu bombardują pola naftowe. To najpoważniejsza konfrontacja zbrojna od czasu oddzielenia się Sudanu Południowego.

Wojna w Sudanie możliwa. Trwają walki
(Radio Nederland Wereldomroep/CC/Flickr)

Samoloty północy bombardują pola naftowe w Sudanie Południowym. To najpoważniejsza konfrontacja zbrojna od czasu secesji.

Dziś samoloty Sudańskich Sił Zbrojnych bombardowały pola naftowe w stanie Unity. _ Bombowce są wszędzie. - Przed chwilą jedna bomba o mało nie spadła na nasz obóz _ - powiedział agencji Reutera Chom Juaj, pracownik chińskiego konsorcjum naftowego CNPC.

Walki w kilku spornych rejonach przygranicznych wybuchły w poniedziałek. Ludowa Armia Wyzwolenia Sudanu (SPLA) z południa oskarża armię z Chartumu o bombardowanie spornych terenów w Jau i Pan Akuach oraz o atak sił lądowych na rejon zwany Teshwin.

Północ z kolei oskarża południe o atak na roponośny graniczny rejon Heglig, do którego prawa roszczą sobie obie strony. Liczba ofiar i skala zniszczeń nie jest jeszcze znana.

Z powodu starć prezydent Sudanu Omar el-Baszir odwołał planowaną na przyszły tydzień wizytę w stolicy południa - Dżubie. Obie strony miały rozmawiać o wytyczeniu dokładnej granicy, która mierzy 1800 km oraz o warunkach korzystania z rurociągu, który prowadzi do portu w Sudanie.

Wczoraj w telewizji publicznej wiceprezydent Sudanu el-Gadż Adam Adam Jusif zapowiedział, że tym razem przeprosiny z Dżuby nie wystarczą. _ - Kiedy nasza armia jest na polu walki, nie ma mowy o żadnych negocjacjach. Jeśli będziemy zmuszeni iść na wojnę, pójdziemy _ - oświadczył.

Wczoraj Sudan Południowy wstrzymał całkowicie wydobycie ropy ze względu na spór o wysokość opłat za korzystanie z rurociągu, biegnącego do Port Sudan. Gospodarka Sudanu Południowego, najmłodszego państwa na świecie, w 98 proc. zależna jest od sprzedaży ropy, jednak rząd w Dżubie postanowił nie wznawiać wydobycia do czasu uzgodnienia warunków z północą.

Sudan Południowy oddzielił się od północy w lipcu 2011 roku na mocy porozumień pokojowych z 2005 roku, które zakończyły trwającą 22 lata wojnę domową. Po rozdzieleniu 75 proc. zasobów ropy należy do Sudanu Południowego.

Od dłuższego czasu Chartum i Dżuba oskarżają się wzajemnie o wspieranie grup rebelianckich działających w granicach obu państw.

Rząd Baszira oskarża południe o wspieranie Ludowego Ruchu Wyzwolenia Sudanu Północnego (SPLM-N), który walczy z SAF od czerwca w prowincjach Południowy Kordofan i Nil Błękitny. Rząd Sudanu Południowego jednak temu zaprzecza.

W wojnie domowej pomiędzy muzułmańską północą i chrześcijańsko-animistycznym południem zginęło ponad 2,5 mln ludzi, a ponad 4 mln zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów. Prezydent Baszir jest ścigany listem gończym przez Międzynarodowy Trybunał Karny za ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości w Darfurze.

Sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun w poniedziałek zaapelował do dwóch stron konfliktu o zachowanie spokoju.

wiadomości
wiadmomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(0)